Podcast o Strony Czasownika w Łacinie i Polskiej
Strony Czasownika w Łacinie i Polskiej: Przewodnik SEO
Podcast
Strony Czasownika: Polski vs. Łacina
Délka: 7 minut
Kapitoly
Trzy strony medalu po polsku
Łacińskie dwa w jednym
Jak to się tworzy w łacinie?
Czym jest strona bierna?
Wykonawca czynności
Narzędzie to nie wykonawca
Szaleni Cesarze i Adopcje
Podsumowanie i Pożegnanie
Přepis
Zuzanna: Kiedy rano patrzysz w lustro, pewnie myślisz „myję się”, „ubieram się”, „czeszę się”. To małe słówko „się” to klucz do jednego z najważniejszych gramatycznych zagadnień, o których dziś pogadamy.
Michał: Dokładnie tak! To „się” to prawdziwy superbohater, który zmienia całe znaczenie zdania.
Zuzanna: Słuchacie Studyfi Podcast. Zaczynamy od stron czasownika!
Zuzanna: Dobra, Michał, uporządkujmy to. W języku polskim mamy trzy tak zwane „strony”. Zacznijmy od tej najbardziej oczywistej.
Michał: Jasne. To strona czynna. Najprostsza z możliwych. Podmiot, czyli wykonawca, po prostu coś robi. Na przykład: „Tytus oskarża Marka”. Tytus działa, proste.
Zuzanna: Okej, Tytus jest aktywny. A co, jeśli chcemy skupić się na biednym Marku, który jest ofiarą całej sytuacji?
Michał: Dobre pytanie! Wtedy wchodzi strona bierna. Zamieniamy perspektywę. Zdanie brzmi: „Marek jest oskarżany przez Tytusa”. Teraz Marek, czyli podmiot, podlega czynności. Nic nie robi, tylko ją „odbiera”.
Zuzanna: I do tego używamy czasowników „być” albo „zostać” plus tej specjalnej formy, jak „oskarżany”, tak?
Michał: Dokładnie. A teraz wracamy do naszego porannego lustra i słówka „się”. Czas na trzecią stronę, czyli zwrotną.
Zuzanna: Tutaj podmiot robi coś sam sobie? Jak w „Lucjusz oskarża się o śmierć żony”?
Michał: Tak. Albo podmioty robią coś sobie nawzajem. „Tycjusz i Marcjusz oskarżają się wzajemnie”. Czyli strona zwrotna to takie gramatyczne selfie – akcja wraca do wykonawcy!
Zuzanna: Gramatyczne selfie, zapamiętam! To w Polsce mamy trzy opcje. A jak to wygląda w łacinie? Pewnie jest bardziej skomplikowane?
Michał: I tu niespodzianka! Łacina upraszcza sprawę. Ma tylko dwie strony: activum, czyli naszą stronę czynną, i passivum.
Zuzanna: Czyli activum to to samo? „Titus Marcum accusat” jako „Tytus oskarża Marka”?
Michał: Dokładnie tak. Żadnej filozofii. Ale cała zabawa zaczyna się przy passivum.
Zuzanna: Dlaczego? Czy to nie jest po prostu odpowiednik naszej strony biernej?
Michał: Otóż nie do końca. Łacińskie passivum to taki pakiet dwa w jednym. To strona zwrotno-bierna. Oznacza, że podmiot podlega czynności, ale nie wiemy, czy wykonuje ją ktoś inny, czy on sam.
Zuzanna: Czekaj, czyli zdanie „Lucyliusz jest oskarżany” i „Lucyliusz oskarża się” w łacinie mogą brzmieć tak samo?
Michał: Bingo! W obu przypadkach powiemy: „Lucilius accusatur”. Dopiero z kontekstu musisz wywnioskować, o co chodziło autorowi. Język polski wymaga tu od nas decyzji, łacina nie.
Zuzanna: Czyli tłumacz staje się trochę detektywem!
Michał: Zdecydowanie! Czasem sens czasownika pomaga. Na przykład, jeśli istota żywa „movetur”, to raczej „porusza się”, a nie „jest poruszana” przez jakąś niewidzialną siłę.
Zuzanna: Dobra, a jak tworzymy te łacińskie formy? Skoro jedno słowo znaczy tak wiele, to pewnie ma jakąś specjalną budowę.
Michał: Zgadza się. W przeciwieństwie do polskiego, gdzie dodajemy „być” lub „się”, w łacinie po prostu zmieniamy końcówki czasownika. Forma jest jednowyrazowa.
Zuzanna: Jakie to końcówki dla czasu teraźniejszego?
