Podcast o Wisława Szymborska

Wisława Szymborska: Biografia, Twórczość, Wiersze – Opracowanie

Podcast

Wisława Szymborska0:00 / 12:37
0:001:00 pozostało
Zofia...i to jest niesamowite, jak ona potrafiła jednym zdaniem, jednym słowem, odwrócić całą perspektywę!
MichałDokładnie! To jest jak mistrzowski cios w szachach – precyzyjny i genialny w swojej prostocie. Jakby mówiła: „Myślisz, że to skomplikowane? Spójrz na to z tej strony”.
Rozdziały

Wisława Szymborska

Délka: 12 minut

Kapitoly

Wprowadzenie w środek rozmowy

Od Kórnika do Sztokholmu

Poezja, która zmienia zasady gry

Szymborska na maturze

Poezja w cieniu historii

Precyzja, Ironia, Paradoks

Ewolucja: Od Socrealizmu do Yeti

Przypadek i Wielka Liczba

Wojna, Pamięć i Codzienność

Poezja Późna i Podsumowanie

Přepis

Zofia: ...i to jest niesamowite, jak ona potrafiła jednym zdaniem, jednym słowem, odwrócić całą perspektywę!

Michał: Dokładnie! To jest jak mistrzowski cios w szachach – precyzyjny i genialny w swojej prostocie. Jakby mówiła: „Myślisz, że to skomplikowane? Spójrz na to z tej strony”.

Zofia: Okej, muszę się na chwilę zatrzymać, bo czuję, że nasi słuchacze muszą to usłyszeć od początku. Słuchacie Studyfi Podcast. Dziś na warsztacie mamy absolutną gigantkę – Wisławę Szymborską.

Michał: Gigantkę, która unikała wielkich słów. I to jest w niej właśnie tak fascynujące.

Zofia: Dobrze, zacznijmy od podstaw. Wisława Szymborska, a właściwie Maria Wisława Anna, urodziła się w 1923 roku w Prowencie, który jest teraz częścią Kórnika.

Michał: Ale to Kraków stał się jej miastem na całe życie. Przeprowadziła się tam jako dziecko i to z nim jest najbardziej kojarzona. Tam też przeżyła wojnę, pracując na kolei, żeby uniknąć wywózki do Niemiec.

Zofia: A po wojnie zaczęła studiować polonistykę i socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Co ciekawe, nigdy tych studiów nie ukończyła.

Michał: Tak, ale za to szybko weszła w świat literatury. Zadebiutowała w 1945 roku wierszem „Szukam słowa”. A potem przez lata pracowała w redakcji „Życia Literackiego”.

Zofia: Gdzie prowadziła słynną rubrykę „Lektury nadobowiązkowe”. To były takie krótkie, błyskotliwe recenzje. Myślisz, że dzisiaj byłaby świetną influencerką książkową na Instagramie?

Michał: Zdecydowanie! Z jej poczuciem humoru i zwięzłością? Robiłaby furorę. Ale wracając do poezji, jej pierwsze tomiki, „Dlatego żyjemy” i „Pytania zadawane sobie”, były jeszcze w duchu socrealizmu.

Zofia: To prawda. Ale prawdziwa Szymborska, ta którą znamy i kochamy, objawiła się w tomie „Wołanie do Yeti” z 1957 roku. To tam znalazła swój unikalny głos.

Michał: I potem już poszło! Tomiki takie jak „Sól”, „Sto pociech”, „Wielka liczba”... Aż do kulminacji w 1996 roku – Literackiej Nagrody Nobla.

Zofia: Dokładnie! Komitet Noblowski docenił ją „za poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości”. Co za piękne uzasadnienie!

Michał: A mimo tej całej sławy, pozostała osobą niezwykle skromną, stroniącą od zgiełku. Zmarła w 2012 roku, oczywiście w swoim ukochanym Krakowie.

