Podcast o Choroby zakaźne w ciąży
Choroby zakaźne w ciąży: Przewodnik dla studentów
Podcast
Choroby zakaźne w ciąży
Délka: 27 minut
Přepis
Adam: Dobra, tego kompletnie nie wiedziałem – i myślę, że to muszą usłyszeć wszyscy, którzy przygotowują się do egzaminów z biologii czy medycyny. Ciąża to nie tylko rosnący brzuszek, prawda?
Tereza: O nie, Adamie, absolutnie. To jest stan, w którym organizm kobiety, a zwłaszcza układ odpornościowy, działa w absolutnie unikalny sposób. I właśnie dlatego niektóre infekcje są o wiele większym zagrożeniem niż normalnie.
Adam: Dokładnie tak. Słuchacie StudyFi Podcast. Dziś zanurkujemy w temat infekcji w ciąży. Tereso, od czego zaczniemy? Co jest największym zagrożeniem?
Tereza: Często mówi się o tak zwanych infekcjach TORCH. To skrót od toksoplazmozy, innych infekcji, różyczki, cytomegalowirusa i wirusa opryszczki pospolitej. To patogeny, które potrafią przejść przez łożysko i uszkodzić płód.
Adam: Toksoplazmoza, to ta choroba od kotów, prawda? Albo z niedomytych warzyw?
Tereza: Dokładnie tak. Powoduje ją pierwotniak Toxoplasma gondii. I tu jest haczyk – jeśli kobieta zarazi się po raz pierwszy w pierwszym trymestrze, konsekwencje dla płodu mogą być fatalne.
Adam: Jak fatalne?
Tereza: Może dojść do reakcji zapalnej u płodu, martwicy tkanek i zwapnień. W najgorszym przypadku prowadzi to do poronienia. To naprawdę poważne.
Adam: A co później w ciąży? Jest bezpieczniej?
Tereza: Ryzyko trochę się zmienia. Może dojść do przedwczesnego porodu, a nawet do porodu martwego płodu. A potem jest tak zwana triada Sabina, czyli kombinacja bardzo poważnych uszkodzeń.
Adam: Triada Sabina? To brzmi prawie jak jakiś zespół superbohaterów... ale chyba to nie taka zabawa, co?
Tereza: O nie. To kombinacja wodogłowia, czyli nadmiaru płynu w mózgu, zapalenia mózgu i rdzenia kręgowego, zapalenia siatkówki i zwapnień wewnątrzgałkowych. To jest dewastujące.
Adam: Wow. Ale słyszałem, że nie każda infekcja kończy się tak źle.
Tereza: To prawda. Jeśli do zakażenia dojdzie w późnej fazie ciąży, albo dawka infekcyjna jest mała, układ odpornościowy często sobie z tym radzi. Aż 80% takich infekcji przebiega subklinicznie, czyli bez objawów. Problem w tym, że objawy mogą pojawić się dopiero później w życiu dziecka.
Adam: Czyli kluczowa jest profilaktyka. Co z karmieniem piersią, jest bezpieczne?
Tereza: Tak, karmienie piersią na szczęście nie jest przeciwwskazane. Ale profilaktyka to absolutna podstawa – higiena, żadnego surowego mięsa, ostrożność w kontakcie z odchodami zwierzęcymi.
Adam: Dobra, to była toksoplazmoza. Ale co z wirusami? Tych jest mnóstwo. O których powinniśmy wiedzieć przede wszystkim?
Tereza: Ciężarne kobiety powinny uważać głównie na klasyczne choroby wieku dziecięcego, jeśli ich nie przeszły lub nie są przeciwko nim zaszczepione. Mówimy o ospie wietrznej, odrze, śwince i różyczce.
Adam: Czyli to, co prawie wszyscy odbębniliśmy w przedszkolu, może być w dorosłości i w ciąży dużym problemem.
Tereza: Dokładnie tak. Do tego oczywiście dochodzą zapalenia wątroby, cytomegalowirus, wirusy opryszczki, ale także infekcje dróg oddechowych, takie jak grypa czy COVID-19.
