Podcast o Retoryka Arystotelesa: Podstawy i Zasady

Retoryka Arystotelesa: Podstawy i Zasady dla studentów

Podcast

Retoryka Arystotelesa: Podstawy i Zasady0:00 / 15:26
0:001:00 zbývá
Vojtěch…czekaj, czyli Arystoteles właściwie mówi, że cała ta sprawa z graniem na emocjach, to współczucie i gniew, to w zasadzie oszustwo? To mi totalnie zmienia spojrzenie na sprawę!
AdélaDokładnie tak! On to widział jako naginanie miarki, którą masz coś mierzyć. Po prostu to zniekształca osąd. To jest całkiem mocne stwierdzenie jak na faceta, który żył prawie dwa i pół tysiąca lat temu, co?

Retoryka Arystotelesa: Podstawy i Zasady

Délka: 15 minut

Přepis

Vojtěch: …czekaj, czyli Arystoteles właściwie mówi, że cała ta sprawa z graniem na emocjach, to współczucie i gniew, to w zasadzie oszustwo? To mi totalnie zmienia spojrzenie na sprawę!

Adéla: Dokładnie tak! On to widział jako naginanie miarki, którą masz coś mierzyć. Po prostu to zniekształca osąd. To jest całkiem mocne stwierdzenie jak na faceta, który żył prawie dwa i pół tysiąca lat temu, co?

Vojtěch: No ba! To jest! Dobra, tego musicie posłuchać wszyscy. Słuchacie Studyfi Podcast, ja jestem Vojtěch.

Adéla: A ja Adéla. Dzisiaj zagłębiamy się w Arystotelesową Retorykę i odkrywamy, że sztuka przekonywania to coś zupełnie innego, niż może wam się wydaje.

Vojtěch: No więc, co dokładnie Arystotelesowi przeszkadzało u ówczesnych mówców? Mówił, że za bardzo skupiają się na rzeczach pobocznych.

Adéla: Dokładnie. On twierdził, że zajmują się głównie tym, jak wywołać w sędzi emocje – współczucie, gniew, zazdrość… Ale to nie dotyczy samej sprawy. To jest manipulacja.

Vojtěch: Jasne, jak w reklamie samochodu, gdzie pokazują szczęśliwą rodzinkę na wycieczce zamiast parametrów technicznych.

Adéla: Idealny przykład! Arystoteles by z tego oszalał. Mówił, że sednem, dosłownie „kręgosłupem dowodzenia”, jest coś, co nazywał entymemą. A o tym jego współcześni prawie nie mówili.

Vojtěch: Entymema… to brzmi jak coś, co zamówiłbym w greckiej restauracji. Co to jest?

Adéla: Prawie. To jest właściwie taki skrócony logiczny wniosek. Ale do tego jeszcze dojdziemy. Kluczowe jest, że dla Arystotelesa retoryka była o logice, a nie o szantażu emocjonalnym.

Vojtěch: Więc jak on sam zdefiniowałby retorykę, skoro nie chodzi tylko o to, żeby ładnie mówić?

Adéla: Jego definicja jest genialna w swojej prostocie. Powiedział, że retoryka to zdolność dostrzegania w każdej poszczególnej rzeczy jej możliwej strony przekonującej.

Vojtěch: Czyli nie tylko mówić, ale najpierw znaleźć, co w danym temacie jest właściwie przekonujące? To jest duża różnica.

Adéla: Ogromny. Nie chodzi o to, żeby mieć wyuczone sztuczki. Chodzi o zdolność analityczną. On mówi, że medycyna przekona cię o tym, co jest zdrowe, a geometria o proporcjach w przestrzeni. Ale retoryka… ta da się zastosować prawie do wszystkiego.

Vojtěch: Czyli to takie uniwersalne narzędzie myślenia?

Adéla: Dokładnie tak. Nie jest ograniczona do jednej konkretnej dziedziny. To sztuka znajdowania argumentów w każdej sytuacji. I dlatego jest to według niego gałąź dialektyki i polityki.

