Podcast o Futuryzm a Konstruktywizm w sztuce

Futuryzm i Konstruktywizm w Sztuce: Kompleksowa Analiza

Podcast

Futuryzm a Konstruktywizm w sztuce0:00 / 13:23
0:001:00 pozostało
DanWyobraź sobie, że jesteś na początku XX wieku w Mediolanie. Zamiast ciszy słyszysz ryk silników pierwszych samochodów, zgrzyt tramwajów i huk fabryk. Wszystko jest nagle... szybkie. I właśnie w tym hałasie i chaosie narodził się kierunek artystyczny, który chciał spalić stary świat na proch i na jego popiołach zbudować zupełnie nowy.
ChloeDokładnie tak. To nie jest sztuka dla muzeów pełnych kurzu, to jest sztuka dla wieku stali i elektryczności. Słuchacie Studyfi Podcast.

Futuryzm a Konstruktywizm w sztuce

Délka: 13 minut

Přepis

Dan: Wyobraź sobie, że jesteś na początku XX wieku w Mediolanie. Zamiast ciszy słyszysz ryk silników pierwszych samochodów, zgrzyt tramwajów i huk fabryk. Wszystko jest nagle... szybkie. I właśnie w tym hałasie i chaosie narodził się kierunek artystyczny, który chciał spalić stary świat na proch i na jego popiołach zbudować zupełnie nowy.

Chloe: Dokładnie tak. To nie jest sztuka dla muzeów pełnych kurzu, to jest sztuka dla wieku stali i elektryczności. Słuchacie Studyfi Podcast.

Dan: No więc, czym właściwie jest ten futuryzm? Brzmi to jak coś z filmu science fiction.

Chloe: Blisko! Powstał we Włoszech jako absolutny bunt przeciwko wszystkiemu, co stare i konwencjonalne. Futuryści kochali nowoczesny świat, szybkość, maszyny, a nawet wojnę, którą postrzegali jako pewnego rodzaju oczyszczenie.

Dan: Brzmi to dość radykalnie. Kto za tym stał?

Chloe: Główną postacią był Filippo Tommaso Marinetti. W 1909 roku opublikował w paryskiej gazecie *Le Figaro* słynny Manifest futuryzmu. Ogłosił w nim, że samochód wyścigowy jest piękniejszy niż rzeźba Nike z Samotraki.

Dan: Wow, to dość odważne stwierdzenie. Co jeszcze było w tym manifeście?

Chloe: Celebrował piękno niepokoju, szybkości i walki. Chciał poezji pełnej buntu. W zasadzie chodziło o triumf człowieka i jego maszyn nad naturą. Było to energiczne, anarchistyczne i dla ówczesnego mieszczańskiego społeczeństwa absolutnie szokujące.

Dan: Jak taka filozofia objawiła się na przykład w literaturze? Chyba nie pisali tradycyjnych sonetów, prawda?

Chloe: Ani trochę. Marinetti wymyślił koncepcję „wyzwolonych słów”. Wyobraź sobie wiersz, który nie ma żadnej interpunkcji, żadnych przymiotników, a nawet klasycznych zdań.

Dan: Czekaj, jak to działa? To tylko zbitek słów na stronie?

Chloe: Mniej więcej! Litery miały różną wielkość, styl, były rozrzucone po stronie tak, aby tekst sam w sobie tworzył obraz. Niektóre wiersze miały z entuzjazmem opisywać wojenną wrzawę, wybuchy granatów... Były zaprojektowane tak, aby czytać je na głos i aby ich dźwięk działał eksplodująco.

Dan: Czyli taka dźwiękowa poezja. To brzmi... głośno.

Chloe: Dokładnie taki był zamiar! Chcieli, żeby sztuka wciągnęła wszystkie zmysły.

Dan: Czyli w futuryzmie sam tekst stał się dziełem sztuki?

Chloe: Absolutnie. Typografia przestała być tylko dodatkiem, stworzyła własny obraz. Te kompozycje są do dziś niesamowicie dynamiczne. I wiesz, co futuryzm odkrył dla designu graficznego?

Dan: Mów.

Chloe: Tekst umieszczony po przekątnej! To, co dziś widzimy na wielu plakatach, żeby wyglądały bardziej dynamicznie, to dziedzictwo futuryzmu. Stało się to podstawową zasadą designu międzywojennego.

Dan: To świetnie! Czyli następnym razem, gdy zobaczę jakiś ukośny napis, mogę sobie przypomnieć o Marinettim.

Chloe: Dokładnie tak. Eksperymentowali nawet z oprawą książek. Niektóre książki były związane na przykład śrubami. Ta wyrazistość świetnie przyjęła się w amerykańskiej reklamie. Na przykład plakaty Fortunata Depera dla Campari są do dziś ikoniczne.

Dan: Dobrze, więc w tekstach to jasne. Ale jak uchwycisz szybkość i ruch na statycznym obrazie albo w rzeźbie?