Adam: Przyjrzyjmy się ospie wietrznej. Pamiętam ją dobrze, cały byłem obsypany krostkami.
Tereza: Pewnie każdy z nas. Powoduje ją wirus Varicella zoster. Przenosi się drogą kropelkową lub bezpośrednim kontaktem z płynem z pęcherzyków. I jest ekstremalnie zakaźny, nawet dwa dni przed pojawieniem się wysypki.
Adam: Jak to przebiega u kobiety w ciąży?
Tereza: Obraz kliniczny jest taki sam – gorączka, pojawienie się grudek, które zmieniają się w pęcherzyki, a potem w strupy. Ale powikłania są znacznie poważniejsze. Może to spowodować zapalenie płuc u matki, przedwczesny poród, a nawet śmierć płodu.
Adam: A co ten wirus zrobi z samym płodem?
Tereza: Może spowodować tak zwany wrodzony zespół ospy wietrznej. To są wrodzone wady rozwojowe kończyn, czaszki, mózgu, a także bliznowate zmiany na skórze. Jest to bardzo rzadkie, ale tym bardziej poważne.
Adam: To straszne. A da się coś z tym zrobić, gdy kobieta w ciąży jest już narażona na wirusa?
Tereza: Tak, jeśli kobieta nie ma przeciwciał, może otrzymać hiperimmunoglobulinę do 96 godzin po kontakcie. Jeśli to dłużej, podaje się leki przeciwwirusowe, konkretnie acyklowir.
Adam: Coś jeszcze ciekawego? Jakiś ukryty fakt?
Tereza: Tak, jest jedna ciekawostka. Badania wykazały nieco wyższą częstość występowania białaczki u dzieci, których matki przeszły ospę wietrzną w ciąży. Prawdopodobnie wiąże się to z pęknięciami chromosomów w leukocytach.
Adam: Czyli to nie tylko wysypka. Ten wirus jest niezłym podstępnym typem.
Tereza: Dokładnie tak. Po przechorowaniu wirus pozostaje w organizmie w stanie utajonym i po latach może się reaktywować jako półpasiec.
Adam: Idźmy dalej. Odra, po łacinie morbilli. Co powinniśmy o niej wiedzieć?
Tereza: Powoduje ją wirus RNA, przenosi się drogą kropelkową. Objawia się gorączką i typowymi plamkami Koplik’a na błonie śluzowej jamy ustnej. Następnie pojawia się wysypka, która rozprzestrzenia się od uszu na całe ciało.
Adam: A ryzyka w ciąży?
Tereza: Głównym ryzykiem jest samoistne poronienie i przedwczesny poród. Immunizacja, czyli szczepienie, jest w ciąży przeciwwskazana. Jeśli dojdzie do kontaktu z zakażonym, podaje się immunoglobulinę.
Adam: A co ze świnką? To ta choroba, po której chłopcy wyglądają jak chomiki, prawda?
Tereza: Dokładnie tak. Obrzęk ślinianek przyusznych i innych gruczołów ślinowych to główny objaw. Powoduje ją paramyksowirus i znowu jest to infekcja kropelkowa. Dla ciąży jest niebezpieczna głównie w pierwszym trymestrze, kiedy znacznie zwiększa ryzyko poronienia.
Adam: Dobrze, a teraz różyczka, rubeola. To chyba najbardziej znany straszak, jeśli chodzi o wady wrodzone.
Tereza: Tak, i słusznie. Wirus należy do rodziny Togaviridae. Sama choroba nie jest dramatyczna – zmęczenie, gorączka, wysypka, powiększone węzły chłonne na karku. Ale dla płodu to katastrofa.
Adam: W czym dokładnie?
Tereza: Jeśli matka zarazi się, wirus może spowodować poronienie, śmierć płodu, zahamowanie wzrostu i przede wszystkim wrodzony zespół różyczki.
Adam: Co to znaczy?
Tereza: Chodzi o tak zwaną triadę Gregga – uszkodzenie oczu, konkretnie zaćma, wada serca i głuchota. To jeden z głównych powodów, dla których powszechne szczepienie przeciwko różyczce jest tak ważne.
