Podcast o Skórne i śluzówkowe objawy wewnętrznych chorób

Skórne i śluzówkowe objawy chorób wewnętrznych: Kompletny przewodnik

Podcast

Skórne i śluzówkowe objawy wewnętrznych chorób0:00 / 12:21
0:001:00 pozostało
LucieWiększość ludzi myśli, że jak się mówi o badaniu skóry, to chodzi o trądzik albo wysypkę. Ale co, gdybym wam powiedziała, że wasza skóra to tak naprawdę takie okno na całe wasze ciało?
OndřejDokładnie tak, Lucie. To nie jest tylko powłoka. To jest ogromny billboard, który może nam zdradzić mnóstwo rzeczy o chorobach wewnętrznych. Od problemów z sercem, aż po zaburzenia hormonalne.

Skórne i śluzówkowe objawy wewnętrznych chorób

Délka: 12 minut

Přepis

Lucie: Większość ludzi myśli, że jak się mówi o badaniu skóry, to chodzi o trądzik albo wysypkę. Ale co, gdybym wam powiedziała, że wasza skóra to tak naprawdę takie okno na całe wasze ciało?

Ondřej: Dokładnie tak, Lucie. To nie jest tylko powłoka. To jest ogromny billboard, który może nam zdradzić mnóstwo rzeczy o chorobach wewnętrznych. Od problemów z sercem, aż po zaburzenia hormonalne.

Lucie: Wow. Czyli to wcale nie jest jakiś płytki temat. Jestem ciekawa, co jeszcze można z niej wyczytać. Słuchacie Studyfi Podcast.

Ondřej: No to chodźmy to sprawdzić. Zaczniemy od absolutnych podstaw, które możecie sami wypróbować. Pierwsza na liście jest temperatura skóry.

Lucie: Dobra, temperatura. To brzmi prosto. Dotknę czoła i wiem, czy mam gorączkę, prawda?

Ondřej: Tak, ale nie tylko. Ważne są przede wszystkim zmiany miejscowe. Kiedy jakieś miejsce na skórze jest cieplejsze, zaczerwienione i opuchnięte, to jest wyraźny sygnał stanu zapalnego. Na przykład róża, czyli erysipelas.

Lucie: A co, jeśli jakieś miejsce jest wręcz zimniejsze?

Ondřej: To z kolei wskazuje na problem z ukrwieniem. Na przykład przy zatkaniu tętnicy, ten obszar jest zimny i blady. Albo przy zespole Raynauda, kiedy palce na zimnie robią się zupełnie białe i drętwieją. Brrr.

Lucie: Rozumiem. A zaraz po temperaturze przychodzi mi do głowy wilgotność. Mam kolegów z klasy, którzy przed każdą klasówką mają zupełnie mokre ręce.

Ondřej: To jest klasyczny przykład osoby neurolabilnej. Ale spocona skóra może sygnalizować też nadczynność tarczycy, hipoglikemię, a nawet stan szoku. I uwaga na nocne poty – to może być objawem na przykład gruźlicy.

Lucie: Dobra, to było dość niepokojące. A co z tą suchą skórą? Czy to znaczy tylko, że mam się częściej smarować kremem?

Ondřej: Często tak, ale sucha, szorstka i łuszcząca się skóra to także typowy objaw odwodnienia. A z tym wiąże się kolejna ważna rzecz – turgor skóry, czyli jej napięcie i elastyczność.

Lucie: Turgor? Brzmi jak coś z fizyki.

Ondřej: To jest prosty test. Spróbujcie na wierzchu dłoni albo nad obojczykiem utworzyć fałd skórny i puśćcie go. Jeśli od razu się nie wygładzi, to turgor jest obniżony. A to jest wołanie ciała o wodę!

Lucie: Czyli to nie znaczy, że zamieniam się w starą, skórzaną torebkę?

Ondřej: Dokładnie tak! To tylko oznaka odwodnienia. Może być spowodowane wymiotami, biegunką, ale też na przykład niewyrównaną cukrzycą, kiedy człowiek dużo oddaje moczu.

Lucie: Super, czyli teraz już wiem, jak rozpoznać, że mam pić więcej wody. Przejdźmy do koloru. Bladość pewnie oznacza anemię, prawda?

Ondřej: To najczęstsza przyczyna, ale bynajmniej nie jedyna. Bladości towarzyszy też zapaść, wstrząs albo niektóre stany septyczne. Istnieją nawet specyficzne odcienie bladości.

Lucie: Specyficzne odcienie? Jak pięćdziesiąt odcieni bladej?

Ondřej: Coś w tym stylu. Przy jednej z form zapalenia wsierdzia skóra ma kolor „białej kawy”. Przy anemii złośliwej z kolei „słomkowy koloryt”. To jest fascynujący kryminał.

Lucie: A co z przeciwnym ekstremum – czerwonym kolorem? Pomijając to, kiedy wstydzę się, odpowiadając przy tablicy.