Michał: Zapamiętaj ten zestaw: -or, -ris, -tur, -mur, -mini, -ntur.
Zuzanna: Okej… czyli „accusor” to będzie „jestem oskarżany” albo „oskarżam się”?
Michał: Perfekcyjnie! Jedno słowo zamiast dwóch lub trzech polskich. To pokazuje, jak bardzo kompaktowa potrafi być łacina.
Zuzanna: Kompaktowa albo… wymagająca większej uwagi przy tłumaczeniu. No dobrze, myślę, że to świetny punkt wyjścia do dalszej nauki.
Zuzanna: No dobrze, skoro mamy już opanowaną stronę czynną, to co z tą... drugą stroną medalu?
Michał: Dokładnie tak. Strona bierna, czyli passivum. Tutaj podmiot nie wykonuje czynności, tylko jej podlega. Zamiast „kocham”, mamy „jestem kochany” — czyli amor.
Zuzanna: A końcówki? Domyślam się, że są inne.
Michał: Oczywiście. Kluczowe końcówki dla czasu teraźniejszego to -r, -ris, -tur, -mur, -mini, -ntur. Na przykład amantur to „są kochani”, a mittitur to „jest wysyłany”.
Zuzanna: Okej, ale skoro podmiot jest bierny, to jak powiedzieć, KTO wykonuje czynność? Na przykład, „list jest wysyłany... przez kogo?”
Michał: Świetne pytanie. I tu wchodzi do gry przypadek ablativus. Mamy dwie opcje. Jeśli wykonawcą jest osoba, używamy przyimka a lub ab.
Zuzanna: Czyli na przykład?
Michał: Cibus a coqua paratur — „Potrawa jest przygotowywana przez kucharkę”. Coqua jest w ablatiwie i jest osobą, więc mamy a.
Zuzanna: A jeśli wykonawcą nie jest osoba, tylko... rzecz? Na przykład sztuka?
Michał: Wtedy nie ma przyimka. Animus arte liberatur — „Dusza jest uwalniana przez sztukę”. Arte to ablativus, ale bez a, bo sztuka to nie osoba. To kluczowa różnica.
Zuzanna: Czyli każdy ablativus przy stronie biernej to wykonawca?
Michał: I tu jest haczyk! Nie. Może to być też narzędzie. Na przykład: Documentum stilo scribitur — „Dokument jest pisany rylcem”.
Zuzanna: Aaa, rylec niczego nie inicjuje, jest tylko narzędziem. Nie można powiedzieć, że „rylec pisze dokument”.
Michał: Dokładnie! I to rozróżnienie jest super ważne. A teraz, żeby to przećwiczyć, przejdźmy do zadań, gdzie zamienimy kilka zdań ze strony czynnej na bierną.
Zuzanna: No dobrze, to przejdźmy do naszego ostatniego tematu na dziś. To jest trochę jak starożytna opera mydlana, prawda? Dynastia julijsko-klaudyjska.
Michał: Idealne określenie! Głównym problemem był brak synów, czyli *filium non habet*. Cezar go nie miał, więc adoptował wnuka swojej siostry, Oktawiana, którego znamy jako Augusta.
Zuzanna: I historia lubi się powtarzać... August też miał tylko córkę, więc adoptował Tyberiusza, syna swojej żony z pierwszego małżeństwa.
Michał: Dokładnie. A po Tyberiuszu na tron wstąpił Kaligula. I tu zaczyna się prawdziwe szaleństwo. On naprawdę wierzył, że jest bogiem, po łacinie *credebat se deum esse*.
Zuzanna: To ten, który chciał mianować swojego konia senatorem?
Michał: Ten sam! Ostatecznie Rzymianie mieli dość jego wybryków i po prostu go zabili. Wtedy żołnierze okrzyknęli cesarzem jego wuja, Klaudiusza.
Zuzanna: Który też nie miał szczęśliwego zakończenia. Został otruty przez swoją żonę, Agrypinę Młodszą, prawda?
Michał: Tak, żeby jej syn z poprzedniego małżeństwa, Neron, mógł przejąć władzę. To naprawdę skomplikowana sieć powiązań rodzinnych i spisków.
Zuzanna: Czyli podsumowując: cała dynastia julijsko-klaudyjska to ciąg adopcji i brutalnej walki o władzę, od Augusta aż po niesławnego Nerona.
Michał: Dokładnie. To pokazuje, jak niestabilna potrafiła być sukcesja w Rzymie. I to wszystko na dziś! Dziękujemy, że byliście z nami.
Zuzanna: Do usłyszenia w kolejnym odcinku Studyfi Podcast! Cześć!