Podcast o Retoryka Arystotelesa: Podstawy i Zasady
Retoryka Arystotelesa: Podstawy i Zasady dla studentów
Podcast
Retoryka Arystotelesa: Podstawy i Zasady
Délka: 15 minut
Přepis
Vojtěch: …czekaj, czyli Arystoteles właściwie mówi, że cała ta sprawa z graniem na emocjach, to współczucie i gniew, to w zasadzie oszustwo? To mi totalnie zmienia spojrzenie na sprawę!
Adéla: Dokładnie tak! On to widział jako naginanie miarki, którą masz coś mierzyć. Po prostu to zniekształca osąd. To jest całkiem mocne stwierdzenie jak na faceta, który żył prawie dwa i pół tysiąca lat temu, co?
Vojtěch: No ba! To jest! Dobra, tego musicie posłuchać wszyscy. Słuchacie Studyfi Podcast, ja jestem Vojtěch.
Adéla: A ja Adéla. Dzisiaj zagłębiamy się w Arystotelesową Retorykę i odkrywamy, że sztuka przekonywania to coś zupełnie innego, niż może wam się wydaje.
Vojtěch: No więc, co dokładnie Arystotelesowi przeszkadzało u ówczesnych mówców? Mówił, że za bardzo skupiają się na rzeczach pobocznych.
Adéla: Dokładnie. On twierdził, że zajmują się głównie tym, jak wywołać w sędzi emocje – współczucie, gniew, zazdrość… Ale to nie dotyczy samej sprawy. To jest manipulacja.
Vojtěch: Jasne, jak w reklamie samochodu, gdzie pokazują szczęśliwą rodzinkę na wycieczce zamiast parametrów technicznych.
Adéla: Idealny przykład! Arystoteles by z tego oszalał. Mówił, że sednem, dosłownie „kręgosłupem dowodzenia”, jest coś, co nazywał entymemą. A o tym jego współcześni prawie nie mówili.
Vojtěch: Entymema… to brzmi jak coś, co zamówiłbym w greckiej restauracji. Co to jest?
Adéla: Prawie. To jest właściwie taki skrócony logiczny wniosek. Ale do tego jeszcze dojdziemy. Kluczowe jest, że dla Arystotelesa retoryka była o logice, a nie o szantażu emocjonalnym.
Vojtěch: Więc jak on sam zdefiniowałby retorykę, skoro nie chodzi tylko o to, żeby ładnie mówić?
Adéla: Jego definicja jest genialna w swojej prostocie. Powiedział, że retoryka to zdolność dostrzegania w każdej poszczególnej rzeczy jej możliwej strony przekonującej.
Vojtěch: Czyli nie tylko mówić, ale najpierw znaleźć, co w danym temacie jest właściwie przekonujące? To jest duża różnica.
Adéla: Ogromny. Nie chodzi o to, żeby mieć wyuczone sztuczki. Chodzi o zdolność analityczną. On mówi, że medycyna przekona cię o tym, co jest zdrowe, a geometria o proporcjach w przestrzeni. Ale retoryka… ta da się zastosować prawie do wszystkiego.
Vojtěch: Czyli to takie uniwersalne narzędzie myślenia?
Adéla: Dokładnie tak. Nie jest ograniczona do jednej konkretnej dziedziny. To sztuka znajdowania argumentów w każdej sytuacji. I dlatego jest to według niego gałąź dialektyki i polityki.
Vojtěch: Dobra, rozumiem. Chcę kogoś przekonać. Jakie mam według Arystotelesa narzędzia? Od czego zacząć?
Adéla: Dzieli je na dwie podstawowe kategorie. Po pierwsze, dowody „nieartystyczne”.
Vojtěch: Nieartystyczne? To brzmi trochę… nieporadnie.
Adéla: Nie, nie, to znaczy, że mówca sam ich nie stworzył. Że już istniały wcześniej. Pomyśl o tym tak: to są świadkowie, umowy, zeznania, dowody z miejsca zbrodni. Te po prostu znajdujesz i używasz.
Vojtěch: Aha, czyli to są te „twarde” dowody. A co z tą drugą kategorią?
Adéla: To są dowody „artystyczne”. I te musisz jako mówca stworzyć sam, według określonych zasad. Tutaj zaczyna się prawdziwa sztuka. A te dzielą się na trzy rodzaje.
Vojtěch: Trzy rodzaje dowodów artystycznych… to brzmi ważnie. To będą chyba te słynne pojęcia, co?
Adéla: Dokładnie tak. Ethos, pathos i logos. Trzy filary przekonywania. Pierwszy to ethos – dotyczy charakteru mówcy.
Vojtěch: Czyli czy ludzie mi wierzą? Moja reputacja?
