Podcast o J.L. Austin: Wypowiedzi performatywne i konstatywne

J.L. Austin: Wypowiedzi Performatywne i Konstatywne – Analiza

Podcast

J.L. Austin: Wypowiedzi performatywne i konstatywne0:00 / 14:14
0:001:00 zbývá
VojtěchZa dziesięć minut całkowicie zmienicie spojrzenie na to, co robią słowa. Dowiecie się, dlaczego zdanie „Obiecuję, że ci pomogę” nie jest tylko pustym opisem, ale bezpośrednią akcją, która zmienia świat. A także dlaczego, gdy się nie uda, nie jest „nieprawdziwe”, ale czymś zupełnie innym.
LucieDokładnie! To jeden z tych momentów 'aha', który otworzy wam oczy. To jest klucz do zrozumienia Johna Langshawa Austina.

J.L. Austin: Wypowiedzi performatywne i konstatywne

Délka: 14 minut

Přepis

Vojtěch: Za dziesięć minut całkowicie zmienicie spojrzenie na to, co robią słowa. Dowiecie się, dlaczego zdanie „Obiecuję, że ci pomogę” nie jest tylko pustym opisem, ale bezpośrednią akcją, która zmienia świat. A także dlaczego, gdy się nie uda, nie jest „nieprawdziwe”, ale czymś zupełnie innym.

Lucie: Dokładnie! To jeden z tych momentów 'aha', który otworzy wam oczy. To jest klucz do zrozumienia Johna Langshawa Austina.

Vojtěch: Słuchacie Studyfi Podcast. Ze mną, jak zawsze, jest ekspertka Lucie.

Lucie: Cześć Wojtek, cześć wszystkim.

Vojtěch: Lucie, zacznijmy od tego, co filozofowie myśleli przez stulecia. Że zdania albo opisują rzeczywistość i są prawdziwe, albo fałszywe. Zgadza się?

Lucie: Dokładnie. To jest to podstawowe założenie. Zdanie „Pada śnieg” jest prawdziwe, gdy patrzę przez okno i widzę śnieg. A fałszywe, gdy świeci słońce. Te wypowiedzi, które coś stwierdzają, Austin nazywa **konstatywami**.

Vojtěch: To brzmi logicznie. Gdzie więc jest haczyk?

Lucie: Haczyk jest w tym, że wiele zdań w ogóle tak nie działa. Co na przykład ze zdaniem „Chrzczę ten statek imieniem Łódeczka”? Albo „Zakładam się o stówę, że jutro będzie padać”?

Vojtěch: Hmm, tam trudno ocenić prawdę czy fałsz. Mówiąc to, przecież to robię.

Lucie: Dokładnie! Wypowiadając to w odpowiednich okolicznościach, wykonujesz dany akt. Te zdania niczego nie opisują, one działają. I właśnie te Austin nazywa **performatywami**.

Vojtěch: Czyli performatywy to zdania, którymi coś robimy. Konstatywy to zdania, którymi coś opisujemy. Czy to jest takie proste?

Lucie: W gruncie rzeczy tak. Ale ta granica nie zawsze jest ostra. Długo myślano, że wszystko, co nie jest jasnym opisem, to jakieś „pseudo-twierdzenie”. Na przykład wypowiedzi etyczne, takie jak „Kradzież jest zła”.

Vojtěch: Przecież one nie opisują faktu, jak „Trawa jest zielona”. Co więc robią?

Lucie: Mogą wyrażać emocje albo próbują wpływać na zachowanie innych. Nazywa się to „złudzeniem deskryptywnym” — czyli błędem, że każde zdanie musi coś opisywać. Austin pokazał nam, że język ma znacznie więcej funkcji.

Vojtěch: Daj mi jeszcze jakiś przykład performatywu, żebyśmy mieli to jasne.

Lucie: Jasne. Na przykład, gdy w sądzie powiesz „Przysięgam”. Albo gdy urzędnik stanu cywilnego powie „Ogłaszam was mężem i żoną”. Albo nawet zwykłe „Przepraszam”.

Vojtěch: Tym nie opisuję, jak przepraszam, ja po prostu przepraszam. Rozumiem.

Lucie: Dokładnie! Trafiłeś w sedno. To jest ta akcja.