Vojtěch: Dobra, rozumiem. Chcę kogoś przekonać. Jakie mam według Arystotelesa narzędzia? Od czego zacząć?

Adéla: Dzieli je na dwie podstawowe kategorie. Po pierwsze, dowody „nieartystyczne”.

Vojtěch: Nieartystyczne? To brzmi trochę… nieporadnie.

Adéla: Nie, nie, to znaczy, że mówca sam ich nie stworzył. Że już istniały wcześniej. Pomyśl o tym tak: to są świadkowie, umowy, zeznania, dowody z miejsca zbrodni. Te po prostu znajdujesz i używasz.

Vojtěch: Aha, czyli to są te „twarde” dowody. A co z tą drugą kategorią?

Adéla: To są dowody „artystyczne”. I te musisz jako mówca stworzyć sam, według określonych zasad. Tutaj zaczyna się prawdziwa sztuka. A te dzielą się na trzy rodzaje.

Vojtěch: Trzy rodzaje dowodów artystycznych… to brzmi ważnie. To będą chyba te słynne pojęcia, co?

Adéla: Dokładnie tak. Ethos, pathos i logos. Trzy filary przekonywania. Pierwszy to ethos – dotyczy charakteru mówcy.

Vojtěch: Czyli czy ludzie mi wierzą? Moja reputacja?

Adéla: Tak, ale jest w tym haczyk. Arystoteles podkreśla, że twoja wiarygodność nie powinna wynikać z tego, co ludzie o tobie myśleli PRZED wystąpieniem. Musisz ją zbudować BEZPOŚREDNIO tą mową. Pokazać, że jesteś moralnie dobry i masz rozeznanie.

Vojtěch: Wow, to jest kluczowe. Czyli nie mogę polegać tylko na tym, że mnie lubią. Muszę im to udowadniać wciąż od nowa.

Adéla: Dokładnie. Wiarygodność jest dla niego niemal najbardziej decydującym czynnikiem. Po drugie jest pathos – nastawienie słuchaczy.

Vojtěch: I znowu wracamy do tych emocji! Myślałem, że ich nie lubił.

Adéla: Nie lubił ich nadużywania do odwracania uwagi. Ale rozumiał, że emocje wpływają na podejmowanie decyzji. Inaczej decydujesz, gdy jesteś wesoły, a inaczej, gdy jesteś zły. Celem jest wprowadzenie słuchaczy w odpowiednie emocjonalne nastawienie, które jest otwarte na twoje argumenty, a nie ich manipulowanie.

Vojtěch: A ten trzeci filar? Zostaje nam logos.

Adéla: Logos to sam argument. To ta logiczna konstrukcja mowy. To, co mówisz i jak to udowadniasz. Dla Arystotelesa to sedno sprawy. Tutaj właśnie należą te entymemy, o których mówiliśmy.

Vojtěch: Czyli ethos to „uwierzcie mi”, pathos to „poczujcie to”, a logos to „pomyślcie o tym”.

Adéla: Idealne podsumowanie! I te trzy rzeczy muszą działać w harmonii. Nie możesz mieć tylko świetnych argumentów, jeśli nikt ci nie wierzy. I nie możesz polegać tylko na emocjach, jeśli nie masz nic do powiedzenia.

Vojtěch: Dobra, czas rozwikłać tę zagadkę zwaną entymemą. Co to więc jest?

Adéla: Entymema to wniosek retoryczny, w zasadzie logiczny argument, któremu brakuje jednej części, ponieważ jest ona dla wszystkich jasna. Jest to skuteczne, ponieważ słuchacz sam uzupełnia tę brakującą część i ma wrażenie, że sam na to wpadł.

Vojtěch: Możesz podać przykład?

