Podcast o Pojęcie siebie i samoocena w pielęgniarstwie
Pojęcie siebie i samoocena w pielęgniarstwie: Przewodnik dla studentów
Podcast
Pojęcie siebie i samoocena w pielęgniarstwie
Délka: 17 minut
Přepis
Ondřej: Większość ludzi myśli, że pewność siebie to po prostu kwestia tego, czy wierzysz w siebie, czy nie. Albo ją masz, albo nie masz. Kropka.
Karolína: Dokładnie! Ale co, jeśli powiem ci, że to tylko wierzchołek góry lodowej? Że pod słowem „pewność siebie” kryje się cały złożony system, który decyduje o tym, jak siebie widzisz i jak się czujesz?
Ondřej: Czekaj, czyli to nie jest tylko jeden włącznik „on/off”? To mnie ciekawi!…
Karolína: Dokładnie tak. I właśnie na to dzisiaj spojrzymy. Słuchacie Studyfi Podcast.
Ondřej: Dobrze, Karolino, to od razu przejdźmy do rzeczy. Jeśli to nie jest tylko pewność siebie, to co to w takim razie jest?
Karolína: To są dwa kluczowe pojęcia: autokoncept i samoocena. U nas często wrzucamy je do jednego worka pod nazwą pewność siebie, ale jest między nimi różnica. Autokoncept to to, jak sam siebie widzisz i postrzegasz. To ten poznawczy, opisowy składnik.
Ondřej: Czyli… „jestem studentem, jestem wysoki, mam brązowe włosy”? To jest ta lista faktów o mnie?
Karolína: Dokładnie tak! To jest twój mentalny obraz samego siebie. A potem jest samoocena. To jest ten emocjonalny składnik. On mówi, jakie masz uczucia wobec tego obrazu. Podoba ci się ten „ty”? Jesteś z nim zadowolony?
Ondřej: Aha, czyli autokoncept to „co widzę w lustrze”, a samoocena to „i co o tym myślę”. Rozumiem.
Karolína: Lepiej bym tego nie ujęła. A zdrowa pewność siebie, która kształtuje się już od dzieciństwa, pomaga nam potem lepiej odnaleźć się w życiu, zwłaszcza w tych trudnych sytuacjach. Kiedy wiesz, kim jesteś i lubisz siebie, byle co cię nie ruszy.
Ondřej: To ma sens. Ale chyba nie zawsze otoczenie traktuje nas tak, żeby wspierać naszą pewność siebie, prawda?
Karolína: Niestety nie. Wyobraź sobie typową scenę u lekarza. Pacjent z zapałem pyta o wyniki krwi, a lekarz z pogardą odcina: „Mój drogi panie, i tak pan tego nie zrozumie!”
Ondřej: Auć. To jest dokładnie ten typ komunikacji, który zwala cię z nóg i zostawia w tobie poczucie, że jesteś głupi i bezradny.
Karolína: Dokładnie. A to bezpośrednio atakuje twoją samoocenę. Pokazuje, jak bardzo nasz wewnętrzny świat jest pod wpływem zewnętrznych interakcji.
Ondřej: Dobrze, więc mamy autokoncept – ten obraz nas samych. Z czego ten obraz się składa? Czy to jakieś konkretne części?
Karolína: Świetne pytanie! Psychologowie dzielą to na cztery główne, wzajemnie powiązane składniki. Wyobraź sobie je jako cztery nogi stołu – kiedy jedna się chwieje, cały stół jest niestabilny.
Ondřej: Cztery nogi… to brzmi do ogarnięcia. Jakie to są?
Karolína: Pierwszy to obraz ciała. Drugi to pełnienie ról. Trzeci to tożsamość osobista. A czwarty to właśnie ta samoocena, o której już mówiłyśmy.
Ondřej: No dobra, rozbierzmy to na czynniki pierwsze. Obraz ciała – to chyba będzie o tym, jak postrzegamy swój wygląd, prawda?
Karolína: Dokładnie. Obejmuje to wyobrażenia, czy jesteśmy piękni, czy nie, jak postrzegamy swoje ciało, jego funkcje. Ale należy tu też ubranie, które nosimy, albo na przykład piercing. I jest to silnie pod wpływem kultury i społeczeństwa.