Adéla: Tak, ale jest w tym haczyk. Arystoteles podkreśla, że twoja wiarygodność nie powinna wynikać z tego, co ludzie o tobie myśleli PRZED wystąpieniem. Musisz ją zbudować BEZPOŚREDNIO tą mową. Pokazać, że jesteś moralnie dobry i masz rozeznanie.
Vojtěch: Wow, to jest kluczowe. Czyli nie mogę polegać tylko na tym, że mnie lubią. Muszę im to udowadniać wciąż od nowa.
Adéla: Dokładnie. Wiarygodność jest dla niego niemal najbardziej decydującym czynnikiem. Po drugie jest pathos – nastawienie słuchaczy.
Vojtěch: I znowu wracamy do tych emocji! Myślałem, że ich nie lubił.
Adéla: Nie lubił ich nadużywania do odwracania uwagi. Ale rozumiał, że emocje wpływają na podejmowanie decyzji. Inaczej decydujesz, gdy jesteś wesoły, a inaczej, gdy jesteś zły. Celem jest wprowadzenie słuchaczy w odpowiednie emocjonalne nastawienie, które jest otwarte na twoje argumenty, a nie ich manipulowanie.
Vojtěch: A ten trzeci filar? Zostaje nam logos.
Adéla: Logos to sam argument. To ta logiczna konstrukcja mowy. To, co mówisz i jak to udowadniasz. Dla Arystotelesa to sedno sprawy. Tutaj właśnie należą te entymemy, o których mówiliśmy.
Vojtěch: Czyli ethos to „uwierzcie mi”, pathos to „poczujcie to”, a logos to „pomyślcie o tym”.
Adéla: Idealne podsumowanie! I te trzy rzeczy muszą działać w harmonii. Nie możesz mieć tylko świetnych argumentów, jeśli nikt ci nie wierzy. I nie możesz polegać tylko na emocjach, jeśli nie masz nic do powiedzenia.
Vojtěch: Dobra, czas rozwikłać tę zagadkę zwaną entymemą. Co to więc jest?
Adéla: Entymema to wniosek retoryczny, w zasadzie logiczny argument, któremu brakuje jednej części, ponieważ jest ona dla wszystkich jasna. Jest to skuteczne, ponieważ słuchacz sam uzupełnia tę brakującą część i ma wrażenie, że sam na to wpadł.
Vojtěch: Możesz podać przykład?
Adéla: Jasne. Przykład Arystotelesa: „Dorieus zwyciężył w igrzyskach olimpijskich.” Kropka. Mówca nie musi dodawać: „A zwycięzcy igrzysk olimpijskich otrzymują wieniec.” To każdy wie. Więc wniosek „Dorieus otrzymał wieniec” publiczność wywnioskuje sama.
Vojtěch: Aha! To sprytne. I szybkie. Nie musisz tłumaczyć wszystkiego jak dla… no, jak dla głupków.
Adéla: Dokładnie tak. Słuchacz nie jest pasywny. A przeciwieństwem jest wtedy retoryczna wskazówka, którą Arystoteles nazywa przykładem, czyli paradeigmą.
Vojtěch: Więc jak działa ten „przykład”?
Adéla: Tutaj idziesz od konkretu do konkretu. Używasz znanej historii do wyjaśnienia nowej sytuacji. To jest argumentacja przez podobieństwo.
Vojtěch: Jak gdy rodzice mówią: „Popatrz na swojego starszego brata, ten się uczył i dostał się na studia. Jak ty też będziesz się uczyć, to też się tam dostaniesz.”
Adéla: To jest to! Przykład Arystotelesa był z polityki: „Pizystrat zażądał straży przybocznej i został tyranem. Teagenes zażądał straży przybocznej i został tyranem. Teraz Dionizjos żąda straży przybocznej…”
Vojtěch: …czyli pewnie też planuje zostać tyranem. Rozumiem. Używasz historii jako ostrzeżenia lub wzorca.
Adéla: Dokładnie. Czyli entymemy są bardziej o logicznym wnioskowaniu, podczas gdy przykłady działają bardziej na wyobraźnię i doświadczenie. Dobry mówca potrafi używać obu.
Vojtěch: Jeszcze jedna rzecz nie daje mi spokoju. Mówiłaś, że retoryka nie jest o naukach ścisłych. Dlaczego?
Adéla: Ponieważ używa się jej w sytuacjach, gdzie rzeczy „mogą być tak lub inaczej”. Nikt nie naradza się nad tym, czy słońce wzejdzie. To jest dane. Ale naradzamy się o polityce, o prawach, w sądzie… o rzeczach, gdzie nie ma jednej stuprocentowej prawdy.
Vojtěch: Czyli to narzędzie dla świata prawdopodobieństwa, nie pewności.
