Podcast o Jan Brzechwa

Jan Brzechwa – Życiorys, Utwory, Styl i Znaczenie dla Literatury

Podcast

Brzechwa: Więcej niż wierszyki dla dzieci0:00 / 8:31
0:001:00 pozostało
AlicjaByliście ostatnio w kinie na nowej „Akademii Pana Kleksa”? Albo przynajmniej słyszeliście ten viralowy kawałek sanah „jestem twoją bajką”? No właśnie.
KacperOkazuje się, że za tym całym szaleństwem, za magią, kolorami i piosenkami, stoi jeden człowiek, którego twórczość znacie od przedszkola. Jan Brzechwa.
Rozdziały

Brzechwa: Więcej niż wierszyki dla dzieci

Délka: 8 minut

Kapitoly

Wstęp nie z tej bajki

Brzechwa w szkolnej ławce

Najważniejsze dzieła

Styl, który rozpoznasz wszędzie

Twórca w trudnych czasach

Brzechwa za granicą i za paragrafem

Podsumowanie

Přepis

Alicja: Byliście ostatnio w kinie na nowej „Akademii Pana Kleksa”? Albo przynajmniej słyszeliście ten viralowy kawałek sanah „jestem twoją bajką”? No właśnie.

Kacper: Okazuje się, że za tym całym szaleństwem, za magią, kolorami i piosenkami, stoi jeden człowiek, którego twórczość znacie od przedszkola. Jan Brzechwa.

Alicja: Dokładnie. Ale czy Brzechwa to tylko wierszyki o kaczce, co robiła rzeczy na opak? Dziś udowodnimy, że to postać o wiele bardziej złożona. Słuchacie Studyfi Podcast.

Kacper: Zaczynamy od tego, co najważniejsze. Brzechwa to absolutna podstawa w polskiej szkole. Nie da się go ominąć.

Alicja: No dobrze, to przypomnijmy. Co konkretnie z Brzechwy jest lekturą? Bo na pewno „Akademia Pana Kleksa”.

Kacper: Zgadza się. „Akademia Pana Kleksa” to lektura obowiązkowa albo uzupełniająca, zwykle gdzieś między trzecią a szóstą klasą podstawówki. I to jest kopalnia tematów.

Alicja: To prawda. Rozwijanie wyobraźni, rozmowy o przyjaźni, odwadze, a nawet o tolerancji i akceptacji inności. Pan Kleks był przecież totalnie ekscentryczny.

Kacper: I o to chodzi! To też świetna okazja, żeby pogadać o adaptacjach filmowych. Tej starej i tej nowej. Ale to nie wszystko. Cała edukacja wczesnoszkolna i przedszkolna jest przesiąknięta Brzechwą.

Alicja: No tak! Wiersze! „Kaczka Dziwaczka”, „Na straganie”, „Pchła Szachrajka”... Pamiętam, jak recytowałam „Żabę” na jakimś apelu.

Kacper: Każdy to przechodził! Te wiersze są genialne z pedagogicznego punktu widzenia. Uczą czytania, ćwiczą pamięć i dykcję. Dzięki tej niesamowitej melodyjności same wchodzą do głowy.

Alicja: I wprowadzają w świat poezji bez żadnego przymusu. Dzieciaki po prostu lubią te historie. A przy okazji uczą się o świecie, o zasadach moralnych. Brzechwa był trochę takim pedagogiem-czarodziejem.

Kacper: Dokładnie tak. Uczył przez zabawę, a to najskuteczniejsza metoda.

Alicja: Dobrze, to zróbmy szybki przegląd najważniejszych hitów Brzechwy. Co było pierwsze?

Kacper: Pierwszy był zbiór „Tańcowała igła z nitką” z 1937 roku. To tam znajdziemy takie klasyki jak „Na straganie” czy „Żuraw i czapla”. To była rewolucja – personifikacja przedmiotów, świeżość, humor.

Alicja: A zaraz potem, w 1939, pojawiła się ikona... „Kaczka Dziwaczka”.

Kacper: Tak! Absurdalny humor w czystej postaci. Wiersz o kaczce, która łamie wszystkie zasady. To mistrzostwo rymu i rytmu. A po wojnie, w 1946 roku, Brzechwa dał nam dwa arcydzieła.

Alicja: „Akademia Pana Kleksa”! I co jeszcze?

Kacper: I poemat „Pchła Szachrajka”. Opowieść o super sprytnej pchełce, która swoimi intrygami wywraca świat do góry nogami. Wartka akcja, świetny język i morał o konsekwencjach kłamstwa.

Alicja: Kto by pomyślał, że pchła może być taką intrygantką.

Kacper: U Brzechwy wszystko jest możliwe. Warto też wspomnieć o zbiorze „Sto bajek” z 1958 roku. To w zasadzie taka esencja jego twórczości dla dzieci, kompendium jego poezji.

Alicja: Mówimy o tych wszystkich utworach i rzuca się w oczy jedna rzecz – jego styl jest nie do podrobienia. Co go tak wyróżnia?

Kacper: Przede wszystkim melodyjność i rytmiczność. Jego wiersze mają muzykę w sobie, dlatego tak łatwo je zapamiętać i dlatego tak często tworzy się do nich piosenki.

Alicja: Był też mistrzem słowa, prawda? Te wszystkie gry słowne, neologizmy...

