Podcast o Skórne i śluzówkowe objawy wewnętrznych chorób
Skórne i śluzówkowe objawy chorób wewnętrznych: Kompletny przewodnik
Podcast
Skórne i śluzówkowe objawy wewnętrznych chorób
Délka: 12 minut
Přepis
Lucie: Większość ludzi myśli, że jak się mówi o badaniu skóry, to chodzi o trądzik albo wysypkę. Ale co, gdybym wam powiedziała, że wasza skóra to tak naprawdę takie okno na całe wasze ciało?
Ondřej: Dokładnie tak, Lucie. To nie jest tylko powłoka. To jest ogromny billboard, który może nam zdradzić mnóstwo rzeczy o chorobach wewnętrznych. Od problemów z sercem, aż po zaburzenia hormonalne.
Lucie: Wow. Czyli to wcale nie jest jakiś płytki temat. Jestem ciekawa, co jeszcze można z niej wyczytać. Słuchacie Studyfi Podcast.
Ondřej: No to chodźmy to sprawdzić. Zaczniemy od absolutnych podstaw, które możecie sami wypróbować. Pierwsza na liście jest temperatura skóry.
Lucie: Dobra, temperatura. To brzmi prosto. Dotknę czoła i wiem, czy mam gorączkę, prawda?
Ondřej: Tak, ale nie tylko. Ważne są przede wszystkim zmiany miejscowe. Kiedy jakieś miejsce na skórze jest cieplejsze, zaczerwienione i opuchnięte, to jest wyraźny sygnał stanu zapalnego. Na przykład róża, czyli erysipelas.
Lucie: A co, jeśli jakieś miejsce jest wręcz zimniejsze?
Ondřej: To z kolei wskazuje na problem z ukrwieniem. Na przykład przy zatkaniu tętnicy, ten obszar jest zimny i blady. Albo przy zespole Raynauda, kiedy palce na zimnie robią się zupełnie białe i drętwieją. Brrr.
Lucie: Rozumiem. A zaraz po temperaturze przychodzi mi do głowy wilgotność. Mam kolegów z klasy, którzy przed każdą klasówką mają zupełnie mokre ręce.
Ondřej: To jest klasyczny przykład osoby neurolabilnej. Ale spocona skóra może sygnalizować też nadczynność tarczycy, hipoglikemię, a nawet stan szoku. I uwaga na nocne poty – to może być objawem na przykład gruźlicy.
Lucie: Dobra, to było dość niepokojące. A co z tą suchą skórą? Czy to znaczy tylko, że mam się częściej smarować kremem?
Ondřej: Często tak, ale sucha, szorstka i łuszcząca się skóra to także typowy objaw odwodnienia. A z tym wiąże się kolejna ważna rzecz – turgor skóry, czyli jej napięcie i elastyczność.
Lucie: Turgor? Brzmi jak coś z fizyki.
Ondřej: To jest prosty test. Spróbujcie na wierzchu dłoni albo nad obojczykiem utworzyć fałd skórny i puśćcie go. Jeśli od razu się nie wygładzi, to turgor jest obniżony. A to jest wołanie ciała o wodę!
Lucie: Czyli to nie znaczy, że zamieniam się w starą, skórzaną torebkę?
Ondřej: Dokładnie tak! To tylko oznaka odwodnienia. Może być spowodowane wymiotami, biegunką, ale też na przykład niewyrównaną cukrzycą, kiedy człowiek dużo oddaje moczu.
Lucie: Super, czyli teraz już wiem, jak rozpoznać, że mam pić więcej wody. Przejdźmy do koloru. Bladość pewnie oznacza anemię, prawda?
Ondřej: To najczęstsza przyczyna, ale bynajmniej nie jedyna. Bladości towarzyszy też zapaść, wstrząs albo niektóre stany septyczne. Istnieją nawet specyficzne odcienie bladości.
Lucie: Specyficzne odcienie? Jak pięćdziesiąt odcieni bladej?
Ondřej: Coś w tym stylu. Przy jednej z form zapalenia wsierdzia skóra ma kolor „białej kawy”. Przy anemii złośliwej z kolei „słomkowy koloryt”. To jest fascynujący kryminał.
Lucie: A co z przeciwnym ekstremum – czerwonym kolorem? Pomijając to, kiedy wstydzę się, odpowiadając przy tablicy.
Ondřej: To się nazywa rumień wstydliwy i jest nieszkodliwe. Ale powinniśmy zwrócić uwagę na inne typy. Na przykład czerwono-fioletowe zabarwienie twarzy i rąk, taki obraz „Indianina siedzącego przy ognisku”, może sygnalizować policytemię, czyli nadmiar czerwonych krwinek.
Lucie: Indianin przy ognisku, to zapamiętam! To świetna mnemotechniczna pomoc.