Chloe: Świetne pytanie. Futurystyczni malarze starali się uchwycić ruch za pomocą tak zwanych linii siły i promieni. Albo przedstawiali poszczególne fazy ruchu naraz, jakbyś rozfazaował ujęcie filmowe w jeden obraz.

Dan: Jak gdy na zdjęciu z długą ekspozycją widzisz świetlne smugi od samochodów?

Chloe: Tak, coś w tym stylu! Głównym tematem był ruch – ruch ludzi, samochodów, pociągów, czegokolwiek. A mistrzem w tym był Umberto Boccioni. On nie malował chwili, on malował akcję.

Dan: A co z rzeźbami? To wydaje mi się jeszcze trudniejsze.

Chloe: Rzeźba Boccioniego *Unikalne formy ciągłości w przestrzeni* jest absolutnie kluczowa. To brązowa postać, która nie wygląda, jakby stała, ale jakby niepowstrzymanie pędziła przez przestrzeń. Czujesz z niej tę energię i siłę.

Dan: Kto jeszcze należał do kluczowych futurystów?

Chloe: Z pewnością Giacomo Balla. Jego obraz *Dynamika psa na smyczy* to podręcznikowy przykład. Znasz go? Pies ma chyba z dwadzieścia nóg, a smycz jest rozmazana w kilka linii. Doskonale oddaje to ten drgający ruch.

Dan: Jasne, znam go! Wygląda to trochę jak z kreskówki, gdy ktoś szybko ucieka.

Chloe: Dokładnie! Balla tak przedstawił też dziewczynę biegnącą po balkonie albo lot jaskółek. Zawsze chodzi o to rozfazowanie ruchu. Potem byli na przykład Gino Severini, który malował pociągi, albo Luigi Russolo z jego dynamiką samochodu.

Dan: Czy futuryzm był tylko włoską sprawą, czy rozprzestrzenił się też gdzie indziej?

Chloe: Głównie włoską, ale idee szybko przyjęły się również w Rosji. Tamtejsze awangardowe i porewolucyjne środowisko było jak stworzone dla tak radykalnej sztuki.

Dan: Ma to sens. Nowa epoka, nowa sztuka.

Chloe: Dokładnie. Artyści tacy jak Natalia Gonczarowa ze swoim *Cyklistą* czy Kazimierz Malewicz z *Ostrzycielem noży* świetnie nawiązali do futurystycznej dynamiki. I właśnie z rosyjskiego futuryzmu narodził się kolejny ważny kierunek...

Dan: A to już, zakładam, kolejny temat?

Dan: Omówiliśmy więc Bauhaus i jego dążenie do połączenia sztuki z praktycznym życiem. Ale co działo się w tym samym czasie na wschodzie?

Chloe: Świetne pytanie, Dan. Bo podczas gdy w Niemczech powstawał Bauhaus, w Rosji po rewolucji eksplodowała... Rosyjska awangarda. A jej głównym nurtem był konstruktywizm.

Dan: Konstruktywizm. Brzmi to... technicznie. Jak budowanie czegoś.

Chloe: Dokładnie! O to im chodziło. Chcieli konstruować lepsze i sprawiedliwsze społeczeństwo. A sztuka była dla nich narzędziem, nie tylko dekoracją na ścianie.

Dan: Więc jak to wyglądało w praktyce? Odrzucali luksus?

Chloe: Absolutnie. Kładli nacisk na techniczną doskonałość, piękno materiału i przede wszystkim funkcjonalność. W architekturze na przykład żadnych zbędnych ozdób. Wszystko musiało służyć swojemu celowi i być dynamiczne. Dlatego często używali przekątnych i linii pionowych.

Dan: To ma sens. Nowe społeczeństwo, nowe zasady, nowa sztuka.

Chloe: Dokładnie tak. Sztuka stała się częścią propagandy i edukacji. I nigdzie nie widać tego bardziej niż w designie graficznym.

Dan: Mówisz o tych słynnych rewolucyjnych plakatach?

Chloe: Tak! Po rewolucji było ogromne zapotrzebowanie na plakaty, które w prosty i wyrazisty sposób szerzyłyby nowe idee. Wyobraź sobie: geometryczne kształty, asymetryczna kompozycja, proste bezszeryfowe pismo i tylko kilka kolorów.

Dan: I dużo czerwieni, zakładam.

Chloe: Oczywiście, czerwień jako symbol rewolucji. Świetnym przykładem jest Aleksander Rodczenko. Zaczynał jako malarz, ale potem całkowicie porzucił malarstwo i rzucił się w fotografię i fotomontaż. Fascynowały go ostre linie i prostota.

Dan: A kto był kolejną kluczową postacią?

Chloe: Z pewnością El Lissitzky. On sztukę rozumiał dosłownie jako polityczną broń. Jego najsłynniejsze dzieło to chyba plakat „Czerwonym klinem bij białych”. Ten tytuł mówi sam za siebie, prawda?

