Podcast o Pediatryczna fizjologia i rozwój dziecka
Fizjologia pediatryczna i rozwój dziecka: Przewodnik dla studentów
Podcast
Pediatryczna fizjologia i rozwój dziecka
Délka: 19 minut
Přepis
Karolína: …a to wszystko dzieje się w ciągu pierwszych kilku minut życia! To jest niesamowity sprint.
Filip: Dokładnie tak! A to dopiero początek. Ten pierwszy rok to dosłownie jazda bez trzymanki, ogromny skok rozwojowy.
Karolína: No to posłuchajcie. Słuchacie Studyfi Podcast, a my dzisiaj z Filipem przyjrzymy się czemuś, co dotyczy absolutnie każdego z nas – rozwojowi w dzieciństwie.
Filip: A zaczniemy od samego początku. Wiedziałaś, że całe dzieciństwo dzieli się na kilka kluczowych okresów? To nie jest tak, że ktoś jest po prostu niemowlakiem, a potem uczniem.
Karolína: Tak mi się wydaje, ale szczerze mówiąc, nigdy się nad tym zbytnio nie zastanawiałam. Noworodek, niemowlę, małe dziecko… gdzie są te granice?
Filip: To jest dość systematyczne. Noworodek to tylko pierwsze 28 dni – to okres czystej adaptacji do świata. Potem następuje okres niemowlęcy do jednego roku, który charakteryzuje się szalenie intensywnym wzrostem.
Karolína: A po pierwszym roku przychodzi małe dziecko, tak? Ten okres, kiedy uczy się mówić i odkrywać świat na własnych nogach.
Filip: Dokładnie. Okres małego dziecka trwa do trzech lat, potem przedszkolny do pięciu, kiedy wzrost trochę zwalnia. A potem już leci – młodszy i starszy wiek szkolny, a na końcu okres dorastania, który kończy się około osiemnastego, dziewiętnastego roku życia.
Karolína: Dobrze, wróćmy do samego początku. Do noworodka. Pierwsze 28 dni. Co jest dla niego najważniejsze?
Filip: Adaptacja. Wyobraź sobie ten szok. Dziewięć miesięcy jesteś w cieple, ciszy, wszystko dostajesz automatycznie, a nagle… światła, dźwięki, musisz sam oddychać, jeść. Wszystko jest nowe.
Karolína: Dlatego chyba noworodki zaraz po porodzie są tak starannie obserwowane i klasyfikowane, prawda?
Filip: Dokładnie tak. Dzielimy je według dwóch głównych kryteriów: długości ciąży i masy urodzeniowej.
Karolína: Czyli donoszony, wcześniak… to znam. Jakie są te tygodnie?
Filip: Noworodek donoszony to ten, który rodzi się między 38. a 41. tygodniem ciąży. Cokolwiek poniżej 37. tygodnia to wcześniak, a powyżej 42. tygodnia mówi się o noworodku przenoszonym.
Karolína: A ta masa? Istnieje jakaś „idealna” waga?
Filip: Idealna chyba nie, ale mówimy o tak zwanym noworodku eutroficznym, który waży między 2600 a 3900 gramów. Poniżej 2500 gramów to hipotroficzny, a kiedy dziecko waży ponad 4 kilogramy, to jest noworodek hipertroficzny. Po prostu pulchniak.
Karolína: A co jeśli dziecko jest donoszone, ale ma niską masę urodzeniową? Na przykład tylko 2400 gramów?
Filip: Świetne pytanie. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ma na to specjalną kategorię: noworodek z niską masą urodzeniową. Tam zalicza się każdy, kto waży poniżej 2500 gramów, niezależnie od tego, w którym tygodniu się urodził.
Karolína: Kiedy dziecko się rodzi, to pierwsze, co się robi, to jakieś badanie… słyszałam o skali Apgar. To jest właściwie taka pierwsza klasówka w życiu, prawda?
Filip: Dokładnie tak! Jego pierwszy test. A wymyśliła go anestezjolog Virginia Apgar. To super szybki i efektywny sposób, żeby sprawdzić, jak noworodkowi się powodzi i czy nie potrzebuje natychmiastowej pomocy.
Karolína: A co dokładnie się ocenia? Wiem, że to jakiś system punktowy.
Filip: Tak, ocenia się pięć rzeczy, a żeby to dobrze zapamiętać, tworzą jej imię – APGAR. A jak Appearance, czyli kolor skóry, P jak Pulse, częstość akcji serca, G jak Grimace, czyli reakcja na podrażnienie.