Ondřej: To się nazywa rumień wstydliwy i jest nieszkodliwe. Ale powinniśmy zwrócić uwagę na inne typy. Na przykład czerwono-fioletowe zabarwienie twarzy i rąk, taki obraz „Indianina siedzącego przy ognisku”, może sygnalizować policytemię, czyli nadmiar czerwonych krwinek.

Lucie: Indianin przy ognisku, to zapamiętam! To świetna mnemotechniczna pomoc.

Ondřej: A zupełnie jaskrawoczerwona skóra jest z kolei typowa dla zatrucia tlenkiem węgla. Więc jak widzisz, kolor skóry może nam dosłownie uratować życie. To jest wizualny język naszego ciała.

Lucie: Wizualny język naszego ciała, to mi się podoba. A skoro już jesteśmy przy kolorach, to po czerwonym od razu przychodzi mi do głowy niebieski. Słyszałam o sinieniu skóry, ale to już brzmi prawie jak z filmu science fiction o Avatarach. Czy to w ogóle jest realne?

Ondřej: Absolutnie realne, choć na szczęście nie tak powszechne jak ci filmowi bohaterowie. Ten stan nazywamy sinicą.

Lucie: Sinica. Brzmi fachowo. Co to dokładnie znaczy?

Ondřej: To jest po prostu niebieskawe, aż ciemnoniebieskie zabarwienie skóry i błon śluzowych. Klucz tkwi w naszych czerwonych krwinkach, konkretnie w hemoglobinie. To jest to białko, które przenosi tlen.

Lucie: Jasne, hemoglobina. To ona sprawia, że krew jest czerwona, prawda?

Ondřej: Dokładnie tak. Ale kiedy hemoglobina odda tlen i stanie się tak zwaną hemoglobiną „zredukowaną”, ma ciemniejszy, niebiesko-fioletowy kolor. A sinica pojawia się, gdy tej zredukowanej hemoglobiny jest za dużo w małych naczyniach krwionośnych.

Lucie: Czyli kiedy we krwi jest mało tlenu, siniejemy?

Ondřej: W zasadzie tak. Granica to mniej więcej 50 gramów tej „odtlenionej” hemoglobiny na litr krwi. Tutaj jest jedna ciekawa rzecz...

Lucie: Jaka?

Ondřej: Człowiek, który ma dużo czerwonych krwinek, czyli poliglobulię, sinieje znacznie łatwiej. Ma po prostu więcej hemoglobiny, która może stracić tlen.

Lucie: Aha! Czyli paradoksalnie ktoś z gęstszą krwią może wyglądać gorzej, mimo że nie jest z nim aż tak źle?

Ondřej: Dokładnie! A na odwrót, człowiek z ciężką anemią, czyli z niedoborem hemoglobiny, w ogóle nie musi sinieć, nawet jeśli ma krytyczny niedobór tlenu. Po prostu nie ma wystarczająco dużo hemoglobiny, żeby ten niebieski kolor był widoczny.

Lucie: Wow, to jest dość podstępne. Czyli to nie tylko o to chodzi, czy ktoś jest siny, ale też o to, co dzieje się w środku.

Ondřej: Dokładnie tak. I dlatego rozróżniamy kilka typów. Pierwsza i najpoważniejsza to sinica centralna.

Lucie: Centralna... to brzmi, jakby problem był w „centrali” ciała?

Ondřej: Świetna dedukcja! Dokładnie tak. Problem tkwi w niedostatecznym utlenowaniu krwi bezpośrednio w płucach. Krew, która ma być pełna tlenu i rozprowadzać go po ciele, już opuszcza płuca „uboga”.

Lucie: A co to może spowodować?

Ondřej: Na przykład różne choroby układu oddechowego, albo kiedy jesteśmy wysoko w górach, gdzie po prostu jest mało tlenu w powietrzu. Może to być też z powodu wrodzonych wad serca, kiedy nieutlenowana krew miesza się z utlenowaną.

Lucie: Czyli kiedy ktoś ma sinicę centralną, jest siny wszędzie?

Ondřej: Tak, to jest typowe. Sinienie jest równomierne po całym ciele, włącznie z błonami śluzowymi w ustach albo na spojówkach. A tutaj jest ważny szczegół – skóra jest przy tym ciepła.

Lucie: Ciepła skóra... to zapamiętam. To jest kluczowa różnica?

Ondřej: Dokładnie. To prowadzi nas do drugiego typu.

Lucie: Czyli... sinica obwodowa? Ta będzie pewnie tylko na obrzeżach ciała, prawda?

Ondřej: Trafione! Tutaj płuca i serce funkcjonują prawidłowo. Krew opuszcza płuca pięknie czerwona i pełna tlenu. Problem pojawia się dopiero w jej drodze po ciele.

Lucie: Jaki problem?

Ondřej: Wyobraź to sobie jako korek uliczny. Krew w tych najmniejszych naczyniach, na przykład w palcach albo na ustach, płynie strasznie wolno.

Lucie: A w międzyczasie tkanki zdążą zabrać cały tlen?