Adéla: Jasne. Przykład Arystotelesa: „Dorieus zwyciężył w igrzyskach olimpijskich.” Kropka. Mówca nie musi dodawać: „A zwycięzcy igrzysk olimpijskich otrzymują wieniec.” To każdy wie. Więc wniosek „Dorieus otrzymał wieniec” publiczność wywnioskuje sama.

Vojtěch: Aha! To sprytne. I szybkie. Nie musisz tłumaczyć wszystkiego jak dla… no, jak dla głupków.

Adéla: Dokładnie tak. Słuchacz nie jest pasywny. A przeciwieństwem jest wtedy retoryczna wskazówka, którą Arystoteles nazywa przykładem, czyli paradeigmą.

Vojtěch: Więc jak działa ten „przykład”?

Adéla: Tutaj idziesz od konkretu do konkretu. Używasz znanej historii do wyjaśnienia nowej sytuacji. To jest argumentacja przez podobieństwo.

Vojtěch: Jak gdy rodzice mówią: „Popatrz na swojego starszego brata, ten się uczył i dostał się na studia. Jak ty też będziesz się uczyć, to też się tam dostaniesz.”

Adéla: To jest to! Przykład Arystotelesa był z polityki: „Pizystrat zażądał straży przybocznej i został tyranem. Teagenes zażądał straży przybocznej i został tyranem. Teraz Dionizjos żąda straży przybocznej…”

Vojtěch: …czyli pewnie też planuje zostać tyranem. Rozumiem. Używasz historii jako ostrzeżenia lub wzorca.

Adéla: Dokładnie. Czyli entymemy są bardziej o logicznym wnioskowaniu, podczas gdy przykłady działają bardziej na wyobraźnię i doświadczenie. Dobry mówca potrafi używać obu.

Vojtěch: Jeszcze jedna rzecz nie daje mi spokoju. Mówiłaś, że retoryka nie jest o naukach ścisłych. Dlaczego?

Adéla: Ponieważ używa się jej w sytuacjach, gdzie rzeczy „mogą być tak lub inaczej”. Nikt nie naradza się nad tym, czy słońce wzejdzie. To jest dane. Ale naradzamy się o polityce, o prawach, w sądzie… o rzeczach, gdzie nie ma jednej stuprocentowej prawdy.

Vojtěch: Czyli to narzędzie dla świata prawdopodobieństwa, nie pewności.

Adéla: Dokładnie. I dlatego jest tak ważny dla życia w społeczeństwie. Ponieważ większość naszych decyzji rozgrywa się właśnie w tej szarej strefie niepewności.

Vojtěch: W tym tekście mówi się jeszcze o „znakach”. Co mam sobie pod tym wyobrazić?

Adéla: Znak to w zasadzie wskazówka. Coś, z czego wnioskujemy o czymś innym. Ale uwaga, są dwa rodzaje. Obalalne i nieobalalne.

Vojtěch: Ok, przykład, proszę.

Adéla: Już. Obalalny znak: „Ten człowiek szybko oddycha, więc ma gorączkę.” To nie musi być prawda. Może właśnie dobiegł do autobusu.

Vojtěch: Jasne, to ma sens.

Adéla: Ale potem są nieobalalne znaki, które Arystoteles nazywa „znakiem dowodowym” czyli tekmerionem. A to jest pewniak. Na przykład: „Ta kobieta ma mleko, więc urodziła.” Tam nie ma o czym dyskutować.

Vojtěch: Rozumiem. Czyli dobry mówca musi uważać, czy jego znaki to tylko poszlaki, czy niepodważalne dowody.

Adéla: Dokładnie tak. I musi wiedzieć, kiedy którego użyć, żeby jego argument był jak najsilniejszy.

Vojtěch: Wow. To niesamowite, jak to miał przemyślane. A to dopiero początek książki!

Adéla: Dokładnie. A co w tym najlepsze – te zasady są ponadczasowe. Ludzka psychologia w zasadzie się nie zmienia. To, jak wpływa na nas charakter mówcy, nasze emocje i siła logicznego argumentu… to obowiązywało wtedy i obowiązuje to również dziś na Instagramie czy w debacie politycznej.

