Podcast o Historia Ornamentu i Porządków Architektonicznych

Historia Ornamentu i Porządków Architektonicznych | Przewodnik

Podcast

Porządki Architektoniczne: Sekretny Kod Kolumn0:00 / 6:33
0:001:00 zbývá
AntoniWiększość ludzi myśli, że pięć klasycznych porządków architektonicznych – toskański, dorycki, joński, koryncki i kompozytowy – to tylko kwestia estetyki. Ot, jedna kolumna jest grubsza, druga ma więcej zdobień.
ZofiaA tak naprawdę, każdy z nich był jak tajny język symboli! Wybór porządku mówił, czy budynek jest poświęcony potężnemu bogu, delikatnej dziewicy czy wojskowemu dowódcy. To fascynujące!
Rozdziały

Porządki Architektoniczne: Sekretny Kod Kolumn

Délka: 6 minut

Kapitoly

Sekretny kod kolumn

Od kolumny do ornamentu

Groteska i Maureska

Nowożytne innowacje

Podsumowanie i pożegnanie

Přepis

Antoni: Większość ludzi myśli, że pięć klasycznych porządków architektonicznych – toskański, dorycki, joński, koryncki i kompozytowy – to tylko kwestia estetyki. Ot, jedna kolumna jest grubsza, druga ma więcej zdobień.

Zofia: A tak naprawdę, każdy z nich był jak tajny język symboli! Wybór porządku mówił, czy budynek jest poświęcony potężnemu bogu, delikatnej dziewicy czy wojskowemu dowódcy. To fascynujące!

Antoni: Czyli to nie był przypadek? Jestem zaintrygowany. Słuchacie Studyfi Podcast, a ekspertka Zofia zaraz złamie dla nas ten architektoniczny szyfr.

Zofia: Dokładnie! Weźmy porządek toskański. Jest najprostszy, najbardziej surowy. Dlatego idealnie pasował do twierdz i bram miejskich, czyli architektury militarnej. Symbolizował czystą, brutalną siłę.

Antoni: Okej, to ma sens. A dorycki? Zawsze wydawał mi się bardzo podobny.

Zofia: Też jest potężny, ale to siła bardziej szlachetna, heroiczna. Używano go dla Jowisza i Herkulesa, a w chrześcijaństwie – dla świętych Piotra i Pawła. To porządek prawdziwych siłaczy!

Antoni: Czyli nie postawiłbyś doryckich kolumn w bibliotece, chyba że spodziewasz się, że książki zaczną walczyć.

Zofia: Coś w tym jest! Natomiast koryncki, ten najbardziej ozdobny, był zarezerwowany dla Dziewicy Marii lub świętych dziewic. A kompozytowy, łączący różne cechy, był idealny dla łuków triumfalnych.

Antoni: Niesamowite. Każda kolumna opowiadała zupełnie inną historię.

Zofia: Właśnie. I to jest fascynujące, bo każda epoka opowiadała te historie na nowo, nie tylko przez porządki architektoniczne, ale przez cały system ornamentów. To jest dopiero skomplikowany język!

Antoni: Czyli ornament to nie jest po prostu losowy, ładny wzorek, który ktoś sobie wymyślił?

Zofia: Absolutnie nie! To jest język z własną gramatyką i dialektami. Weźmy na przykład ornament antykizujący, czyli czerpiący z antyku. Pojawiał się w Europie w kilku wielkich falach.

Antoni: W falach? To brzmi jak jakaś inwazja.

Zofia: Można tak powiedzieć! Pierwsza fala to lata 1480-1680. Potem mamy powrót w klasycyzmie, tak od 1760. A na końcu jeszcze raz w XIX wieku jako neorenesans. Każda fala czerpała z tego samego źródła, ale mówiła co innego.

Antoni: Dobrze, a co jest najbardziej charakterystyczne dla tego języka? Jest jakieś słowo-klucz?

Zofia: Zdecydowanie „groteska”. To ornament, który wygląda jak sieć połączonych ze sobą drobnych elementów: postaci, zwierząt, roślin, zawieszonych na neutralnym tle.

Antoni: Groteska? Nazwa kojarzy mi się z czymś dziwacznym, może nawet trochę śmiesznym.

Zofia: I słusznie! Nazwa wzięła się od „grott”, czyli jaskiń. Odkryto je w ruinach rzymskiego domu Nerona, a te malowidła wydawały się wtedy tak fantastyczne i dziwne. To był hit renesansu.

Antoni: Czyli mieliśmy własną, europejską groteskę, ale czy docierały do nas jakieś wpływy z zewnątrz?

Zofia: Oczywiście. Już od lat dwudziestych XVI wieku popularna staje się „maureska”, czyli ornament wschodni. To skomplikowane, stylizowane plecionki roślinne, bardzo geometryczne.

Antoni: A co działo się później? Czy artyści w końcu znudzili się antykiem?

Zofia: Znudzili to za dużo powiedziane, ale zaczęli tworzyć zupełnie nowe formy. Od połowy XVI wieku mamy wysyp innowacji. Zaczęło się w Antwerpii od ornamentu okuciowego.

Antoni: Okuciowego? Jak okucia w skrzyni?

Zofia: Dokładnie! Wyglądał jak metalowe, powycinane blachy, które nałożono na jakiś obiekt. Potem pojawił się Schweifwerk, a zaraz po nim ornament małżowinowo-chrząstkowy.

Antoni: Małżowinowo-chrząstkowy? Brzmi jak opis choroby, a nie dzieła sztuki!

Zofia: Rzeczywiście! Ale on właśnie przypominał formy chrząstki albo wnętrza muszli. Był bardzo organiczny i dynamiczny. To była specjalność niemiecka.

Antoni: A co z Paryżem? Zawsze myślałem o nim jako o stolicy stylu.

Zofia: I słusznie. Od końca XVII wieku to Paryż dyktował warunki. Mamy ornament z akantu i wstęg, potem regencyjny, a w końcu, w XVIII wieku, eksplozję rokokową, która zdominowała całą Europę.

Antoni: Niesamowite. Czyli od surowych kolumn doryckich doszliśmy do rokokowych zawijasów. Zosiu, jakbyś miała to wszystko podsumować w jednym zdaniu dla naszych słuchaczy?

Zofia: Kluczowa myśl jest taka: ornament nigdy nie jest tylko dekoracją. To kod kulturowy, który pokazuje, jak dana epoka postrzegała świat — czy ceniła porządek, naturę, fantazję, czy może luksus.

Antoni: To piękna puenta. Dziękuję ci bardzo za tę podróż przez historię sztuki. Było fascynująco.

Zofia: Cała przyjemność po mojej stronie. Dziękuję.

Antoni: A my dziękujemy naszym słuchaczom. To był ostatni odcinek w tej serii „Studyfi Podcast”. Słyszymy się wkrótce! Cześć!

Zofia: Do usłyszenia!