Karolína: Czekaj, zostają A i R.
Filip: A to Activity, napięcie mięśniowe, a R to Respiration, czyli oddychanie. Za każdy z tych pięciu parametrów noworodek może dostać zero, jeden lub dwa punkty.
Karolína: A kiedy to się mierzy?
Filip: Mierzy się to w pierwszej, piątej i dziesiątej minucie po porodzie. Więc zapis może wyglądać na przykład 8/10/10. To znaczy, że w pierwszej minucie dziecko miało 8 punktów, ale w piątej i dziesiątej już pełną liczbę, czyli 10. To jest świetny wynik.
Karolína: Czyli im więcej punktów, tym lepiej. To ma sens. Dwa punkty są za co? Na przykład przy tym kolorze?
Filip: Dwa punkty są za różowy kolor całego ciałka. Jeden punkt jest, gdy ciałko jest różowe, ale kończyny są sinoniebieskie. A zero punktów jest, gdy całe ciałko jest niebieskie lub blade.
Karolína: Wspomniałeś, że głównie okres niemowlęcy to czas ogromnego wzrostu. Jak duży jest ten skok?
Filip: To jest fascynujące. Niemowlęta do jednego roku potrajają swoją masę urodzeniową! I rosną o około 25 centymetrów.
Karolína: Potrajają? Wow. To tak, jakby dorosły człowiek w ciągu roku przytył sto pięćdziesiąt kilo.
Filip: Dokładnie tak. To niesamowite tempo. A ciekawa jest też zmiana proporcji. Na przykład obwód głowy i klatki piersiowej.
Karolína: Co masz na myśli?
Filip: U noworodka głowa jest tak samo duża, a nawet trochę większa niż klatka piersiowa. Obwód głowy to około 34 centymetry, a klatki piersiowej też tyle.
Karolína: A to się potem zmienia?
Filip: Tak, około pierwszego roku życia obwód klatki piersiowej jest już trochę większy niż obwód głowy. I z wiekiem ta różnica oczywiście się zwiększa. Głowa już nie rośnie tak szybko, ale klatka piersiowa tak.
Karolína: Przyjrzyjmy się jeszcze rozwojowi psychoruchowemu. Noworodki mają jakieś odruchy, których my dorośli już nie mamy, prawda?
Filip: Tak, to tak zwane odruchy noworodkowe, czyli pierwotne. To właściwie automatyczne reakcje, które pomagają im przeżyć pierwsze tygodnie i miesiące. Większość z nich potem zanika wraz z dojrzewaniem układu nerwowego.
Karolína: Które są te najbardziej znane?
Filip: Na pewno odruch chwytny. Kiedy włożysz noworodkowi palec w dłoń, natychmiast go mocno ściska. Albo odruch szukania i ssania – kiedy dotkniesz jego policzka przy kąciku ust, odwróci główkę i zacznie szukać i ssać.
Karolína: To logiczne, pomaga mu to znaleźć pokarm. A co z tym, jak dziecko się przestraszy i rozrzuci rączkami?
Filip: To odruch Moro. To w zasadzie reakcja przestrachu. Kiedy dziecko poczuje, że spada, albo przestraszy się głośnego dźwięku, symetrycznie rozrzuca ręce i nogi na boki, a potem znowu przyciąga je do ciała.
Karolína: Widziałam też zdjęcia niemowląt w takiej dziwnej pozycji, jakby szermowały. To też odruch?
Filip: Tak, to moja ulubiona „pozycja szermierza”. Fachowo nazywa się to asymetryczny toniczny odruch szyjny. Kiedy dziecko odwróci głowę na jedną stronę, ręka po tej stronie się wyciąga, a druga natomiast zgina. Wygląda to, jakby szykowało się do pojedynku.
Karolína: Czyli od szermierzy do pierwszych słów i kroczków… Ten pierwszy rok to naprawdę jazda. Dzięki, Filipie, to było super! A następnym razem przyjrzymy się dalej.
Karolína: ...i właśnie dlatego ten rozwój w ostatnim trymestrze jest tak niewiarygodnie szybki. Ale co dzieje się w środku, Filipie? Konkretnie z krążeniem krwi. Przecież to nie może działać tak samo jak u nas, skoro płód nie oddycha płucami.
Filip: Dokładnie tak, Karolino. To świetna obserwacja. Krążenie płodowe to zupełnie inny świat. To w zasadzie genialny system skrótów i objazdów.
Karolína: Skróty? Jak obwodnica autostradowa?