Ondřej: A zupełnie jaskrawoczerwona skóra jest z kolei typowa dla zatrucia tlenkiem węgla. Więc jak widzisz, kolor skóry może nam dosłownie uratować życie. To jest wizualny język naszego ciała.
Lucie: Wizualny język naszego ciała, to mi się podoba. A skoro już jesteśmy przy kolorach, to po czerwonym od razu przychodzi mi do głowy niebieski. Słyszałam o sinieniu skóry, ale to już brzmi prawie jak z filmu science fiction o Avatarach. Czy to w ogóle jest realne?
Ondřej: Absolutnie realne, choć na szczęście nie tak powszechne jak ci filmowi bohaterowie. Ten stan nazywamy sinicą.
Lucie: Sinica. Brzmi fachowo. Co to dokładnie znaczy?
Ondřej: To jest po prostu niebieskawe, aż ciemnoniebieskie zabarwienie skóry i błon śluzowych. Klucz tkwi w naszych czerwonych krwinkach, konkretnie w hemoglobinie. To jest to białko, które przenosi tlen.
Lucie: Jasne, hemoglobina. To ona sprawia, że krew jest czerwona, prawda?
Ondřej: Dokładnie tak. Ale kiedy hemoglobina odda tlen i stanie się tak zwaną hemoglobiną „zredukowaną”, ma ciemniejszy, niebiesko-fioletowy kolor. A sinica pojawia się, gdy tej zredukowanej hemoglobiny jest za dużo w małych naczyniach krwionośnych.
Lucie: Czyli kiedy we krwi jest mało tlenu, siniejemy?
Ondřej: W zasadzie tak. Granica to mniej więcej 50 gramów tej „odtlenionej” hemoglobiny na litr krwi. Tutaj jest jedna ciekawa rzecz...
Lucie: Jaka?
Ondřej: Człowiek, który ma dużo czerwonych krwinek, czyli poliglobulię, sinieje znacznie łatwiej. Ma po prostu więcej hemoglobiny, która może stracić tlen.
Lucie: Aha! Czyli paradoksalnie ktoś z gęstszą krwią może wyglądać gorzej, mimo że nie jest z nim aż tak źle?
Ondřej: Dokładnie! A na odwrót, człowiek z ciężką anemią, czyli z niedoborem hemoglobiny, w ogóle nie musi sinieć, nawet jeśli ma krytyczny niedobór tlenu. Po prostu nie ma wystarczająco dużo hemoglobiny, żeby ten niebieski kolor był widoczny.
Lucie: Wow, to jest dość podstępne. Czyli to nie tylko o to chodzi, czy ktoś jest siny, ale też o to, co dzieje się w środku.
Ondřej: Dokładnie tak. I dlatego rozróżniamy kilka typów. Pierwsza i najpoważniejsza to sinica centralna.
Lucie: Centralna... to brzmi, jakby problem był w „centrali” ciała?
Ondřej: Świetna dedukcja! Dokładnie tak. Problem tkwi w niedostatecznym utlenowaniu krwi bezpośrednio w płucach. Krew, która ma być pełna tlenu i rozprowadzać go po ciele, już opuszcza płuca „uboga”.
Lucie: A co to może spowodować?
Ondřej: Na przykład różne choroby układu oddechowego, albo kiedy jesteśmy wysoko w górach, gdzie po prostu jest mało tlenu w powietrzu. Może to być też z powodu wrodzonych wad serca, kiedy nieutlenowana krew miesza się z utlenowaną.
Lucie: Czyli kiedy ktoś ma sinicę centralną, jest siny wszędzie?
Ondřej: Tak, to jest typowe. Sinienie jest równomierne po całym ciele, włącznie z błonami śluzowymi w ustach albo na spojówkach. A tutaj jest ważny szczegół – skóra jest przy tym ciepła.
Lucie: Ciepła skóra... to zapamiętam. To jest kluczowa różnica?
Ondřej: Dokładnie. To prowadzi nas do drugiego typu.
Lucie: Czyli... sinica obwodowa? Ta będzie pewnie tylko na obrzeżach ciała, prawda?
Ondřej: Trafione! Tutaj płuca i serce funkcjonują prawidłowo. Krew opuszcza płuca pięknie czerwona i pełna tlenu. Problem pojawia się dopiero w jej drodze po ciele.
Lucie: Jaki problem?
Ondřej: Wyobraź to sobie jako korek uliczny. Krew w tych najmniejszych naczyniach, na przykład w palcach albo na ustach, płynie strasznie wolno.
Lucie: A w międzyczasie tkanki zdążą zabrać cały tlen?
Ondřej: Dokładnie tak! Zużycie tlenu jest większe niż dostawa. Krew się odtlenia i wynikiem jest niebieski kolor, ale tylko miejscowo – na ustach, uszach, palcach rąk i nóg.