Adam: Opuśćmy teraz na chwilę wirusy. Co z bakteriami? Która jest dla ciężarnych najniebezpieczniejsza?
Tereza: Dużym problemem jest listerioza, spowodowana bakterią Listeria monocytogenes. To zoonoza, czyli choroba przenoszona ze zwierząt na człowieka.
Adam: Gdzie możemy się z nią spotkać?
Tereza: Wszędzie. W wodzie, glebie, na roślinach. Do organizmu dostaje się najczęściej przez skażoną żywność.
Adam: Czyli uwaga na to, co jemy. Co konkretnie?
Tereza: Surowe mięso, wędzone ryby, owoce morza, pasztety, sałatki delikatesowe, niepasteryzowane produkty mleczne... W zasadzie wszystko, co nie przeszło wystarczającej obróbki termicznej. Tę bakterię niszczy dopiero temperatura powyżej 72 stopni.
Adam: Czyli ciążowa ochota na sushi czy tatar musi pójść w odstawkę, nawet gdyby to było jedyne, na co mam akurat ochotę... to znaczy, na co miałaby ochotę kobieta w ciąży.
Tereza: Dokładnie tak. A dlaczego kobiety w ciąży są tak bardzo narażone? Po pierwsze, z powodu progesteronu mają naturalnie osłabioną odporność komórkową, a dodatkowo często zażywają leki zobojętniające kwas żołądkowy na zgagę, co zmniejsza kwasowość w żołądku, która w innym wypadku zniszczyłaby bakterie.
Adam: Jak objawia się infekcja?
Tereza: Często nijak, albo tylko jako łagodna grypa. Gorączka, bóle mięśni, dolegliwości żołądkowo-jelitowe. To jest to niebezpieczeństwo. Kobieta nawet nie musi wiedzieć, że jest chora, ale płód jest zagrożony.
Adam: A jakie są powikłania dla dziecka?
Tereza: W drugim i trzecim trymestrze śmiertelność płodu wynosi od 40 do 50 procent. Grozi przedwczesny poród, sepsa, poronienie. Nawet u urodzonych dzieci śmiertelność wynosi do 60 procent. To naprawdę poważne.
Adam: Kiedy dziecko rodzi się zakażone, jak to wygląda?
Tereza: Rozróżniamy dwie formy. Wczesną, gdy dziecko zaraziło się już w macicy. Ta objawia się do siedmiu dni życia i jest bardzo poważna. Często są to wcześniaki z tak zwaną granulomatosis infantiseptica – to są w zasadzie mnogie ropnie na narządach, takich jak wątroba, śledziona czy płuca.
Adam: To brzmi straszliwie.
Tereza: A potem jest forma z opóźnionym początkiem. Dziecko zaraża się podczas przechodzenia przez drogi rodne, a choroba objawia się między pierwszym a ósmym tygodniem życia, najczęściej jako zapalenie opon mózgowych. Śmiertelność jest tu niższa, ale nadal waha się między 10 a 20 procent.
Adam: Jak to się leczy?
Tereza: Antybiotykami. Ważne jest, aby podać je matce jeszcze przed porodem, jeśli infekcja zostanie wykryta. Stosuje się amoksycylinę lub ampicylinę.
Adam: A co z inną znaną infekcją bakteryjną – boreliozą od kleszczy?
Tereza: Tak, borelioza z Lyme. Powodują ją krętki z rodzaju Borrelia. Przenosicielem jest głównie kleszcz, ale także inne owady kłujące. Tu jest dobra wiadomość – przeniesienie przez łożysko jest bardzo rzadkie.
Adam: Uff, to przynajmniej coś. Ale jakieś ryzyko tam chyba będzie, prawda?
Tereza: Może być związane z ryzykiem poronienia lub wrodzonych wad rozwojowych, ale dane nie są do końca jednoznaczne. Kluczowe jest jak najszybsze usunięcie kleszcza, ponieważ ryzyko przeniesienia wzrasta dopiero po 24 godzinach od ukąszenia.