Zofia: To teraz kluczowe pytanie dla każdego maturzysty: dlaczego ona jest tak ważna? Co takiego wniosła do literatury?

Michał: Przede wszystkim, pokazała, że poezja nie musi być napuszona i pełna patosu. Wprowadziła do niej filozoficzną refleksję, ale ubraną w codzienność, ironię i precyzję języka.

Zofia: Czyli była trochę jak naukowiec w laboratorium, tylko jej probówkami były słowa, a obiektem badań – ludzkie życie.

Michał: Dokładnie tak! Jej wiersze są jak eksperymenty myślowe. Biorą na warsztat jakąś oczywistość – miłość, śmierć, przypadek – i pokazują ją z zupełnie nowej, zaskakującej strony.

Zofia: A co z jej międzynarodowym fenomenem? Przecież jej wiersze czyta cały świat.

Michał: Bo porusza tematy uniwersalne. Jej pytania o sens istnienia, o przemijanie, o nasze miejsce we wszechświecie... one rezonują z ludźmi niezależnie od kultury czy języka.

Zofia: Czyli jej siła polega na tym, że zadaje wielkie pytania w bardzo przystępny, ludzki sposób. Przełamała ten stereotyp, że poezja jest dla jakiejś elity.

Michał: Otóż to. Z jej poezją jest trochę jak z rozmową z niezwykle inteligentnym, ale też bardzo dowcipnym przyjacielem. Zawsze cię czymś zaskoczy, ale nigdy nie poczujesz się przytłoczony.

Zofia: No dobrze, a jak to się przekłada na praktykę szkolną? Które jej wiersze najczęściej pojawiają się na maturze?

Michał: Jest kilka pewniaków. Na przykład „Kot w pustym mieszkaniu” – piękna, wzruszająca metafora straty i żałoby, opowiedziana z perspektywy kota. Bardzo obrazowe.

Zofia: Albo „Nic dwa razy się nie zdarza”. To wiersz, który zna chyba każdy. Mówi o niepowtarzalności każdej chwili. Prosty, a jednocześnie niesamowicie głęboki.

Michał: Inne klasyki to „Możliwości”, gdzie poetka z charakterystycznym dla siebie dystansem wylicza, co woli, a czego nie. A także „Wszelki wypadek” czy „Sto pociech”, które świetnie pokazują jej filozoficzne zacięcie i zabawę z perspektywą.

Zofia: Klucz do jej analizy to chyba szukanie tej ironii i drugiego dna. Nigdy nie należy brać jej słów całkiem dosłownie.

Michał: Dokładnie. Trzeba szukać paradoksu, zaskoczenia, tego mrugnięcia okiem do czytelnika. To jest jej znak rozpoznawczy i to właśnie tym zdobywa serca kolejnych pokoleń, przygotowując ich nie tylko do matury, ale i do życia.

Zofia: I to jest chyba najlepsze podsumowanie. A my już za chwilę przejdziemy do kolejnego tematu.

Zofia: Czyli rozmawialiśmy o jej biografii. Ale jak czasy, w których żyła – cała ta historia dziejąca się wokół niej – ukształtowały jej wiersze?

Michał: I to jest kluczowe pytanie, Zosiu. Szymborska dorastała w cieniu II wojny światowej. To doświadczenie, choć rzadko opisywane wprost, odcisnęło ogromne piętno na jej wrażliwości.

Zofia: Ale właśnie, ona nie pisała reportaży z frontu. Jak to się objawiało?

Michał: Nauczyło ją to dystansu. Dystansu do wielkich ideologii i patosu. Pokazało jej kruchość ludzkiego życia i przypadkowość losu.

Zofia: A potem nastał PRL. Czas socrealizmu... To musiało być ogromne wyzwanie dla artystki.

Michał: Ogromne. I na początku, jak wielu twórców, uległa tej ideologii. Widać to w jej pierwszych tomikach. Ale to nie trwało długo.