Lucie: A ta skóra będzie... zimna?
Ondřej: Tak! Ponieważ jest tam złe ukrwienie. Więc mamy sine i zimne końcówki palców. To się nazywa akrocyjanoza. Jest to typowy objaw na przykład przy prawostronnej niewydolności serca.
Lucie: Czyli centralna jest ciepła i wszędzie, obwodowa jest zimna i miejscowa. To świetna wskazówka.
Ondřej: Istnieją też typy mieszane, ale potem jest jeszcze jedna ciekawa kategoria – sinica toksyczna. Czasami nazywa się ją pseudosiniacą.
Lucie: Pseudosinica? Czyli fałszywa?
Ondřej: W pewnym sensie tak. Tutaj bowiem problem nie tkwi w niedoborze tlenu we krwi. Problem polega na tym, że do hemoglobiny przyłącza się coś innego, co tam nie pasuje.
Lucie: Jakaś trucizna?
Ondřej: Dokładnie. Na przykład przy tak zwanej methemoglobinemii. Może się to zdarzyć na przykład u niemowląt, jeśli piją wodę z wysoką zawartością azotanów. Hemoglobina zmienia się i nie może wiązać tlenu. Dziecko jest wtedy sine, nawet jeśli oddycha normalnie.
Lucie: To jest przerażające. Czyli hemoglobina jest obecna, ale jest właściwie „zepsuta”?
Ondřej: Idealnie powiedziane. Jest zablokowany. A teraz wrócę do naszej poprzedniej dyskusji o zatruciu tlenkiem węgla...
Lucie: Czekaj, tam mówiłeś, że skóra jest jaskrawoczerwona. Jak to się wiąże z sinieniem?
Ondřej: To jest właśnie ten haczyk. Nawet jeśli skóra jest wiśniowoczerwona, technicznie jest to również rodzaj toksycznej pseudosiniacy. Tlenek węgla wiąże się z hemoglobiną tak mocno, że blokuje ją dla tlenu. Ciało się dusi, ale na zewnątrz wygląda to zupełnie inaczej. Kolor może być zdradliwy.
Lucie: Czyli sina skóra to naprawdę złożony sygnał. Może wskazywać na problem z płucami, z sercem, z krążeniem, a nawet na zatrucie.
Ondřej: Dokładnie tak. To ważny element układanki, kiedy staramy się zrozumieć, co mówi nam ciało.
Lucie: To jest fascynujące. Czyli omówiliśmy czerwoną, teraz niebieską... A co z żółtą? Ta jest przecież typowa dla problemów z wątrobą, prawda?
Ondřej: Tak, żółta skóra jest typowa dla wątroby. Ale co, jeśli problemem nie jest tylko kolor, ale bezpośrednio uszkodzenie skóry? Mówię na przykład o wrzodach.
Lucie: Uff, wrzody. Jak one właściwie powstają? To jakaś infekcja?
Ondřej: Nie zawsze. Często winne jest złe ukrwienie. Na przykład odleżyny, czyli dekubity, powstają u pacjentów unieruchomionych. Długotrwały ucisk na jedno miejsce powoduje niedokrwienie, a tkanka zaczyna obumierać. Może powstać nawet martwica.
Lucie: Czyli ciało właściwie samo siebie uszkadza, bo się nie rusza. To jest ostre.
Ondřej: Dokładnie. Podobnie powstają też owrzodzenia podudzi u osób z żylakami. Złe krążenie w nogach i problem gotowy.
Lucie: Dobra. A co takie blizny? One są przecież tylko wspomnieniem starego urazu, prawda?
Ondřej: O, zdziwiłabyś się! Dla nas, lekarzy, blizna jest jak ślad detektywistyczny. To jest właściwie tkanka łączna, która zastąpiła głęboki ubytek skóry.
Lucie: A co z niej wyczytacie? Że ktoś jako mały spadł z roweru?
Ondřej: Na przykład. Ale przede wszystkim zdradzi nam przebyte operacje. Blizna po prawej stronie podbrzusza? Prawdopodobnie appendektomia. Duża blizna na klatce piersiowej? Operacja serca. To taka mapa przeszłości pacjenta.
Lucie: Wow, czyli jesteście właściwie takimi Sherlockami skóry!
Ondřej: Można tak powiedzieć. Skóra po prostu mówi nam niewiarygodnie dużo.
Lucie: Czyli, żeby to podsumować — czerwony, niebieski, żółty kolor, ale też wrzody czy blizny... To wszystko są ważne sygnały, których nie powinniśmy ignorować.
Ondřej: Dokładnie tak. To nasz największy organ i opłaca się go słuchać.
Lucie: Dziękujemy bardzo, Ondřeju, za świetne informacje. A wam, drodzy słuchacze, dziękujemy za uwagę i do usłyszenia następnym razem w Studyfi Podcast.