Ondřej: Dokładnie tak! Zużycie tlenu jest większe niż dostawa. Krew się odtlenia i wynikiem jest niebieski kolor, ale tylko miejscowo – na ustach, uszach, palcach rąk i nóg.

Lucie: A ta skóra będzie... zimna?

Ondřej: Tak! Ponieważ jest tam złe ukrwienie. Więc mamy sine i zimne końcówki palców. To się nazywa akrocyjanoza. Jest to typowy objaw na przykład przy prawostronnej niewydolności serca.

Lucie: Czyli centralna jest ciepła i wszędzie, obwodowa jest zimna i miejscowa. To świetna wskazówka.

Ondřej: Istnieją też typy mieszane, ale potem jest jeszcze jedna ciekawa kategoria – sinica toksyczna. Czasami nazywa się ją pseudosiniacą.

Lucie: Pseudosinica? Czyli fałszywa?

Ondřej: W pewnym sensie tak. Tutaj bowiem problem nie tkwi w niedoborze tlenu we krwi. Problem polega na tym, że do hemoglobiny przyłącza się coś innego, co tam nie pasuje.

Lucie: Jakaś trucizna?

Ondřej: Dokładnie. Na przykład przy tak zwanej methemoglobinemii. Może się to zdarzyć na przykład u niemowląt, jeśli piją wodę z wysoką zawartością azotanów. Hemoglobina zmienia się i nie może wiązać tlenu. Dziecko jest wtedy sine, nawet jeśli oddycha normalnie.

Lucie: To jest przerażające. Czyli hemoglobina jest obecna, ale jest właściwie „zepsuta”?

Ondřej: Idealnie powiedziane. Jest zablokowany. A teraz wrócę do naszej poprzedniej dyskusji o zatruciu tlenkiem węgla...

Lucie: Czekaj, tam mówiłeś, że skóra jest jaskrawoczerwona. Jak to się wiąże z sinieniem?

Ondřej: To jest właśnie ten haczyk. Nawet jeśli skóra jest wiśniowoczerwona, technicznie jest to również rodzaj toksycznej pseudosiniacy. Tlenek węgla wiąże się z hemoglobiną tak mocno, że blokuje ją dla tlenu. Ciało się dusi, ale na zewnątrz wygląda to zupełnie inaczej. Kolor może być zdradliwy.

Lucie: Czyli sina skóra to naprawdę złożony sygnał. Może wskazywać na problem z płucami, z sercem, z krążeniem, a nawet na zatrucie.

Ondřej: Dokładnie tak. To ważny element układanki, kiedy staramy się zrozumieć, co mówi nam ciało.

Lucie: To jest fascynujące. Czyli omówiliśmy czerwoną, teraz niebieską... A co z żółtą? Ta jest przecież typowa dla problemów z wątrobą, prawda?

Ondřej: Tak, żółta skóra jest typowa dla wątroby. Ale co, jeśli problemem nie jest tylko kolor, ale bezpośrednio uszkodzenie skóry? Mówię na przykład o wrzodach.

Lucie: Uff, wrzody. Jak one właściwie powstają? To jakaś infekcja?

Ondřej: Nie zawsze. Często winne jest złe ukrwienie. Na przykład odleżyny, czyli dekubity, powstają u pacjentów unieruchomionych. Długotrwały ucisk na jedno miejsce powoduje niedokrwienie, a tkanka zaczyna obumierać. Może powstać nawet martwica.

Lucie: Czyli ciało właściwie samo siebie uszkadza, bo się nie rusza. To jest ostre.

Ondřej: Dokładnie. Podobnie powstają też owrzodzenia podudzi u osób z żylakami. Złe krążenie w nogach i problem gotowy.

Lucie: Dobra. A co takie blizny? One są przecież tylko wspomnieniem starego urazu, prawda?

Ondřej: O, zdziwiłabyś się! Dla nas, lekarzy, blizna jest jak ślad detektywistyczny. To jest właściwie tkanka łączna, która zastąpiła głęboki ubytek skóry.

Lucie: A co z niej wyczytacie? Że ktoś jako mały spadł z roweru?

Ondřej: Na przykład. Ale przede wszystkim zdradzi nam przebyte operacje. Blizna po prawej stronie podbrzusza? Prawdopodobnie appendektomia. Duża blizna na klatce piersiowej? Operacja serca. To taka mapa przeszłości pacjenta.

Lucie: Wow, czyli jesteście właściwie takimi Sherlockami skóry!

Ondřej: Można tak powiedzieć. Skóra po prostu mówi nam niewiarygodnie dużo.

Lucie: Czyli, żeby to podsumować — czerwony, niebieski, żółty kolor, ale też wrzody czy blizny... To wszystko są ważne sygnały, których nie powinniśmy ignorować.

Ondřej: Dokładnie tak. To nasz największy organ i opłaca się go słuchać.

Lucie: Dziękujemy bardzo, Ondřeju, za świetne informacje. A wam, drodzy słuchacze, dziękujemy za uwagę i do usłyszenia następnym razem w Studyfi Podcast.