Ondřej: Jasne, co w jednej kulturze jest ideałem piękna, gdzie indziej może być zupełnie inaczej. A co z tym pełnieniem ról?
Karolína: To jest o tym, jakie role odgrywamy w społeczeństwie. Jesteś studentem, synem, przyjacielem, sportowcem… Każda rola ma pewne oczekiwania i zasady. I uczymy się, jak je spełniać. Stają się częścią naszej osobowości.
Ondřej: Czyli takie aktorskie występy na życie?
Karolína: W zasadzie tak! A czasem to niezła harówka, żeby pogodzić rolę pilnego studenta z rolą imprezowicza na imprezie. Ale takie jest życie.
Ondřej: To rozumiem aż za dobrze. Trzecia była tożsamość osobista. To brzmi jak… sedno sprawy.
Karolína: Dokładnie. W psychologii często nazywa się to ego. To jest to trwałe poczucie, że „ja jestem ja” – wyjątkowy i odmienny od innych. Kształtuje się stopniowo przez całe życie. To odpowiedź na pytanie: „Kim właściwie jestem?”
Ondřej: A ostatnia to samoocena. Tę już trochę ugryzłyśmy. Czy to jest więc ten ostateczny osąd nad wszystkimi tymi składnikami?
Karolína: Tak. Samoocena ocenia, jak podoba nam się nasz obraz ciała, jak odnosimy sukcesy w swoich rolach i jak jesteśmy zadowoleni ze swojej tożsamości. Może być ogólna – czyli jak lubisz siebie jako całość – i specyficzna.
Ondřej: Specyficzna? Czyli mogę być zadowolony ze swoich wyników sportowych, ale niezadowolony z tego, jak wyglądam?
Karolína: Dokładnie tak! A ogólna samoocena jest oczywiście pod wpływem tych specyficznych. Kiedy udaje ci się w więcej obszarach, które są dla ciebie ważne, twoja ogólna samoocena rośnie.
Ondřej: To jest dość złożone. Co więc wszystko wpływa na to, jak ten obraz siebie składamy? Na pewno nie jest to tylko w naszej głowie.
Karolína: W ogóle nie. To mieszanka wielu czynników. Możemy je podzielić na cztery główne grupy. Pierwsze to czynniki fizjologiczno-biologiczne.
Ondřej: Czyli wiek, zdrowie, wygląd i tak dalej?
Karolína: Tak. Wiek i stadium rozwojowe, w którym się znajdujesz, twój stan zdrowia, wygląd, ale też to, jak jesteś samodzielny lub jak radzisz sobie ze stresem.
Ondřej: Dobrze. A ta druga grupa?
Karolína: To są czynniki psychiczno-duchowe. Tu należy twoja osobowość – czy jesteś introwertykiem, czy ekstrawertykiem, twój intelekt, zdolności, system wartości, a także relacje emocjonalne, takie jak miłość i poczucie przynależności.
Ondřej: Czyli jak jesteśmy „ustawieni” od środka. Ma sens. Co dalej?
Karolína: Trzecie to czynniki społeczno-kulturowe. To jest ogromny obszar! Relacje w rodzinie, pozycja w pracy czy w szkole, jak ci się udaje pełnić role społeczne, w jakiej kulturze żyjesz.
Ondřej: Jasne, rodzina i przyjaciele kształtują nas chyba najbardziej. A czwarta?
Karolína: Ostatnie to czynniki środowiskowe. Nawet takie rzeczy, czy mieszkasz na wsi, czy w mieście, albo w jakich warunkach geograficznych dorastasz, odgrywają swoją rolę.
Ondřej: Zainteresował mnie ten wiek. To, jak się postrzegamy, chyba bardzo się zmienia w zależności od tego, czy mamy pięć, piętnaście, czy pięćdziesiąt lat, prawda?
Karolína: Ogromnie! To fascynująca podróż. Zaczyna się już u noworodka. Dla jego przyszłej samooceny kluczowe jest, czy zaspokajane są nie tylko jego potrzeby biologiczne, ale przede wszystkim potrzeba bezpieczeństwa, pewności i miłości. Rola matki jest tutaj absolutnie zasadnicza.
