Podcast o Zaburzenia psychosomatyczne u dzieci
Psychosomatyczne zaburzenia w wieku dziecięcym: Kompleksowy przewodnik
Podcast
Zaburzenia psychosomatyczne u dzieci
Délka: 10 minut
Přepis
Kristýna: To jest jedno z tych pytań, które decyduje o tym, czy dostaniesz dobrą ocenę, czy tylko przeciętną. Na maturze pojawi się temat zaburzeń oddawania moczu u dzieci, i co większość pomyśli? Że są leniwe. Ale to jest właśnie ten błąd, który może was kosztować punkty.
Adam: Dokładnie tak. Za tym kryje się o wiele więcej. Słuchacie Studyfi Podcast.
Kristýna: Więc, Adamie, co jest tą kluczową informacją, która pomoże mi zdobyć lepszą ocenę?
Adam: Chodzi głównie o niedojrzałość układu nerwowego. Połączenie między mózgiem a pęcherzem moczowym musi dojrzeć. U niektórych dzieci trwa to dłużej, zwłaszcza gdy mają twardy sen.
Kristýna: Czyli ten sygnał „muszę do toalety” jest po prostu zbyt słaby, żeby je obudzić?
Adam: Dokładnie. I dlatego kluczowe jest, żeby nie karać. Dziecko nie może za to. Do tego dochodzą czynniki psychogenne, na przykład stres po rozpoczęciu szkoły.
Kristýna: Dobrze, a co z terapią? Jak się to leczy?
Adam: Kluczowy jest tak zwany reżim enuretyczny. To znaczy, zmiana nawyków picia i jedzenia przed snem. Więc żadnych zup, ogórków czy melonów na kolację!
Kristýna: Rozumiem, żadnej wodnej bomby przed snem. A co z budzeniem?
Adam: Tak, ale nie byle jak. Musicie ustalić, kiedy dziecko moczy się w nocy, i budzić je celowo. I co najważniejsze – obudzić je całkowicie, a nie tylko w półśnie posadzić na toalecie.
Kristýna: Okej, więc to ma sens. Ale co z tymi bardziej dramatycznymi sprawami? Mówię o zaburzeniach, które wyglądają prawie jak z horroru.
Adam: Tak, to dobre pytanie. Często mylą się dwie rzeczy: lęki nocne i koszmary senne. A jest w tym zasadnicza różnica.
Kristýna: Dobrze, więc jaki?
Adam: Lęk nocny, fachowo pavor nocturnus, to właściwie atak paniki w najgłębszej fazie snu non-REM. Osoba krzyczy, jest nie do uspokojenia, ale jednocześnie śpi i rano niczego sobie nie pamięta.
Kristýna: To brzmi... no, przerażająco. Zwłaszcza dla otoczenia.
Adam: Dokładnie. Natomiast koszmar senny to po prostu sen pełen lęku, z którego się budzisz i zazwyczaj żywo go pamiętasz. Jest to nieprzyjemne, ale jesteś przytomny i można z tobą rozmawiać.
Kristýna: A co z lunatykowaniem? To też z tego głębokiego snu?
Adam: Tak, somnambulizm powstaje podobnie jak lęki nocne w najgłębszej fazie snu. Człowiek może wstać, chodzić po mieszkaniu... jest to głównie niebezpieczne ze względu na ryzyko urazu.
Kristýna: Czyli nie, że celowo idą okraść lodówkę?
Adam: Raczej nie. Ich świadomość i reaktywność są bardzo obniżone. Potem mamy też mniej dramatyczne rzeczy, takie jak mówienie przez sen, czyli somnilokwia, albo zgrzytanie zębami, bruksizm.
Kristýna: To fascynujące. A zanim przejdziemy do tego, jak właściwie poprawić ten sen, jest jeszcze coś poważnego, o czym powinniśmy wspomnieć?
Adam: W skrócie jeszcze narkolepsja. To poważne zaburzenie, kiedy człowiek nagle i niekontrolowanie zasypia w ciągu dnia. To choroba przewlekła i wymaga specyficznego leczenia.
Kristýna: A kiedy pójdziemy dalej, Adamie, co dokładnie zalicza się do zaburzeń tikowych? Mnóstwo ludzi wyobraża sobie pod tym tylko jakieś mruganie.