Filip: Dokładnie! Doskonała analogia. Płuca płodu jeszcze nie funkcjonują, tlen pozyskuje z łożyska. Więc krew w dużej mierze omija płuca. Ma do tego trzy główne skróty.
Karolína: Dobrze, to opowiadaj, którędy prowadzą te „autostrady”?
Filip: Więc pierwszy to otwór owalny, dziurka między przedsionkami serca. Potem przewód tętniczy, połączenie między tętnicą płucną a aortą. I na koniec przewód żylny, który omija wątrobę.
Karolína: Wow. Czyli krew po prostu płynie tam, gdzie jest najbardziej potrzebna, a reszta omija. A co z tym łożyskiem i pępowiną? To też rozdział sam w sobie.
Filip: Absolutnie. A teraz uwaga, jest w tym mały haczyk. Większość ludzi myśli, że żyły prowadzą krew odtlenioną, a tętnice utlenioną. U płodu w pępowinie jest na odwrót!
Karolína: Czekaj, co?
Filip: Jedna żyła pępowinowa doprowadza tę najlepszą, utlenioną krew z łożyska do płodu. A dwie tętnice pępowinowe odprowadzają potem tę „zużytą”, odtlenioną krew z powrotem do mamy.
Karolína: To świetna wskazówka. Żyła jak życie, doprowadza to, co dobre.
Filip: Dokładnie tak!
Karolína: Dobrze, czyli płód żyje sobie w swoim doskonałym świecie ze skrótami. A potem przychodzi poród. Co dzieje się z tymi wszystkimi obwodnicami?
Filip: Następuje dosłownie rewolucja. Wszystko zmienia się w ciągu kilku minut. Przecięcie pępowiny odłącza łożysko. A co najważniejsze… przychodzi pierwszy wdech.
Karolína: Ten musi być niewiarygodnie ważny.
Filip: To jest ten najważniejszy wdech w życiu. Jak tylko płuca napełnią się powietrzem, opór w nich ogromnie spada. Krew nagle się do nich wlewa.
Karolína: A to uruchamia zamykanie tych skrótów?
Filip: Dokładnie. Zmieniają się stosunki ciśnień w sercu i to mechanicznie zamyka otwór owalny. A zmiana poziomu tlenu z kolei powoduje skurcz i zamknięcie przewodu tętniczego. To jest doskonała kaskada wydarzeń.
Karolína: Brzmi to jak precyzyjnie zaplanowana operacja. A jak szybko to się dzieje?
Filip: To główne przejście to kwestia minut. Do pierwszego wdechu dochodzi w ciągu 30 sekund, a w ciągu 90 sekund dziecko powinno już regularnie oddychać. Częstotliwość jest wysoka, spokojnie 40 do 60 oddechów na minutę.
Karolína: Ale jak te płuca, które były pełne płynu, potrafią się tak szybko rozwinąć i nie skleić?
Filip: Świetne pytanie! Za to odpowiada superbohater o imieniu surfaktant. To substancja, która pokrywa wnętrze pęcherzyków płucnych.
Karolína: Surfaktant… To brzmi jak coś do mycia naczyń.
Filip: Właściwie to nie jest daleko od prawdy. Działa podobnie jak płyn do naczyń w wodzie. Obniża napięcie powierzchniowe. Zapobiega temu, żeby pęcherzyki podczas wydechu całkowicie się skurczyły i skleiły.
Karolína: Czyli każdy kolejny wdech jest potem o wiele łatwiejszy.
Filip: Dokładnie. Oszczędza to ogromną ilość energii. Tworzy się już mniej więcej od 20. tygodnia ciąży. Jeśli jest go mało, na przykład u wcześniaków, powstaje tak zwany zespół zaburzeń oddychania.
Karolína: Dobrze, krążenie i oddychanie mamy za sobą. Co z trawieniem? Czy noworodek jest od razu gotowy do jedzenia?
Filip: Jest, ale tylko na jedną jedyną rzecz – mleko matki. Ma do tego przygotowane wszystkie enzymy. Ciekawe jest to, że jelito przed porodem jest niemal sterylne i zawiera tylko tak zwaną smółkę, czyli mekonium.
Karolína: To ta pierwsza, bardzo ciemna… „kupka”?
Filip: Dokładnie tak. Po porodzie jednak jelito szybko zasiedlają bakterie z otoczenia i z mleka matki. A to jest strasznie ważne dla przyszłej odporności i trawienia.
Karolína: A skoro już o odporności, jak z nią u noworodka? Jest zupełnie bezbronny?