Vojtěch: Dobrze, czyli konstatywy mogą być prawdziwe albo fałszywe. Ale co z performatywami? Gdy powiem „Obiecuję, że oddam ci pieniądze”, ale nie mam takiego zamiaru, czy moja obietnica jest fałszywa?

Lucie: I to jest to kluczowe pytanie! Austin mówi, że nie. Nie jest fałszywa. Jest po prostu… nieudana. Albo nadużyta. Ale akt obietnicy się odbył.

Vojtěch: Czekaj, to dziwne. Czyli nawet jeśli kłamię, to i tak złożyłem obietnicę?

Lucie: Dokładnie tak. Nie zawiodłeś w opisie swojego zamiaru. Zawiodłeś w szczerości tej obietnicy. Ta obietnica istnieje, ale jest „nieszczera”. Nie jest to „fałszywe twierdzenie”, ale „zły” czyn.

Vojtěch: Czyli to nie jest kłamstwo w sensie „powiedziałem coś, co nie jest prawdą”?

Lucie: Nie. To raczej oszustwo. Twoje słowa cię wiążą, nawet jeśli nie myślałeś ich poważnie. Złożyłeś obietnicę. Teraz jesteś tylko obiecującym, który nie zamierza jej dotrzymać.

Vojtěch: Aha! Czyli w przypadku performatywów nie rozpatrujemy osi prawda-fałsz, ale raczej oś sukces-niepowodzenie?

Lucie: Tak! To jest to. A Austin zdefiniował kilka zasad, którymi ten sukces się kieruje.

Vojtěch: Dobrze, jakie to zasady? Co wszystko może pójść nie tak?

Lucie: Austin dzieli je na dwie główne kategorie. Nazwijmy je zasady A i B kontra zasady Γ (gamma).

Vojtěch: To brzmi trochę jak z greckiej mitologii.

Lucie: Trochę. Ale to logiczne. Gdy naruszysz zasady A lub B, akt w ogóle się nie odbędzie. Jest nieważny, anulowany.

Vojtěch: Na przykład?

Lucie: Na przykład, gdy przypadkowa osoba na ulicy krzyknie „Ogłaszam was mężem i żoną”. Nie ma do tego uprawnień. Więc żaden ślub się nie odbył. Albo gdy próbujesz się rozwieść z kimś, z kim nie jesteś żonaty.

Vojtěch: Jasne, to ma sens. Akt po prostu się nie wydarzył.

Lucie: A potem są zasady Γ. Gdy je naruszysz, akt co prawda się odbędzie, ale jest to nadużycie procedury. Jest „nieudany” w tym sensie, że jest nieszczery.

Vojtěch: I to jest ta moja fałszywa obietnica, prawda?

Lucie: Dokładnie. Złożyłeś obietnicę, akt się odbył. Ale ponieważ nie miałeś zamiaru jej spełnić, nadużyłeś tego aktu. Było to z twojej strony nieszczere, złe. Ale obietnica jako taka istnieje w świecie.

Vojtěch: Czyli podsumujmy. Austin rozróżnił dwa typy wypowiedzi. Konstatywy, które opisują świat i są prawdziwe albo fałszywe.

Lucie: Zgadza się.

Vojtěch: A performatywy, którymi działamy w świecie – obiecujemy, chrzcimy, zakładamy się. I te nie są prawdziwe ani fałszywe, ale udane albo nieudane.

Lucie: A to niepowodzenie może mieć dwie główne formy. Albo akt jest całkowicie nieważny, ponieważ nie zostały spełnione warunki…

Vojtěch: …jak ślub udzielony przez księgowego…

Lucie: Dokładnie. Albo akt jest ważny, ale nadużyty, ponieważ nie byliśmy szczerzy, jak w przypadku fałszywej obietnicy. I to jest to zasadnicze przesunięcie w spojrzeniu na język.

Vojtěch: Super. Myślę, że teraz ta różnica jest już krystalicznie jasna. Ale co się stanie, gdy ta granica między opisem a działaniem zacznie się zacierać? To jest coś, czym Austin zajmował się dalej, prawda?

Lucie: Dokładnie tak. Później doszedł do tego, że właściwie każda wypowiedź ma w sobie coś z obu. Ale to już temat na kolejną część.

Vojtěch: Czyli pokazaliśmy, jak słowa potrafią budować światy... ale co jeśli to wszystko się zepsuje? Co jeśli ta słowna magia po prostu nie zadziała?