Adam: Dokładnie tak, ale to jest o wiele szersze. Tik to w zasadzie każdy mimowolny, szybki i powtarzający się ruch lub dźwięk. Nie ma żadnego oczywistego celu.
Kristýna: Czyli to nie tylko mruganie... ale na przykład też pokasływanie?
Adam: Tak. Dzielimy je na ruchowe, jak to mruganie, i wokalne, co jest na przykład tym pokasływaniem albo pociąganiem nosem. A potem jeszcze na proste i złożone. Prosty tik to izolowany ruch, złożony to na przykład cała seria, jak podskoczenie i dotknięcie czegoś.
Kristýna: Czyli kiedy ktoś ciągle bębni palcami o stół, zanim zacznie mówić... to mógłby być tik?
Adam: Dobre pytanie! Tutaj ważne jest, żeby odróżnić tik od stereotypii. Spróbuj go zapytać: „Możesz z tym przestać i dokończyć myśl?”
Kristýna: A co się stanie?
Adam: Osoba ze stereotypią potrafi to zrobić, ponieważ jest to ruch dowolny. Ale tik jest mimowolny, on przerywa czynność. Jego celem jest rozładowanie wewnętrznego napięcia i nie da się go tak po prostu zatrzymać. Można go stłumić, ale wtedy objawi się jeszcze silniej.
Kristýna: To ma sens. A co z tym najbardziej znanym, zespołem Tourette’a? Ten jest chyba najpoważniejszy, prawda?
Adam: Zgadza się. Chodzi o kombinację tików ruchowych i wokalnych, które często są złożone. I niestety jest bardzo stygmatyzujący.
Kristýna: Masz na myśli to wykrzykiwanie wulgaryzmów?
Adam: Dokładnie, to nazywa się koprolalia. Media to wyolbrzymiają, ale w rzeczywistości ma to tylko mniejsza część pacjentów. O wiele częstsza jest na przykład echolalia, powtarzanie słów po innych.
Kristýna: To musi być strasznie trudne w życiu. Stosunek chłopców do dziewcząt wynosi podobno dziewięć do jednego, to ogromna różnica.
Adam: Zgadza się. Terapia dlatego skupia się głównie na akceptacji choroby przez otoczenie i psychoterapii wspierającej. Kluczowe jest, żeby pacjent nie czuł się jak wyrzutek.
Kristýna: Dziękuję za wyjaśnienie. Od ruchów, których nie da się kontrolować, przejdźmy teraz do innego, podobnie wrażliwego problemu...
Kristýna: I tym samym omówiliśmy ostatni z dużych tematów, które przygotowaliśmy na dziś. Ale mamy tu jeszcze jedną, taką wisienkę na torcie, która łączy absolutnie wszystko. Psychosomatykę.
Adam: Dokładnie tak. To jest temat, gdzie psychologia i medycyna spotykają się najbardziej. A u dzieci jest to szczególnie fascynujące.
Kristýna: Dobrze, Adamie, więc od razu na początek. Co mamy sobie pod tym po prostu wyobrazić? Czy to nie jest tylko tak, że ktoś sobie coś „wmawia”?
Adam: To częsty mit. Wcale nie. Zaburzenie psychosomatyczne to realna choroba fizyczna. Na przykład uszkodzenie organu lub jego funkcji, w którym ogromną rolę odgrywają czynniki psychospołeczne.
Kristýna: Czyli stres albo lęk mogą rzeczywiście spowodować fizyczną chorobę?
Adam: Dokładnie. U dzieci połączenie ciała i psychiki jest jeszcze silniejsze niż u nas. Im młodsze dziecko, tym łatwiej reaguje ciałem. To właściwie taka ich mowa, kiedy jeszcze nie potrafią dokładnie opisać, co się w nich dzieje.
Kristýna: Mowa ciała. To ma sens. A jakie są te najczęstsze objawy?
Adam: Całkiem typowo są to bóle brzucha i głowy. Zwłaszcza u mniejszych dzieci. Może znacie termin „nawracające bóle brzucha”... to jest dokładnie to.
Kristýna: To brzmi jak coś, czym dziecko chce sobie tylko zapewnić dzień wolny od szkoły.