Ondřej: Czyli chłodna relacja w dzieciństwie może cię naznaczyć na całe życie?
Karolína: Niestety tak. Potem przychodzi okres niemowlęcy, słynny okres buntu. Dziecko zaczyna uświadamiać sobie samo siebie, mówi „ja sam”. Nie jest dobrze całkowicie tłumić te przejawy, to pierwszy krok do własnej indywidualności.
Ondřej: Pamiętam to u młodszej siostry. Wszystko chciała robić sama, nawet gdyby miało to trwać godzinę. Co z przedszkolakami?
Karolína: Oni już identyfikują się po imieniu lub relacji z innymi – „jestem Jaś”, „jestem mamusi”. Ich samoocena jest w zasadzie bezpośrednim odzwierciedleniem tego, jak oceniają ich rodzice. Kiedy słyszą „jesteś zdolny”, wierzą w to.
Ondřej: A potem przychodzi szkoła i wszystko się komplikuje, co?
Karolína: Dokładnie. W młodszym wieku szkolnym ogromną rolę zaczyna odgrywać wyniki w szkole i relacje z rówieśnikami. Tutaj często pojawiają się pierwsze poważniejsze zaburzenia samooceny, na przykład z powodu nieadekwatnych wymagań rodziców.
Ondřej: A dojrzewanie… to jest rozdział sam w sobie.
Karolína: To jest dosłownie eksplozja samoświadomości! Nastolatki intensywnie się obserwują, oceniają i pytają: „Kim właściwie jestem?” Może to prowadzić do poczucia niepewności, ale też do samouwielbienia. To po prostu rollercoaster.
Ondřej: A co z dorosłością i starością?
Karolína: W dorosłości oceniamy się głównie według sukcesu w pracy, wyglądu i relacji. Na starość to znowu się zmienia. Na pierwszy plan wysuwa się stan zdrowia, samodzielność i relacje z najbliższymi. Ważne jest poczucie, że wciąż jesteśmy potrzebni, a nie zbędni.
Ondřej: Mówiłaś też o zdrowiu. Potrafię sobie wyobrazić, że kiedy człowiek poważnie zachoruje, jego autokoncept dostaje porządnego ciosu.
Karolína: Dokładnie tak. Zdrowie często zaczynamy postrzegać jako priorytet dopiero, gdy je stracimy. A choroba dotyka absolutnie wszystkiego. Szczególnie duży wpływ mają tak zwane estetycznie oszpecające choroby.
Ondřej: To są na przykład…?
Karolína: Amputacje, utrata piersi u kobiety, blizny po oparzeniach… Cokolwiek, co widocznie narusza nasz obraz ciała. To jest dla psychiki ekstremalnie trudne.
Ondřej: To musi być straszne. A co z naszą psychiką? Czy gra rolę to, czy jestem z natury raczej pesymistą, czy optymistą?
Karolína: Z pewnością. Na przykład według typologii osobowości Eysencka… upraszczając, introwertyk emocjonalnie labilny będzie miał znacznie większą skłonność do tracenia pewności siebie. I będzie mu trudniej ją odzyskać niż stabilnemu ekstrawertykowi.
Ondřej: Czyli nasza natura to taki podstawowy sprzęt, na którym działa ten program autokonceptu.
Karolína: Pięknie ujęte! A potem jest ten wymiar społeczny i kulturowy. Samoocena nie jest wrodzona. Dla jej zdrowego rozwoju kluczowe jest harmonijne i życzliwe środowisko rodzinne, gdzie dziecko ma przestrzeń do rozwoju.
Ondřej: A co z tymi rolami społecznymi, o których wspominałaś?
Karolína: One są też zasadnicze. Każda rola – w pracy, w rodzinie, wśród przyjaciół – niesie ze sobą oczekiwania. W sklepie jesteś klientem, w tramwaju pasażerem. A opanowanie roli oznacza, że twoje zachowanie jest zgodne z tym, czego się oczekuje.
Ondřej: A jeśli sobie nie poradzę?