Vojtěch: Czyli znajomość Arystotelesowej Retoryki to właściwie taka supermoc na XXI wiek. Zdolność nie tylko lepszego mówienia, ale przede wszystkim krytycznego myślenia o tym, co mówią nam inni.

Adéla: To powiedziałeś absolutnie trafnie. To instrukcja, jak nie dać się zmanipulować i jak samemu przekonywać etycznie i skutecznie.

Vojtěch: Świetnie. Mam wrażenie, że właśnie odblokowaliśmy tajny kod do przekonywania. Dzięki wielkie, Adélo.

Adéla: Cała przyjemność po mojej stronie. A to dopiero początek. Jest tam tego o wiele, wiele więcej.

Vojtěch: Na to spojrzymy znowu następnym razem. Teraz jednak przejdziemy od starożytnej Grecji do czegoś trochę nowocześniejszego. Spójrzmy na kolejny temat…

Vojtěch: Dobra Adélo, więc już rozumiemy, jak tworzy się argumenty – te ogólne i te specyficzne. Ale szczerze, brzmi to dość teoretycznie. Jak to wszystko przełoży się na praktykę? Jak poznam, jakiego typu argumentu użyć?

Adéla: Świetne pytanie, Vojtěchu. A odpowiedź jest właściwie całkiem prosta. Wszystko kręci się wokół jednej rzeczy… twojej publiczności. Konkretnie, czego od niej chcesz.

Vojtěch: Publiczności? Czyli nie zależy od tego, co ja chcę powiedzieć, ale od tego, kto słucha?

Adéla: Dokładnie tak. Arystoteles mówi, że słuchacz może być w zasadzie trojaki. Albo jest to sędzia, który decyduje o czymś, co już się stało. Albo jest to członek jakiegoś zgromadzenia, który decyduje o tym, co dopiero się stanie.

Vojtěch: Dobra, sędzia – przeszłość. Zgromadzenie – przyszłość. A ten trzeci?

Adéla: Trzeci to tylko widz. Ten nic nie decyduje, tylko ocenia twoje umiejętności retoryczne. Po prostu obserwuje i ocenia, jak ci idzie. I od tych trzech typów słuchaczy wywodzą się trzy podstawowe rodzaje przemówień.

Vojtěch: Czyli trzy rodzaje słuchaczy, trzy rodzaje mów. To ma sens. Jakie to są?

Adéla: Mamy mowę sądową, doradczą i uroczystą. Ta sądowa, jak nazwa wskazuje, należy do sądu. Prawnik stara się przekonać sędziego o tym, co wydarzyło się w przeszłości. Celem jest udowodnienie, co jest sprawiedliwe, a co niesprawiedliwe.

Vojtěch: Jasne, oskarżenie i obrona. A ta doradcza?

Adéla: To jest typowa mowa polityczna. Wyobraź sobie debatę w sejmie o nowej ustawie. Mówca radzi, co powinno się zrobić w przyszłości. A głównym celem jest pokazanie, co jest dla społeczeństwa korzystne, a co szkodliwe.

Vojtěch: A uroczysta… to będzie na przykład przemówienie na weselu albo na pogrzebie?

Adéla: Dokładnie! Tam nikogo nie osądzasz ani mu nie radzisz, co ma robić. Tylko chwalisz albo ganisz coś, co dzieje się w teraźniejszości. Celem jest pokazanie, co jest honorowe, a co wręcz przeciwnie – niehonorowe. Słuchacz jest w tej chwili tylko widzem.

Vojtěch: To jest super podział. Przeszłość, przyszłość, teraźniejszość. Czy to jest tak rygorystyczne? Nie mogę w uroczystym przemówieniu wspomnieć na przykład o wspomnieniu z przeszłości?

Adéla: Oczywiście, że możesz! Jest to wręcz pożądane. Kiedy masz przemówienie na urodzinach, mówisz głównie o solenizancie w teraźniejszości, ale często zahaczasz o zabawne wspomnienia z przeszłości, żeby było żywiej.