Adéla: Dokładnie. I dlatego jest tak ważny dla życia w społeczeństwie. Ponieważ większość naszych decyzji rozgrywa się właśnie w tej szarej strefie niepewności.
Vojtěch: W tym tekście mówi się jeszcze o „znakach”. Co mam sobie pod tym wyobrazić?
Adéla: Znak to w zasadzie wskazówka. Coś, z czego wnioskujemy o czymś innym. Ale uwaga, są dwa rodzaje. Obalalne i nieobalalne.
Vojtěch: Ok, przykład, proszę.
Adéla: Już. Obalalny znak: „Ten człowiek szybko oddycha, więc ma gorączkę.” To nie musi być prawda. Może właśnie dobiegł do autobusu.
Vojtěch: Jasne, to ma sens.
Adéla: Ale potem są nieobalalne znaki, które Arystoteles nazywa „znakiem dowodowym” czyli tekmerionem. A to jest pewniak. Na przykład: „Ta kobieta ma mleko, więc urodziła.” Tam nie ma o czym dyskutować.
Vojtěch: Rozumiem. Czyli dobry mówca musi uważać, czy jego znaki to tylko poszlaki, czy niepodważalne dowody.
Adéla: Dokładnie tak. I musi wiedzieć, kiedy którego użyć, żeby jego argument był jak najsilniejszy.
Vojtěch: Wow. To niesamowite, jak to miał przemyślane. A to dopiero początek książki!
Adéla: Dokładnie. A co w tym najlepsze – te zasady są ponadczasowe. Ludzka psychologia w zasadzie się nie zmienia. To, jak wpływa na nas charakter mówcy, nasze emocje i siła logicznego argumentu… to obowiązywało wtedy i obowiązuje to również dziś na Instagramie czy w debacie politycznej.
Vojtěch: Czyli znajomość Arystotelesowej Retoryki to właściwie taka supermoc na XXI wiek. Zdolność nie tylko lepszego mówienia, ale przede wszystkim krytycznego myślenia o tym, co mówią nam inni.
Adéla: To powiedziałeś absolutnie trafnie. To instrukcja, jak nie dać się zmanipulować i jak samemu przekonywać etycznie i skutecznie.
Vojtěch: Świetnie. Mam wrażenie, że właśnie odblokowaliśmy tajny kod do przekonywania. Dzięki wielkie, Adélo.
Adéla: Cała przyjemność po mojej stronie. A to dopiero początek. Jest tam tego o wiele, wiele więcej.
Vojtěch: Na to spojrzymy znowu następnym razem. Teraz jednak przejdziemy od starożytnej Grecji do czegoś trochę nowocześniejszego. Spójrzmy na kolejny temat…
Vojtěch: Dobra Adélo, więc już rozumiemy, jak tworzy się argumenty – te ogólne i te specyficzne. Ale szczerze, brzmi to dość teoretycznie. Jak to wszystko przełoży się na praktykę? Jak poznam, jakiego typu argumentu użyć?
Adéla: Świetne pytanie, Vojtěchu. A odpowiedź jest właściwie całkiem prosta. Wszystko kręci się wokół jednej rzeczy… twojej publiczności. Konkretnie, czego od niej chcesz.
Vojtěch: Publiczności? Czyli nie zależy od tego, co ja chcę powiedzieć, ale od tego, kto słucha?
Adéla: Dokładnie tak. Arystoteles mówi, że słuchacz może być w zasadzie trojaki. Albo jest to sędzia, który decyduje o czymś, co już się stało. Albo jest to członek jakiegoś zgromadzenia, który decyduje o tym, co dopiero się stanie.
Vojtěch: Dobra, sędzia – przeszłość. Zgromadzenie – przyszłość. A ten trzeci?
Adéla: Trzeci to tylko widz. Ten nic nie decyduje, tylko ocenia twoje umiejętności retoryczne. Po prostu obserwuje i ocenia, jak ci idzie. I od tych trzech typów słuchaczy wywodzą się trzy podstawowe rodzaje przemówień.
Vojtěch: Czyli trzy rodzaje słuchaczy, trzy rodzaje mów. To ma sens. Jakie to są?
Adéla: Mamy mowę sądową, doradczą i uroczystą. Ta sądowa, jak nazwa wskazuje, należy do sądu. Prawnik stara się przekonać sędziego o tym, co wydarzyło się w przeszłości. Celem jest udowodnienie, co jest sprawiedliwe, a co niesprawiedliwe.
Vojtěch: Jasne, oskarżenie i obrona. A ta doradcza?
Adéla: To jest typowa mowa polityczna. Wyobraź sobie debatę w sejmie o nowej ustawie. Mówca radzi, co powinno się zrobić w przyszłości. A głównym celem jest pokazanie, co jest dla społeczeństwa korzystne, a co szkodliwe.