Lucie: Dokładnie tak, Wojtek. To jest świetne przejście do naszego ostatniego tematu. Dostajemy się do sedna sprawy – do praktyki i niepowodzeń tak zwanych wypowiedzi performatywnych.

Vojtěch: Przypomnijmy sobie. Performatyw to, gdy powiedzieć coś oznacza jednocześnie to zrobić.

Lucie: Tak. Gdy powiem: „Zakładam się z tobą o stówę, że jutro będzie padać,” to tym nie opisuję, że się zakładam. Ja tym zdaniem po prostu się zakładam. To jest ten sam akt.

Vojtěch: Albo słynne „Tak” na ślubie. Tym nie informujesz urzędnika, że kogoś poślubiasz... ty go tym poślubiasz!

Lucie: Dokładnie! I zauważ, że na takie zdania nie możesz odpowiedzieć „to prawda” albo „to kłamstwo”. Byłoby to absurdalne.

Vojtěch: Jasne. Gdy powiesz „Zakładam się”, to nie mogę powiedzieć „Kłamiesz!”. Mogę ten zakład przyjąć albo odrzucić, ale nie mogę podważyć prawdziwości tego, co mówisz.

Lucie: Dokładnie. I dlatego filozof John Austin wprowadził dla nich specjalny termin – performatyw. Jest on wywiedziony z angielskiego „to perform”, co oznacza wykonać. Ponieważ te wypowiedzi wykonują czyny.

Vojtěch: Brzmi to prawie jak supermoc. Po prostu powiem kilka słów i zmieni się rzeczywistość. Poślubię kogoś, nazwę statek, wypowiem wojnę... Chcę tego!

Lucie: No, czekaj, to nie jest takie proste. To nie jest żadne magiczne zaklęcie. Żeby performatyw zadziałał, musi być spełnionych mnóstwo warunków.

Vojtěch: Aha, czyli jest w tym haczyk. Jakie warunki?

Lucie: Musi istnieć jakaś przyjęta procedura. A okoliczności muszą być, jak mówi Austin, „odpowiednie”.

Vojtěch: Co to oznacza w praktyce?

Lucie: Tak na przykład, żebym mogła ochrzcić statek, nie wystarczy tylko rozbić o niego butelkę i coś krzyknąć. Muszę być osobą, która jest do tego przeznaczona.

Vojtěch: Czyli gdy jutro pójdę do portu, znajdę statek, rozbiję o niego butelkę lemoniady i krzyknę „Chrzczę cię imieniem Studyfi!”... to nic się nie stanie?

Lucie: Dokładnie. Oprócz tego, że będą na ciebie patrzeć jak na wariata, to ten statek po prostu nie będzie nazywał się Studyfi. Twój akt będzie nieważny, nieskuteczny. Austin powiedziałby, że jest „nieważny”.

Vojtěch: I byłaby to też, jego słowami, „okropna hańba”.

Lucie: Zdecydowanie. Po prostu, same słowa nie wystarczą. Potrzebny jest odpowiedni kontekst, odpowiedni ludzie i odpowiednia procedura.

Vojtěch: Dobrze, czyli jedna możliwość niepowodzenia to, że nie jestem właściwą osobą. Istnieją też inne rodzaje... jak to nazwał? „Niepowodzeń”?

Lucie: Tak, „niepowodzenia” albo „nieszczęścia”. A jest ich cała masa. Austin dość pedantycznie je klasyfikuje. Na początek jednak mówi, że musimy parę rzeczy wykluczyć.

Vojtěch: Jakich?

Lucie: Tak na przykład przypadki, gdy ktoś cię do jakiejś obietnicy zmusi. Albo gdy powiesz to przez pomyłkę. To są ogólne problemy każdego działania, nie tylko mówienia.

Vojtěch: A co jeśli nie myślę tego poważnie? Na przykład, gdy aktor na scenie w roli księdza powie „ogłaszam was mężem i żoną”?

Lucie: To jest kolejny świetny przykład tego, co Austin odkłada na bok. Mówi, że to jest język użyty „niepoważnie”, pasożytniczo na jego normalnym użyciu. Aktorzy na scenie naprawdę nikomu nie udzielają ślubu.