Filip: Nie jest. Ma odporność bierną od matki. Przez łożysko dostał mnóstwo przeciwciał typu IgG. A kolejne, głównie IgA, dostaje w mleku matki, najwięcej w tym pierwszym, w siarze.
Karolína: Czyli karmienie piersią to nie tylko odżywianie, ale i taka pierwsza szczepionka.
Filip: Dokładnie! Chroni go to przed infekcjami, dopóki nie zacznie wytwarzać wystarczającej ilości własnych przeciwciał. Dlatego mleko matki jest absolutnie niezastąpione.
Karolína: Kolejna rzecz, która mi przychodzi do głowy, to temperatura. W środku u mamy jest pięknie ciepło, ale sala porodowa ma ledwie 25 stopni. To musi być szok.
Filip: To ogromny szok. Temperatura płodu to około 38,5 stopnia. Po urodzeniu zacznie spadać z szaloną prędkością, nawet o 0,3 stopnia na minutę na skórze.
Karolína: Dlaczego tak szybko?
Filip: Ponieważ noworodek ma ogromną powierzchnię ciała w stosunku do swojej masy. Więc traci ciepło znacznie szybciej niż my. Jest jak mały, nieizolowany kaloryfer.
Karolína: Biedactwo małe. Jak sobie z tym radzi?
Filip: Ciało ma na to mechanizmy, ale kluczowe jest, żeby był w tak zwanym neutralnym środowisku termicznym. To jest temperatura, przy której ma najmniejsze straty i najmniejsze zużycie tlenu. Na przykład godzinę po porodzie to nawet 34 stopnie.
Karolína: Ostatni system, który mnie interesuje, to nerki. Funkcjonują już przed urodzeniem?
Filip: Tak, i to jak! Od połowy ciąży tworzą większość płynu owodniowego. Po urodzeniu jednak nie są jeszcze całkowicie dojrzałe. Mają niższą zdolność filtracyjną i koncentracyjną.
Karolína: To znaczy, że nie poradzą sobie z dużym obciążeniem?
Filip: Dokładnie tak. Nie potrafią tak dobrze korygować wahań środowiska wewnętrznego. Ale tutaj pojawia się to wielkie ALE…
Karolína: A to jest?
Filip: Przy naturalnym odżywianiu, czyli mlekiem matki, ich pojemność nigdy nie zostanie przekroczona. Skład mleka jest dla tych niedojrzałych nerek absolutnie doskonały. Wszystko po prostu genialnie do siebie pasuje.
Karolína: To jest fascynujące. Cała adaptacja poporodowa to właściwie jeden wielki, doskonale zsynchronizowany proces. Od krążenia, przez oddychanie, aż po odżywianie.
Filip: Dokładnie tak. To jeden z największych cudów natury. No a właśnie o tym, jak te systemy rozwijają się dalej i jak dziecko rośnie w pierwszym roku życia, możemy porozmawiać następnym razem.
Karolína: Czyli omówiliśmy nerki. Ale co z wątrobą? Ona już u noworodka funkcjonuje na pełnych obrotach?
Filip: Prawie. Funkcje są mniej więcej rozwinięte, ale jeden kluczowy enzym, glukuronylotransferaza, jest trochę leniwszy. To prowadzi do czegoś, co zna prawie każdy rodzic.
Karolína: Żółtaczka noworodkowa? Dlaczego właściwie powstaje?
Filip: Dokładnie tak. Płodowe czerwone krwinki żyją krócej, a po porodzie rozpada się ich naprawdę dużo naraz. W ten sposób powstaje mnóstwo bilirubiny, tego żółtego barwnika.
Karolína: A ta tymczasowo leniwsza wątroba potem nie nadąża go rozkładać. Rozumiem.
Filip: Dokładnie. Na szczęście mamy rozwiązanie, które jest całkiem… stylowe. Fototerapię.
Karolína: Czyli dziecko opala się w solarium?
Filip: W zasadzie tak, ale pod specjalnym niebieskim światłem, najczęściej o długości fali około 460 nanometrów. To światło zmienia strukturę bilirubiny na formę, która jest rozpuszczalna w wodzie.
Karolína: A ciało potem łatwo się jej pozbywa z moczem. To jest genialnie proste.
Filip: Prawda? A podobnie szybkie zmiany widzimy też gdzie indziej. Na przykład ciśnienie krwi jest zaraz po porodzie wysokie z powodu stresu i wydzielania katecholamin.
Karolína: A potem spada?