Adam: Jak poznam, że mam boreliozę? Ta typowa plama?
Tereza: Dokładnie, rumień wędrujący, czyli plama w kształcie „oka byka”, jest typowym objawem wczesnego stadium. Później infekcja może się rozprzestrzenić i objąć serce, stawy lub układ nerwowy. Leczy się ją oczywiście antybiotykami.
Adam: Dobra wiadomość jest taka, że nie przenosi się z mlekiem matki. Czyli karmienie piersią jest bezpieczne.
Tereza: Tak, w tym przypadku tak.
Adam: Nie możemy pominąć COVID-19. Jak bardzo jest niebezpieczny dla ciężarnych?
Tereza: Okazało się, że kobiety w ciąży mają wyższe ryzyko ciężkiego przebiegu, zwłaszcza jeśli mają inne czynniki ryzyka, takie jak wiek powyżej 35 lat, otyłość lub cukrzyca. Mają też wyższe ryzyko przedwczesnego porodu, jeśli zachorują w trzecim trymestrze.
Adam: A co z przeniesieniem na dziecko?
Tereza: Wewnątrzmaciczne, czyli pionowe przeniesienie, jest na szczęście rzadkie. Do uszkodzenia płodu podczas infekcji matki prawdopodobnie nie dochodzi. Wirus nie został wykryty również w mleku matki, więc karmienie piersią jest wspierane, oczywiście przy zachowaniu ścisłych warunków higienicznych.
Adam: A szczepienie?
Tereza: Szczepienie jest dziś zalecane wszystkim kobietom w ciąży, niezależnie od tygodnia ciąży. Duże badania z USA i Wielkiej Brytanii nie potwierdziły żadnych obaw dotyczących bezpieczeństwa, a szczepionki są uważane za bezpieczne i skuteczne.
Adam: Czyli podsumowując, co jest najważniejsze do zapamiętania?
Tereza: Profilaktyka, profilaktyka i jeszcze raz profilaktyka. Higiena rąk, prawidłowa obróbka termiczna żywności, unikanie chorych ludzi i pełne szczepienia jeszcze przed planowaną ciążą. I oczywiście, przy jakimkolwiek podejrzeniu natychmiast skonsultować się z lekarzem.
Adam: Świetne podsumowanie. Dziękuję, Tereso. Było to niesamowicie pouczające, choć trochę przerażające.
Tereza: Nie ma się co bać, tylko być poinformowanym i ostrożnym. Większość ciąż przebiega bez problemów.
Adam: Świetnie. A my czekamy na was w kolejnym odcinku StudyFi Podcast.
Adam: A to prowadzi mnie do kolejnej rzeczy… skoro już mówimy o bakteriach, które mogą powodować problemy. Co na przykład z czymś, z czym spotykamy się w Polsce na co dzień? Na przykład po spacerze w lesie?
Tereza: Dokładnie tak. Kleszcze. I związana z nimi borelioza. To temat, o który ludzie pytają bez przerwy.
Adam: No to jedziemy. Jak właściwie stwierdza się, że mam boreliozę? Tylko po tej typowej plamie?
Tereza: To dobry początek, ale plama nie zawsze musi się pojawić. Kluczowa jest serologia — czyli badanie krwi na przeciwciała. Szukamy dwóch typów: IgM, które pojawią się tak za dwa do czterech tygodni, a potem IgG, które pojawiają się dopiero po sześciu tygodniach.
Adam: Czyli jeśli idę na testy od razu drugiego dnia po ukąszeniu kleszcza, nic się nie wykryje.
Tereza: Dokładnie. Organizm potrzebuje czasu, żeby te przeciwciała wytworzyć. Leczenie na szczęście jest dość proste — podaje się antybiotyki, najczęściej amoksycylinę.
Adam: A co jeśli się tego nie leczy? Słyszałem dość przerażające historie.
Tereza: I słusznie. Nieleczona borelioza może wyrządzić duże szkody. Mówimy o uszkodzeniu wątroby, krwawieniu do mózgu, a nawet wadach wrodzonych, jeśli zachorowałaby kobieta w ciąży. Więc profilaktyka i wczesne leczenie są absolutnie kluczowe.