Vojtěch: A co jeśli... ten drugi po prostu mnie nie słyszy? Albo mnie nie rozumie?

Lucie: To też jest forma niepowodzenia. Żebym mogła ci coś ważnie obiecać, musisz mnie usłyszeć i zrozumieć, że składam ci obietnicę. W przeciwnym razie może tylko próbowałam, ale akt się nie udał.

Vojtěch: Teraz przychodzi mi na myśl jedna zasadnicza rzecz. Co jeśli zrobię to wszystko poprawnie... właściwe miejsce, właściwe słowa, wszyscy mnie słyszą... ale wewnętrznie tak tego nie czuję?

Lucie: To jest dokładnie ten najciekawszy zarzut! Ta myśl, że słowa są tylko zewnętrznym znakiem jakiegoś wewnętrznego, duchowego aktu.

Vojtěch: Dokładnie. Że to prawdziwe „Tak” odbywa się w mojej głowie lub w sercu, a te słowa są tylko... formalnością.

Lucie: Austin całkowicie rozniósł tę myśl w pył. Cytuje przy tym antyczną tragedię, gdzie postać imieniem Hipolit mówi: „Mój język przysiągł, lecz serce moje nie.”

Vojtěch: To jest doskonała wymówka na wszystko! „Obiecuję, że pomogę ci z zadaniem... ale w sercu nie.”

Lucie: Dokładnie! Austin mówi, że ta myśl, która wydaje się strasznie moralna i głęboka – „przecież obietnica to wewnętrzny akt duchowy!” – w rzeczywistości otwiera drzwi oszustom i kłamcom.

Vojtěch: Daje im idealne alibi. „Tak, powiedziałem ‚tak’ przy ołtarzu, ale wewnętrznie tak nie myślałem, więc to się nie liczy.”

Lucie: Dokładnie tak. Dla Austina to proste. Gdy w odpowiednich okolicznościach powiedziałeś „Obiecuję”, to po prostu obiecałeś. Zobowiązałeś się. To, czy wewnętrznie przeżywałeś przy tym fajerwerki szczerości, to inna sprawa.

Vojtěch: Czyli ta obietnica jest ważna, nawet jeśli jestem nieszczery?

Lucie: Tak, obietnica jest ważna. To tylko z twojej strony nadużycie tej procedury. Kolejny typ „niepowodzenia”. Akt się odbył, ale był wadliwy, ponieważ był nieszczery. Ale nie możesz się z niego wykręcić twierdzeniem, że „właściwie się nie wydarzył”.

Vojtěch: Wow. Czyli to, co na pierwszy rzut oka wyglądało jak prosta filozoficzna igraszka, ma ogromne konsekwencje dla tego, jak rozumiemy obietnice, umowy, prawa... właściwie całe społeczeństwo.

Lucie: Dokładnie tak. To jest w Austinie genialne. Pokazuje nam, że mówienie to nie tylko pasywne opisywanie świata. To aktywne działanie, które ten świat tworzy i zmienia. I jak każde działanie, ma swoje zasady i może pójść nie tak.

Vojtěch: A kluczowe jest pamiętanie o tych dwóch rzeczach. Po pierwsze, żeby słowa coś zrobiły, muszą być spełnione warunki zewnętrzne. A po drugie, nie możemy wymawiać się jakimś tajnym „stanem wewnętrznym”, żeby wykręcić się z zobowiązań, które przyjęliśmy słowami.

Lucie: To jest idealne podsumowanie. Kluczowe jest to, że nasze słowa mają realną wagę i realne konsekwencje. A zrozumienie, jak działają, to właściwie instrukcja, jak lepiej i odpowiedzialniej poruszać się w świecie.

Vojtěch: Świetnie. To było nasze zanurzenie w filozofię języka z Johnem Austinem. Mamy nadzieję, że otworzyło wam to nowe spojrzenia na siłę słów, których używacie codziennie. Było to fascynujące, Lucie, bardzo dziękuję.

Lucie: Ja dziękuję tobie, Wojtek. A przede wszystkim dziękujemy wam, naszym słuchaczom, że byliście dziś z nami.

Vojtěch: Dokładnie tak. To był Studyfi Podcast. Uczcie się mądrze, myślcie głęboko i miejcie się pięknie. Do usłyszenia następnym razem!

Lucie: Do usłyszenia!