Karolína: Wtedy przychodzi frustracja, poczucie nieudolności, a to znowu podkopuje twoją samoocenę. Czasem też dochodzi do konfliktu ról, kiedy oczekiwania są sprzeczne, a to jest dopiero stres!
Ondřej: Wow, to jest naprawdę o wiele bardziej złożone, niż myślałem na początku. Gdybyś miała wskazać jedną najważniejszą rzecz, którą studenci powinni zapamiętać, co by to było?
Karolína: Że autokoncept nie jest wykuty w kamieniu. To dynamiczny, żywy proces, który rozwija się przez całe życie. To nie jest coś, co „masz”, ale coś, co nieustannie „tworzysz”.
Ondřej: Czyli nawet jeśli mam teraz wątpliwości co do siebie, to nie znaczy, że tak musi być na zawsze?
Karolína: Wcale nie! Wręcz przeciwnie. Kiedy zrozumiesz, z jakich składników składa się twoje postrzeganie siebie – z obrazu ciała, ról, tożsamości i samooceny – i co wszystko na to wpływa, zyskasz narzędzia, jak z tym pracować.
Ondřej: Czyli nie chodzi o to, żeby mieć idealną pewność siebie, ale raczej o to, żeby rozumieć swój wewnętrzny świat?
Karolína: Dokładnie tak. Chodzi o samopoznanie. Kiedy wiesz, dlaczego czujesz się tak, jak się czujesz, i co stoi za twoimi uczuciami niepewności, możesz aktywnie coś z tym zrobić. A to jest o wiele silniejsze niż tylko ślepo liczyć na „lepszą pewność siebie”.
Ondřej: Świetnie. Myślę, że to idealna kropka nad i w tym temacie. Dziękuję, Karolino.
Karolína: Cała przyjemność po mojej stronie, Ondrzeju.
Ondřej: Więc skoro już rozumiemy, czym jest autokoncept, spójrzmy na to, co go właściwie kształtuje. Bo to na pewno nie jest coś, z czym się po prostu rodzimy, prawda?
Karolína: Dokładnie tak, Ondrzeju. Ogromną rolę odgrywają czynniki społeczno-kulturowe. Czyli to, czego oczekuje od nas społeczeństwo, rodzina, po prostu otoczenie. To jest nieustanna presja.
Ondřej: Presja? To brzmi trochę dramatycznie.
Karolína: Ale tak jest! Dam ci przykład. Wyobraź sobie 25-letnią lekarkę, która ma roczną córkę. Chce wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim, ale jej rodzice są przeciwni. Mówią, że prawdziwa matka jest w domu z dzieckiem przynajmniej trzy lata.
Ondřej: I proszę, konflikt gotowy. Jej rola lekarki kłóci się z oczekiwaną rolą matki.
Karolína: Dokładnie. I nagle może zadawać sobie pytanie: Czy jestem dobrą matką, skoro chcę pracować? I czy jestem dobrą lekarką, skoro myślę o dziecku? Jej samoocena dostaje w kość.
Ondřej: Rozumiem. Czyli nie chodzi tylko o to, co myślą inni, ale też o nasze własne wyobrażenia, które zderzają się z rzeczywistością.
Karolína: Tak! Na przykład młoda pielęgniarka w szpitalu. Ma ideał, jak wspaniałą opiekę chce zapewnić pacjentom. Ale potem sama ma na zmianie dwadzieścia osób i nie nadąża. Ta przepaść między jej wyobrażeniem a rzeczywistością to ogromne źródło lęku i poczucia porażki.
Ondřej: To jest ostre. Człowiek wtedy chyba zaczyna wątpić w siebie, choć tak naprawdę nie jest za to odpowiedzialny.
Karolína: Niestety tak. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. W dorosłości mamy już jakąś podstawową samoocenę w miarę ustabilizowaną, ale ta „operacyjna” samoocena może latać w górę i w dół każdego dnia.
Ondřej: Czyli nawet jeśli czuję się ogólnie dobrze, jakiś duży stres — jak na przykład utrata pracy czy choroba — może tą podstawową samooceną porządnie wstrząsnąć?