Adam: Czasem może tak, ale często kryje się za tym coś więcej. Cierpi na to aż 15% uczniów. Często chodzi o dzieci, które są bardziej wrażliwe, lękliwe, a rodzina jest bardziej kontrolująca. Ból typowo występuje wokół pępka i szybko ustępuje, gdy tylko stres minie.
Kristýna: A co z tymi bólami głowy? Jest podobnie?
Adam: Bardzo. Najczęściej pojawiają się u dzieci w wieku szkolnym. To często mali perfekcjoniści, ambitni, posłuszni, ale jednocześnie uparci, gdy coś ich frustruje. Rodzina często jest nastawiona na sukces i osiągnięcia.
Kristýna: Czyli presja objawia się bólem głowy. Czy to może być też migrena?
Adam: Z pewnością. U dzieci migrena ma nieco inny przebieg niż u dorosłych. Może ich boleć cała głowa, nie tylko połowa, i często przy tym wymiotują. Szukają wtedy ciszy i ciemności. Na szczęście u większości ustępuje to do dorosłości.
Kristýna: Słyszałam też o gorączkach psychogennych. To brzmi prawie niewiarygodnie. Ciało samo wytwarza temperaturę?
Adam: Dokładnie tak. Chodzi o podwyższone temperatury bez żadnej innej przyczyny, bez stanu zapalnego. Często pojawia się to u chłopców około dziesiątego roku życia, kiedy zaczynają rozumieć skończoność życia. Powstaje wtedy takie błędne koło lękowego monitorowania i strachu przed chorobą.
Kristýna: Wow. Więc oprócz bólów brzucha, głowy i gorączek, co jeszcze może być objawem?
Adam: Może to być przewlekłe zmęczenie, bóle mięśni, u dzieci z padaczką nawet napady czynnościowe, które wyglądają jak prawdziwe, ale EEG jest w normie. U tych najmniejszych na przykład też ogólne niepowodzenie w rozwoju.
Kristýna: A teraz kluczowe pytanie. Jak lekarz albo psycholog rozpozna, że przyczyna leży w psychice, a nie gdzie indziej?
Adam: To jest złożona detektywistyczna zagadka. Po pierwsze bada się osobowość dziecka. Jak przeżywa i radzi sobie z emocjami. Niektóre dzieci, a także dorośli, mają tak zwaną aleksytymię – niezdolność do odczytywania i nazywania własnych emocji.
Kristýna: Więc potem mówią to ciałem.
Adam: Dokładnie. Dalej patrzymy na to, czy dziecko nie ma z choroby jakiejś „korzyści”. Na przykład więcej uwagi od rodziców. I oczywiście kluczowy jest system rodzinny – jak rodzina komunikuje się, jak radzi sobie ze stresem, czy ktoś inny w rodzinie nie rozwiązuje problemów podobnie.
Kristýna: Czyli trzeba spojrzeć na cały kontekst, nie tylko na ten jeden bolący brzuszek.
Adam: Dokładnie tak. Zawsze chodzi o całą historię dziecka i jego rodziny.
Kristýna: Więc, żeby to podsumować. Psychosomatyka to nie wymysł. To prawdziwy fizyczny objaw, który ma korzenie w naszej psychice, w stresie i w naszych relacjach. U dzieci jest to szczególnie częste, ponieważ ich ciało i dusza są bardzo ściśle połączone.
Adam: Dokładnie. Kluczowe jest, żeby nie skupiać się tylko na tym symptomie, ale pytać: co się za nim kryje? Co to dziecko próbuje nam powiedzieć? A to jest właściwie przesłanie, które dotyczy wszystkich tematów, o których dziś rozmawialiśmy.
Kristýna: Absolutnie się zgadzam. Adamie, bardzo ci dziękuję, że byłeś tu dzisiaj i podzieliłeś się swoją wiedzą. Było to niezwykle wzbogacające.
Adam: Ja dziękuję za zaproszenie, Krystyno. Było mi bardzo miło.
Kristýna: A wam, nasi drodzy słuchacze, dziękujemy, że wytrzymaliście z nami przy Studyfi Podcast aż do końca. Mamy nadzieję, że wynieśliście mnóstwo przydatnych informacji i może nawet nową chęć do nauki. Trzymajcie się pięknie i może znowu kiedyś do usłyszenia!