Adam: Dobrze, to borelioza. Ale co z innymi infekcjami, które są ryzykowne na przykład właśnie w ciąży? Czy istnieje coś, co u zwykłego człowieka nic nie robi, ale dla noworodka jest zagrożeniem?
Tereza: Świetne pytanie! I odpowiedź brzmi tak. To paciorkowiec grupy B, często oznaczany jako GBS.
Adam: Paciorkowiec? To brzmi jak angina.
Tereza: Jest spokrewniony, ale ten jest trochę inny. Zazwyczaj żyje w naszym układzie pokarmowym i moczowym i najczęściej nawet o nim nie wiemy. Nie jest to też infekcja przenoszona drogą płciową.
Adam: Więc gdzie jest problem?
Tereza: Problem pojawia się przy porodzie. Jeśli matka jest tak zwana skolonizowana, może przenieść bakterię na dziecko podczas przechodzenia przez drogi rodne.
Adam: Aha! I to może być niebezpieczne.
Tereza: Może. U matki może to spowodować na przykład zapalenie macicy po porodzie lub infekcję płynu owodniowego. Ale główne ryzyko jest dla dziecka. Dlatego wykonuje się screening prenatalny — wymaz pod koniec ciąży. Jeśli jest pozytywny, matce podaje się profilaktycznie antybiotyki podczas porodu.
Adam: Więc co dokładnie to może spowodować u tego noworodka?
Tereza: Dzielimy to na dwie formy. Ta wczesna pojawia się w ciągu pierwszych siedmiu dni życia. Objawia się typowo jako ostra niewydolność oddechowa, zapalenie płuc, a nawet wstrząs.
Adam: To jest więc szybkie…
Tereza: Bardzo. Objawy często rozwijają się w ciągu pierwszych 12 do 48 godzin. Potem jest infekcja z opóźnionym początkiem, która pojawia się dopiero po tygodniu. Dziecko może ją złapać na przykład w szpitalu lub od innej skolonizowanej osoby.
Adam: Jak to wygląda potem?
Tereza: Tam objawy są inne — gorączka, wymioty, drażliwość, dziecko źle ssie. A co jest najpoważniejsze, aż w osiemdziesięciu procentach przypadków rozwija się to jako zapalenie opon mózgowych.
Adam: Wow. A komplikacje są chyba… poważne.
Tereza: Niestety tak. Może to prowadzić do trwałych zaburzeń neurologicznych, ślepoty, głuchoty i całej gamy innych bardzo poważnych problemów.
Adam: Dobrze, przejdźmy od porodów do jelit. Słyszałem, że E. coli jest właściwie normalną częścią naszej mikroflory. Czy to prawda?
Tereza: Zgadza się. Większość szczepów E. coli żyje w naszym jelicie w symbiozie. To tacy nasi mali pomocnicy. Problem pojawia się, gdy osłabi nam się odporność lub gdy zetkniemy się z jakimś agresywnym szczepem.
Adam: Jak ten słynny O157:H7?
Tereza: Dokładnie ten. Ten typ produkuje tak zwane toksyny Shiga i powoduje ciężkie krwawe biegunki. To naprawdę zły chłopiec wśród bakterii E. coli.
Adam: Zły chłopiec, to mi się podoba. Jak się przenosi?
Tereza: Klasycznie — drogą fekalno-oralną. Czyli skażone produkty spożywcze, woda, brudne ręce… okres inkubacji to jeden do dziesięciu dni.
Adam: A oprócz biegunki, co to robi z ciałem?
Tereza: Łagodny przebieg to skurcze brzucha, wodnista biegunka, zmęczenie. Ale przy tym ciężkim przebiegu ze szczepem O157:H7 może dojść do odwodnienia, krwawienia, a nawet niewydolności nerek z powodu tak zwanego zespołu hemolityczno-mocznicowego.
Adam: Jak to się leczy? Antybiotykami?