Dan: A co z architekturą? Wspomniałaś, że była głównie funkcjonalna. Zbudowano coś dużego?

Chloe: Tu jest ten paradoks. Większość najodważniejszych projektów pozostała tylko na papierze. Były zbyt utopijne i drogie. Na przykład Władimir Tatlin zaprojektował Wieżę Trzeciej Międzynarodówki.

Dan: A co to było?

Chloe: Wyobraź sobie stalową spiralę, wysoką na 300 metrów, całą przeszkloną, a do tego miała się obracać! W środku miały być sale kongresowe... no, po prostu science fiction.

Dan: Brzmi to absolutnie szalenie. Czyli taka Wieża Eiffla na sterydach, która się kręci.

Chloe: Dokładnie tak! I nie możemy zapomnieć o szkole WCHUTEMAS w Moskwie, takim rosyjskim Bauhausie. Tam też powstawały niesamowite projekty, jak na przykład poziome drapacze chmur El Lissitzky'ego.

Dan: Czyli kluczowe dziedzictwo rosyjskiej awangardy tkwi raczej w idei niż w zbudowanych budynkach?

Chloe: W zasadzie tak. Był to niesamowicie kreatywny i odważny okres pełen wizji. I te wizje wpłynęły na design i architekturę na dziesiątki lat do przodu. Ale o tym, jak te idee objawiły się gdzie indziej, opowiemy sobie następnym razem.

Dan: Czyli to eksperymentalne podejście nie było tylko w Rosji. Widzę tu też niemieckie materiały, Chloe.

Chloe: Dokładnie tak, Dan. Te kierunki artystyczne bardzo na siebie wpływały. Świetnym przykładem jest ten plakat do opery „Zwycięstwo nad słońcem”.

Dan: Wow, to brzmi... dramatycznie. A co to za postacie? Czytam tu „Tchórz”, „Gwałtowny facet” i „Nowe istoty”.

Chloe: Tak, to lista postaci. Była to rosyjska opera futurystyczna, która jednak silnie rezonowała również w środowisku niemieckim, głównie w ramach ruchu Bauhaus.

Dan: Jasne, Bauhaus! Znam to, to te proste kształty i funkcjonalny design, prawda?

Chloe: Dokładnie. I te zasady stosowali również w teatrze. Zamiast realistycznych kulis używali geometrycznych kształtów, świateł i konstrukcji mechanicznych.

Dan: Czyli aktor był w zasadzie tylko kolejną częścią w jakiejś dużej maszynie na scenie?

Chloe: Można tak powiedzieć. Celem było stworzenie totalnego dzieła sztuki, gdzie wszystko jest podporządkowane ogólnemu wrażeniu wizualnemu i rytmicznemu. Człowiek i maszyna w jednym.

Dan: To musiał być dla ówczesnych widzów spory szok. Zastanawiam się, jak zareagowała na to ówczesna polityka...

Dan: A teraz przejdziemy do naszego ostatniego tematu. Spojrzymy na Moskwę, ale nie tę dzisiejszą. Mamy tu serię starych radzieckich plakatów.

Chloe: Dokładnie tak. Pierwsze, co zwraca uwagę, to ten napis: „Moskwa, stolica ZSRR”. Wszystkie te obrazy pokazują absolutnie idylliczną zimę.

Dan: Wygląda to jak idealny zimowy dzień w parku. Ludzie jeżdżą na łyżwach, na nartach... taka zimowa bajka prosto z pocztówki.

Chloe: I o to właśnie chodziło. Te plakaty nie pokazywały tylko zabawy. Miały pokazać światu, a przede wszystkim własnym ludziom, jak wspaniałe i radosne jest życie w sercu Związku Radzieckiego.

Dan: Czyli nawet zwykła bitwa na śnieżki była właściwie politycznym oświadczeniem?

Chloe: W zasadzie tak. Był to starannie budowany wizerunek doskonałego państwa.

Dan: Na jednym z plakatów jest cała lista atrakcji. Lodowe zjeżdżalnie, orkiestry, stacje narciarskie... brzmi to świetnie.

Chloe: A tu jest ta perełka. Zauważ, że wspomina się tam o walce o plany trzeciej pięciolatki. Nawet odpoczynek był częścią budowania socjalizmu!

Dan: Brzmi to jak mnóstwo zorganizowanej rozrywki.

Chloe: Dokładnie. Kluczowym wnioskiem jest więc to, jak propaganda działała na wszystkich poziomach, nawet w centralnym parku.

Dan: Świetne podsumowanie. I to by było na tyle z naszego dzisiejszego podcastu. Dzięki wielkie, Chloe, za wszystkie spostrzeżenia.

Chloe: Cała przyjemność po mojej stronie, Dan. A Wam, drodzy słuchacze, dziękujemy za wysłuchanie Studyfi Podcastu. Usłyszymy się następnym razem!