Vojtěch: A uroczysta… to będzie na przykład przemówienie na weselu albo na pogrzebie?
Adéla: Dokładnie! Tam nikogo nie osądzasz ani mu nie radzisz, co ma robić. Tylko chwalisz albo ganisz coś, co dzieje się w teraźniejszości. Celem jest pokazanie, co jest honorowe, a co wręcz przeciwnie – niehonorowe. Słuchacz jest w tej chwili tylko widzem.
Vojtěch: To jest super podział. Przeszłość, przyszłość, teraźniejszość. Czy to jest tak rygorystyczne? Nie mogę w uroczystym przemówieniu wspomnieć na przykład o wspomnieniu z przeszłości?
Adéla: Oczywiście, że możesz! Jest to wręcz pożądane. Kiedy masz przemówienie na urodzinach, mówisz głównie o solenizancie w teraźniejszości, ale często zahaczasz o zabawne wspomnienia z przeszłości, żeby było żywiej.
Vojtěch: Aha, czyli te ramy czasowe to raczej główne boisko, ale mogę czasem kopnąć piłkę i w inne miejsce.
Adéla: To jest świetna metafora. Ten czas i cel – czyli korzyść, sprawiedliwość lub honor – są twoim głównym celem. Ale pozostałe elementy pożyczasz jako narzędzia pomocnicze.
Vojtěch: Super, to jest o wiele jaśniejsze. Czyli mamy trzy główne gatunki. To jest podstawa, z której mogę wychodzić, niezależnie od tego, gdzie zamierzam mówić. Ale co dalej? Czy istnieją jakieś uniwersalne techniki, które działają we wszystkich trzech?
Vojtěch: Wow, to jest fascynujący wgląd w logikę. Ale przejdźmy do praktyki. To prowadzi nas do naszego ostatniego dzisiejszego tematu… retoryka w sądzie i w przestrzeni publicznej. Czy jest w tym duża różnica?
Adéla: Ogromny! A Arystoteles miał na to bardzo jasne zdanie. Twierdził, że idealne są dobrze napisane prawa, które określają jak najwięcej, a sędziom zostawiają tylko minimum przestrzeni.
Vojtěch: Właściwie dlaczego? Przecież sędzia ma ocenić konkretny przypadek, prawda?
Adéla: Dokładnie. Ale ustawodawcy mają czas na tworzenie praw. Długo o nich myślą. Natomiast decyzja sądowa jest natychmiastowa i pod presją.
Vojtěch: A w pośpiechu popełnia się błędy. To ma sens.
Adéla: Co więcej, jest tu czynnik ludzki. Prawo jest ogólne i na przyszłość. Ale sędzia decyduje o konkretnych ludziach… a tam do gry wchodzi miłość, nienawiść, własny interes…
Vojtěch: Czyli sędzia może być niechcący stronniczy, nawet jeśli bardzo się stara.
Adéla: Dokładnie tak. Emocje po prostu zaciemniają osąd. Dlatego Arystoteles mówi, że sędzia powinien skupić się tylko na jednej rzeczy.
Vojtěch: A co to jest?
Adéla: Ustalić fakty. Stało się to, czy nie stało? Będzie to, czy nie będzie? Jest tak, czy tak nie jest? To jest jego jedyna praca.
Vojtěch: Czyli jest raczej jak detektyw. Nie filozof, który rozstrzyga, co to jest ogólna sprawiedliwość.
Adéla: Idealne porównanie! To, co jest sprawiedliwe, powinien idealnie definiować prawo, a nie adwokat, który próbuje rozczulić ławę przysięgłych.
Vojtěch: A to prowadzi nas do różnicy między retoryką publiczną a sądową. Arystoteles podobno dość narzekał na ówczesnych nauczycieli retoryki, prawda?
Adéla: Absolutnie. Mówił, że uczą tylko sztuczek. Jak napisać wstęp, jak wzbudzić w sędzi określony nastrój… ale w ogóle nie poświęcają uwagi temu, co najważniejsze.
Vojtěch: Naukowemu dowodzeniu i logice.
Adéla: Dokładnie. I dlatego według niego retoryka publiczna, na przykład w debacie politycznej, jest o wiele bardziej uczciwa i ważna.
Vojtěch: Ponieważ tam chodzi o wspólne interesy i decyduje się o własnej przyszłości?
Adéla: Tak. Kiedy decyduje się o rzeczach, które dotyczą cię osobiście, chcesz słyszeć fakty i argumenty. Nie dasz się tak łatwo… no, oszukać.
Vojtěch: Ale w sądzie, gdzie ława przysięgłych decyduje o cudzym losie…
Adéla: …tam jest o wiele więcej miejsca na emocje, współczucie i manipulację. Słuchacze dają się ponieść i w zasadzie