Vojtěch: Aha, czyli te ramy czasowe to raczej główne boisko, ale mogę czasem kopnąć piłkę i w inne miejsce.

Adéla: To jest świetna metafora. Ten czas i cel – czyli korzyść, sprawiedliwość lub honor – są twoim głównym celem. Ale pozostałe elementy pożyczasz jako narzędzia pomocnicze.

Vojtěch: Super, to jest o wiele jaśniejsze. Czyli mamy trzy główne gatunki. To jest podstawa, z której mogę wychodzić, niezależnie od tego, gdzie zamierzam mówić. Ale co dalej? Czy istnieją jakieś uniwersalne techniki, które działają we wszystkich trzech?

Vojtěch: Wow, to jest fascynujący wgląd w logikę. Ale przejdźmy do praktyki. To prowadzi nas do naszego ostatniego dzisiejszego tematu… retoryka w sądzie i w przestrzeni publicznej. Czy jest w tym duża różnica?

Adéla: Ogromny! A Arystoteles miał na to bardzo jasne zdanie. Twierdził, że idealne są dobrze napisane prawa, które określają jak najwięcej, a sędziom zostawiają tylko minimum przestrzeni.

Vojtěch: Właściwie dlaczego? Przecież sędzia ma ocenić konkretny przypadek, prawda?

Adéla: Dokładnie. Ale ustawodawcy mają czas na tworzenie praw. Długo o nich myślą. Natomiast decyzja sądowa jest natychmiastowa i pod presją.

Vojtěch: A w pośpiechu popełnia się błędy. To ma sens.

Adéla: Co więcej, jest tu czynnik ludzki. Prawo jest ogólne i na przyszłość. Ale sędzia decyduje o konkretnych ludziach… a tam do gry wchodzi miłość, nienawiść, własny interes…

Vojtěch: Czyli sędzia może być niechcący stronniczy, nawet jeśli bardzo się stara.

Adéla: Dokładnie tak. Emocje po prostu zaciemniają osąd. Dlatego Arystoteles mówi, że sędzia powinien skupić się tylko na jednej rzeczy.

Vojtěch: A co to jest?

Adéla: Ustalić fakty. Stało się to, czy nie stało? Będzie to, czy nie będzie? Jest tak, czy tak nie jest? To jest jego jedyna praca.

Vojtěch: Czyli jest raczej jak detektyw. Nie filozof, który rozstrzyga, co to jest ogólna sprawiedliwość.

Adéla: Idealne porównanie! To, co jest sprawiedliwe, powinien idealnie definiować prawo, a nie adwokat, który próbuje rozczulić ławę przysięgłych.

Vojtěch: A to prowadzi nas do różnicy między retoryką publiczną a sądową. Arystoteles podobno dość narzekał na ówczesnych nauczycieli retoryki, prawda?

Adéla: Absolutnie. Mówił, że uczą tylko sztuczek. Jak napisać wstęp, jak wzbudzić w sędzi określony nastrój… ale w ogóle nie poświęcają uwagi temu, co najważniejsze.

Vojtěch: Naukowemu dowodzeniu i logice.

Adéla: Dokładnie. I dlatego według niego retoryka publiczna, na przykład w debacie politycznej, jest o wiele bardziej uczciwa i ważna.

Vojtěch: Ponieważ tam chodzi o wspólne interesy i decyduje się o własnej przyszłości?

Adéla: Tak. Kiedy decyduje się o rzeczach, które dotyczą cię osobiście, chcesz słyszeć fakty i argumenty. Nie dasz się tak łatwo… no, oszukać.

Vojtěch: Ale w sądzie, gdzie ława przysięgłych decyduje o cudzym losie…

Adéla: …tam jest o wiele więcej miejsca na emocje, współczucie i manipulację. Słuchacze dają się ponieść i w zasadzie