Filip: Tak, w ciągu pierwszego dnia stabilizuje się na wartościach około 70 na 50. A co dopiero skóra! Ona po urodzeniu jest pokryta taką białą mazią.
Karolína: Maź płodowa, tak? Podobno jest świetna dla skóry. Ale to już przechodzimy do odporności, o której porozmawiamy następnym razem.
Karolína: Czyli od kości teraz zagłębimy się w kolejny temat. Zęby!
Filip: Dokładnie tak. I ważne jest, żeby sobie uświadomić, że w ciągu życia mamy od razu dwa zestawy.
Karolína: Jasne, mleczne i stałe. Poza tym, że te pierwsze wypadają, w czym jest ta główna różnica?
Filip: Chodzi głównie o czas i liczbę. Zaczynamy z dwudziestoma zębami mlecznymi.
Karolína: Dwadzieścia! A one zaczynają się rozwijać… kiedy? Dopiero gdy jesteśmy dziećmi?
Filip: O wiele, wiele wcześniej. Uwierzyłabyś, że ich zawiązki tworzą się już około siódmego tygodnia rozwoju embrionalnego?
Karolína: Wow! Czyli jeszcze zanim się urodzimy, już szykujemy się na naszą pierwszą marchewkę?
Filip: Dokładnie tak! To jak przygotowywanie narzędzi, zanim praca w ogóle się zacznie.
Karolína: Dobrze, czyli rozwijają się wcześnie. Kiedy jednak realnie się pojawią?
Filip: Pierwsze ząbki wyrzynają się zazwyczaj między szóstym a ósmym miesiącem. Cały zestaw jest potem kompletny mniej więcej w wieku trzech lat.
Karolína: A potem wszystkie stopniowo wymienimy na pieniądze od wróżki zębuszki.
Filip: Dokładnie! Ten proces zaczyna się około szóstego roku życia i kończy dopiero około dwunastego. To dość długi okres przejściowy.
Karolína: Czyli dzieci mają przez chwilę taką mieszaną "zębową" ekipę.
Filip: Tak, a potem pojawia się uzębienie stałe, które w idealnym przypadku liczy trzydzieści dwa zęby.
Karolína: Świetnie. A struktura każdego zęba jest na pewno równie fascynująca, prawda?
Filip: Oj tak. Co prowadzi nas do poszczególnych części, z których składa się ząb…
Karolína: No i jest nasz ostatni dzisiejszy temat, Filipie. Zostaniemy przy noworodkach i przyjrzymy się chorobom metabolicznym.
Filip: Dokładnie tak. I absolutnie kluczowy jest tu screening noworodkowy. Większość ludzi zna to słynne pobranie kilku kropli krwi z piętki niemowlaka.
Karolína: Super, to co właściwie się tym sprawdza? Na przykład wrodzoną niedoczynność tarczycy?
Filip: Tak, to jedna z nich. Powstaje z powodu niedostatecznej produkcji hormonu tyroksyny. Na szczęście jest rzadka, około jeden przypadek na pięć tysięcy porodów.
Karolína: A ten test z piętki więc ją niezawodnie wykrywa?
Filip: Tak, mierzy się poziom tyroksyny, a wczesne leczenie zapobiega potem poważnym problemom w rozwoju.
Karolína: A co dalej? Dużo mówi się o fenyloketonurii. Brzmi to skomplikowanie.
Filip: W skrócie PKU. To dziedziczne zaburzenie, w którym organizm nie potrafi przetworzyć aminokwasu fenyloalaniny. Gromadzi się ona wtedy i uszkadza mózg.
Karolína: A konsekwencje bez leczenia?
Filip: Niestety ciężkie upośledzenie umysłowe. Ale wystarczy w porę wdrożyć specjalną dietę i wszystkiemu się zapobiegnie. Testuje się to tak zwanym testem Guthriego.
Karolína: To ten z bakterią, tak?
Filip: Dokładnie. Bakteria pomaga nam jako mały detektyw wykryć, czy fenyloalaniny jest za dużo.
Karolína: Czyli podsumowując, dzięki kilku kroplom krwi możemy wykryć poważne choroby i od razu zacząć je leczyć. To jest absolutnie wspaniałe.
Filip: To jeden z wielkich sukcesów medycyny prewencyjnej. Daje dzieciom szansę na zupełnie normalne życie.
Karolína: Filipie, bardzo ci dziękuję. A wam, drodzy słuchacze, dziękujemy za uwagę w dzisiejszym Studyfi Podcast. Do usłyszenia następnym razem!
Filip: Trzymajcie się!