Zofia: Co się zmieniło?

Michał: Już w połowie lat 50., po śmierci Stalina, zaczęła odchodzić od polityki. Jej wystąpienie z PZPR w 1966 roku było symbolicznym gestem niezależności.

Zofia: Czyli cenzura i absurdy systemu paradoksalnie pomogły jej wykształcić ten słynny styl? Pełen ironii i niedopowiedzeń?

Michał: Dokładnie! Musiała być sprytna. To trochę jak próba opowiedzenia dowcipu w pokoju pełnym ludzi, którzy nie mają poczucia humoru.

Zofia: Czyli jej poezja stała się rodzajem tajnego kodu!

Michał: W pewnym sensie tak. To była forma subtelnego oporu, która jednocześnie zachowała uniwersalny wymiar. Genialne, prawda?

Zofia: Niesamowite. Czyli historia to jeden wielki klucz do jej twórczości. Ale fascynowała ją też nauka, prawda? To chyba zupełnie inny świat.

Zofia: A to niesamowite, jak te wszystkie wątki łączą się w jedną całość. Dobrze, Michał, przejdźmy do naszej wisienki na torcie, ostatniego tematu na dziś. Poezja Wisławy Szymborskiej.

Michał: Ach, tak! Moja ulubiona. I to jest idealne przejście, bo u Szymborskiej też wszystko się łączy, tylko w zupełnie inny, zaskakujący sposób.

Zofia: Zacznijmy od jej stylu. Gdy ktoś mówi „wiersz w stylu Szymborskiej”, co to właściwie znaczy?

Michał: To znaczy precyzja, klarowność i ogromny dystans. Szymborska unikała wielkich słów, patosu, sentymentalizmu. Wolała mówić o trudnych sprawach z lekką ironią.

Zofia: Czyli nie znajdziemy u niej wylewnych opisów uczuć?

Michał: Raczej nie. Zamiast tego dostajemy paradoks, zaskakującą pointę, która zmusza nas do myślenia. Ona potrafiła wziąć zwykłą, codzienną rzecz i pokazać ją w zupełnie nowym, kosmicznym świetle. To jest właśnie jej magia.

Zofia: Jak na przykład sól z wiersza „Sól”?

Michał: Dokładnie! Ze zwykłej soli kuchennej robi temat do głębokiej refleksji nad światem. To mistrzostwo w dostrzeganiu niezwykłości w zwykłości.

Zofia: A czy ona zawsze pisała w ten sposób? Bo wiem, że jej początki były… inne.

Michał: Tak, były bardzo inne. Zaczynała w latach 50. tomikami „Dlatego żyjemy” i „Pytania zadawane sobie”. To był okres socrealizmu i jej wiersze były zgodne z ówczesną ideologią.

Zofia: Sama się później od nich odcinała, prawda?

Michał: Zdecydowanie. Uważała to za błąd młodości. Prawdziwa Szymborska, ta, którą kochamy, narodziła się w 1957 roku wraz z tomikiem „Wołanie do Yeti”.

Zofia: To był ten przełom!

Michał: Ogromny przełom. Tam porzuciła politykę na rzecz uniwersalnych pytań o życie, śmierć, miłość. I tam znajdziemy absolutny klasyk, czyli „Nic dwa razy”.

Zofia: „Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy…” To chyba jeden z najbardziej znanych polskich wierszy.

Michał: I słusznie. To kwintesencja jej filozofii o ulotności chwili i niepowtarzalności każdego doświadczenia. Od tego momentu jej styl już tylko się krystalizował w kolejnych tomach jak „Sól” czy „Sto pociech”.

Zofia: Jednym z jej ulubionych tematów był podobno przypadek.

Michał: O tak, uwielbiała go! Poświęciła mu cały tomik „Wszelki wypadek”. Fascynowało ją to, jak wiele w naszym życiu zależy od ślepego losu, od zbiegów okoliczności. Że mogłeś być kimś innym, gdybyś wsiadł do innego pociągu.