Karolína: Dokładnie tak. To nie jest żadna kuloodporna kamizelka. To raczej coś, o co musimy nieustannie dbać.
Ondřej: A jak poznamy, że czyjaś samoocena jest zagrożona? Istnieją jakieś sygnały ostrzegawcze?
Karolína: Z pewnością. I często zaczynają się w głowie. To takie skróty myślowe, które niszczą nasz obraz siebie. Na przykład katastrofizacja – tendencja do myślenia od razu o najgorszym. „Ta kartkówka pójdzie okropnie, obleję i wyrzucą mnie ze szkoły!”
Ondřej: To znam. Albo czarno-białe myślenie. Albo jest idealnie, albo to totalny śmieć. Nic pomiędzy.
Karolína: Dokładnie! Żadnych odcieni szarości. Albo generalizowanie – jeden błąd oznacza, że zawsze i we wszystkim zawiodę. Te wzorce myślowe są jak krzywe zwierciadła. Pokazują nam brzydszą i mniej zdolną wersję nas samych.
Ondřej: A jak to się objawia na zewnątrz? W zachowaniu.
Karolína: Tych przejawów jest mnóstwo. Na przykład unikanie kontaktu wzrokowego, skulona postawa. Ludzie z niską samooceną często nadmiernie przepraszają, nawet za rzeczy, za które nie mogą. Są przesadnie krytyczni wobec siebie, ale często też wobec innych.
Ondřej: Czyli kiedy ktoś ciągle wszystkich krytykuje, może w ten sposób leczy tylko własną niską samoocenę?
Karolína: Bardzo często. To taki mechanizm obronny. Dalej jest niezdecydowanie, poczucie beznadziei, albo wręcz przeciwnie, wymuszanie pochwał. Ta lista jest naprawdę długa i dotyka każdej dziedziny życia.
Ondřej: To ma sens. To właściwie takie błędne koło, które samo się wzmacnia. No a właśnie o tym, jak z takiego koła wyjść, opowiemy sobie następnym razem.
Ondřej: To jest świetny punkt widzenia. A jako ostatni temat dzisiaj… spójrzmy na coś, co wszyscy robimy każdego dnia, nie zdając sobie z tego sprawy. Na role społeczne.
Karolína: Dokładnie tak. To jest fascynujące. Każdy z nas odgrywa w życiu od razu kilka ról. To nie jest teatr, ale jest to prawie tak barwne.
Ondřej: Czyli nie jestem tylko prowadzącym podcast? To ulga!
Karolína: Wcale nie! Jesteś też na przykład synem, przyjacielem, może bratem… Każda z tych pozycji niesie ze sobą pewne oczekiwania. I to jest istota roli społecznej.
Ondřej: Dobrze, daj mi jakiś konkretny przykład, żebym mógł to sobie wyobrazić.
Karolína: Jasne. Wyobraź sobie trzydziestopięcioletnią kobietę. Jest pielęgniarką, jest mężatką i jest matką dwójki dzieci. To już samo w sobie jest kilka ról.
Ondřej: Rola żony, matki, pielęgniarki… rozumiem.
Karolína: Ale to nie wszystko! Chodzi na kurs językowy i gra w sekcji siatkówki. Czyli jest jednocześnie studentką i członkinią drużyny sportowej. Rozumiesz? Nieustannie zmieniamy kapelusze.
Ondřej: Wow, to jest niezła lista. Człowiek musiałby prowadzić na to kalendarz.
Karolína: Dokładnie. I to jest kluczowe, żeby sobie uświadomić. Wszyscy nieustannie przełączamy się między różnymi rolami i oczekiwaniami, które są z nimi związane.
Ondřej: Więc żeby to podsumować. Dzisiaj omówiliśmy mnóstwo ciekawych koncepcji i zakończyliśmy tym, że każdy z nas jest tak trochę aktorem na scenie życia. Karolino, bardzo dziękuję za świetne spostrzeżenia.
Karolína: Ja dziękuję za zaproszenie, Ondrzeju. Było super.
Ondřej: A wam, drodzy słuchacze, dziękujemy za uwagę w Studyfi Podcast. Trzymajcie się pięknie i do usłyszenia następnym razem!