Kacper: Absolutnie. Tworzył nowe słowa, bawił się językiem. Jego język jest prosty, ale jednocześnie niesamowicie barwny i bogaty. Idealnie trafiał do dzieci, ale dorośli też doceniają ten kunszt.

Alicja: I oczywiście personifikacja. Gadające warzywa na straganie, tańcząca igła, kaczka kupująca w aptece... Ożywiał cały świat.

Kacper: To kluczowy element. Dzięki temu świat stawał się dzieciom bliższy i bardziej zrozumiały. Do tego dochodzi humor – inteligentny, oparty na absurdzie, ale nigdy złośliwy. Co ważne, Brzechwa unikał nachalnego dydaktyzmu.

Alicja: Czyli nie prawił morałów wprost? Nie mówił „bądź grzeczny”?

Kacper: Dokładnie. Morał wynikał z fabuły w naturalny sposób. Dzieci same dochodziły do wniosków, co jest dobre, a co złe, po prostu śledząc losy bohaterów. To o wiele skuteczniejsze.

Alicja: Brzechwa tworzył w bardzo różnych, często trudnych czasach. Dwudziestolecie międzywojenne, a potem okres powojenny, PRL. Jak to na niego wpłynęło?

Kacper: W dwudziestoleciu międzywojennym idealnie wstrzelił się w nurt nowoczesnej literatury dziecięcej, która odchodziła od nudnego moralizatorstwa na rzecz fantazji i zabawy. Jego debiut to był strzał w dziesiątkę.

Alicja: A co po wojnie? Wtedy władza ludowa próbowała narzucać artystom socrealizm. Nawet w książkach dla dzieci.

Kacper: I tu właśnie widać geniusz Brzechwy. Choć tworzył w tym okresie, jego dzieła dla dzieci, jak „Akademia Pana Kleksa” czy „Pchła Szachrajka”, są praktycznie wolne od jakiejkolwiek propagandy ideologicznej.

Alicja: Jak mu się to udało?

Kacper: Skupił się na tematach uniwersalnych i ponadczasowych. Przyjaźń, wyobraźnia, walka dobra ze złem. To wartości, które są aktualne niezależnie od systemu politycznego. Umiejętnie ukrył się w świecie fantazji, gdzie ideologia nie miała dostępu.

Alicja: Czyli jego twórczość dla dzieci stała się taką bezpieczną wyspą?

Kacper: Dokładnie tak. To pozwoliło tym dziełom przetrwać próbę czasu. Pomogła mu też na pewno jego druga profesja. Prawnicze wykształcenie i precyzja językowa sprawiły, że jego teksty były po prostu literacko doskonałe, niezależnie od epoki.

Alicja: Czekaj, druga profesja? Wspomniałeś, że był prawnikiem?

Kacper: I to nie byle jakim! Jan Brzechwa, a właściwie Jan Wiktor Lesman, bo tak się naprawdę nazywał, był wziętym adwokatem specjalizującym się w prawie autorskim. To mało znany fakt.

Alicja: Niesamowite! Czyli autor „Kaczki Dziwaczki” walczył w sądzie o prawa twórców? To brzmi jak materiał na osobny wiersz.

Kacper: Całkiem możliwe. Jego działalność prawnicza miała realny wpływ na kształtowanie polskiego systemu ochrony praw autorskich. To pokazuje, jak wszechstronną był postacią. A jego znaczenie wykracza też poza Polskę.

Alicja: Jego książki były tłumaczone na inne języki?

Kacper: Oczywiście. Tematy, które poruszał – walka dobra ze złem, siła przyjaźni, akceptacja inności – są uniwersalne i zrozumiałe w każdej kulturze. „Akademia Pana Kleksa” jest znana i ceniona także za granicą, jako świetny przykład polskiej fantastyki dziecięcej.

Alicja: Czyli Pan Kleks to taki nasz towar eksportowy, obok Wiedźmina.

Kacper: Można tak powiedzieć. Brzechwa udowodnił, że literatura dla dzieci może przekraczać granice i łączyć ludzi na całym świecie.

Alicja: Dobrze, Kacper, to spróbujmy to wszystko zebrać w całość. Co jest kluczowe do zapamiętania o twórczości Jana Brzechwy?

Kacper: Po pierwsze, był pionierem nowoczesnej literatury dziecięcej w Polsce. Odszedł od nudy na rzecz fantazji, humoru i zabawy słowem. Stworzył postacie i historie, które stały się częścią naszego dziedzictwa kulturowego.

Alicja: Po drugie, jego styl. Niesamowita melodyjność, gry słowne, personifikacja i humor. A wszystko to bez nachalnego moralizowania. Uczył przez zabawę.

Kacper: Po trzecie, jego uniwersalność. Potrafił tworzyć dzieła ponadczasowe, które oparły się presji ideologicznej trudnych czasów i które do dziś są zrozumiałe na całym świecie. I pamiętajmy o jego drugim życiu jako wybitnego prawnika.

Alicja: Czyli Brzechwa to znacznie więcej niż autor wierszyków. To innowator, pedagog, mistrz słowa i obrońca praw twórców w jednym.

Kacper: Właśnie tak. Postać absolutnie fundamentalna dla polskiej kultury.

Alicja: Dzięki wielkie, Kacper! To było naprawdę fascynujące. Mam ochotę wrócić do „Akademii Pana Kleksa”. Wam też polecamy! Do usłyszenia!

Kacper: Cześć!