Zofia: To trochę przerażające, a trochę… uwalniające?

Michał: Dokładnie! To jest ten paradoks Szymborskiej. Z jednej strony kruchość życia, a z drugiej – docenienie tego, co mamy tu i teraz. Ona to świetnie połączyła też w tomiku „Wielka liczba”.

Zofia: Gdzie pisała o statystyce i anonimowości?

Michał: Tak. Z jednej strony jesteśmy tylko liczbą w tłumie miliardów. Ale z drugiej, każda jednostka jest unikalnym, niepowtarzalnym światem. Ona potrafiła spojrzeć na ludzkość jak na „jakichś ludzi” z dystansu, a jednocześnie pochylić się nad losem jednej osoby, jak w wierszu „Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej”.

Zofia: Niesamowite, jak łączyła te skrajne perspektywy. Czasami czuję się jak błąd statystyczny, a ona by pewnie napisała o tym wiersz.

Michał: I to byłby genialny wiersz!

Zofia: Poruszała też tematy historyczne, ale znowu, na swój sposób. Mam na myśli tomiki „Ludzie na moście” i „Koniec i początek”.

Michał: Zgadza się. „Ludzie na moście”, wydany w stanie wojennym, nie jest wprost polityczny. To raczej metafora kruchej ludzkiej wspólnoty, która próbuje przetrwać.

Zofia: A „Koniec i początek”? Tytułowy wiersz jest chyba lekturą szkolną.

Michał: Tak, i to bardzo ważną. Mówi o wojnie, ale nie skupia się na bitwach. Skupia się na tym, co jest po. Że „po każdej wojnie ktoś musi posprzątać”. To genialne sprowadzenie wielkiej historii do poziomu zwykłego, ciężkiego obowiązku. Uczy o pamięci, ale i o konieczności życia dalej.

Zofia: I znowu, codzienna perspektywa na wielkie sprawy. To jest chyba klucz.

Michał: Klucz. Podobnie jak w wierszu „Kot w pustym mieszkaniu”, gdzie o stracie i żałobie opowiada z perspektywy… kota. To jest mistrzowskie pokazanie emocji bez ani jednego sentymentalnego słowa.

Zofia: A co z jej twórczością po otrzymaniu Nagrody Nobla? Czy to coś zmieniło?

Michał: Myślę, że utwierdziło ją w jej drodze. Tomiki takie jak „Chwila”, „Dwukropek” czy „Tutaj” to jeszcze większe skupienie na ulotności, na pięknie przemijania, na wartości drobnych doświadczeń. Jej język stał się jeszcze bardziej oszczędny, jakby chciała zawrzeć jak najwięcej sensu w jak najmniejszej liczbie słów.

Zofia: Aż do samego końca. Jej ostatni tomik, „Wystarczy”, został wydany pośmiertnie.

Michał: Tak. I jest to przepiękne pożegnanie. Pełne mądrości, spokoju i akceptacji. To jest Szymborska w pigułce – inteligentna, dowcipna, głęboko refleksyjna, ale bez cienia patosu. Po prostu… wystarczy.

Zofia: To idealne podsumowanie nie tylko jej twórczości, ale i naszego dzisiejszego spotkania. Michał, bardzo ci dziękuję za tę fascynującą podróż po świecie literatury.

Michał: Cała przyjemność po mojej stronie, Zofiu. Mam nadzieję, że zaraziliśmy słuchaczy naszą pasją.

Zofia: Jestem o tym przekonana! Drodzy słuchacze, to już wszystko na dziś w Studyfi Podcast. Mam nadzieję, że czujecie się zainspirowani do sięgnięcia po te wszystkie niesamowite dzieła. Słyszymy się w następnym odcinku! Do usłyszenia!

Michał: Do usłyszenia!