Tereza: Tu jest haczyk. Antybiotyki podaje się tylko w naprawdę ciężkich stanach, ponieważ ich podanie może spowodować masowy rozpad bakterii i uwolnienie jeszcze większej ilości toksyny. Podstawą jest nawadnianie, dieta i leczenie objawowe, takie jak węgiel aktywowany.
Adam: Dobrze, od bakterii przejdźmy do pasożytów. Przychodzi mi na myśl toksoplazmoza. Wszyscy ostrzegają kobiety w ciąży przed kotami. Czy to naprawdę takie ryzyko?
Tereza: To ryzyko, ale często jest trochę demonizowane. Czynnikiem sprawczym jest pasożyt Toxoplasma gondii. Jego cykl płciowy przebiega w jelicie kota, który następnie wydala odporne oocysty. Te przeżywają w glebie nawet rok.
Adam: Czyli niebezpieczeństwo tkwi w kocich odchodach, a nie w głaskaniu kota.
Tereza: Dokładnie tak! I co więcej, znacznie częściej człowiek zaraża się przez spożycie niedostatecznie ugotowanego mięsa, które zawiera cysty tkankowe. Więc dobrze wypieczony stek to lepsza profilaktyka niż pozbywanie się domowego pupila.
Adam: To dobra wiadomość dla wszystkich miłośników kotów. Jak objawia się choroba?
Tereza: Większość ludzi jest całkowicie bezobjawowa. Jeśli się objawi, to jest to jak łagodna grypa — gorączka, zmęczenie, ból mięśni. Problem pojawia się, gdy kobieta zarazi się po raz pierwszy w ciąży. Wtedy grozi przeniesienie na płód i rozwój wrodzonej toksoplazmozy.
Adam: A to da się wykryć?
Tereza: Tak, znowu z krwi. Wykonuje się testy na przeciwciała IgM i IgG. Interpretacja może być skomplikowana, ponieważ IgM mogą pozostać pozytywne nawet przez lata. Czasami trzeba wykonać również amniopunkcję, czyli pobranie płynu owodniowego, i zbadać go za pomocą PCR.
Adam: Dobrze. Więc omówiliśmy bakterie, pasożyty... Wydaje się, że niebezpieczeństwo czai się wszędzie.
Tereza: Trochę tak, ale nasz układ odpornościowy to świetnie wyposażony wojownik. A kluczem jest, jak już kilkakrotnie powiedzieliśmy, profilaktyka. Czy to higiena rąk, obróbka termiczna jedzenia, czy odpowiedzialne podejście w ciąży.
Adam: Perfekcyjne podsumowanie. A skoro już mówimy o profilaktyce, co ze szczepieniami? To ogromny temat sam w sobie, który zasługuje na własne miejsce.
Adam: A tym samym przechodzimy do ostatniego dużego tematu na dziś. Po bakteriach i pasożytach rzucimy się na wirusy. Tereso, co nas czeka jako pierwsze?
Tereza: Adamie, zacznijmy od czegoś, o czym tak wiele się nie mówi, ale jest to ważne — cytomegalowirus, w skrócie CMV.
Adam: Cytomegalowirus... to brzmi dość naukowo. Co to dokładnie jest?
Tereza: Należy do herpeswirusów DNA, więc jest takim krewnym wirusa, który powoduje opryszczkę. Jego okres inkubacji jest jednak znacznie dłuższy, od 28 do 60 dni.
Adam: Wow. A jak się przenosi? Mam nadzieję, że to nie jest takie łatwe.
Tereza: No właśnie, że jest. Wirus wydziela się prawie wszędzie — do mleka, śliny, nasienia, stolca, krwi, moczu... Może się przenieść również przez transfuzję lub przez łożysko z matki na płód.
Adam: Czyli jest w zasadzie we wszystkich płynach ustrojowych. To jest dość... wszechobecne. Jakie są objawy?
Tereza: U dorosłych często przypomina mononukleozę. Zmęczenie, mialgia, czyli bóle mięśni, zapalenie gardła, nudności. U dzieci może to być na przykład zapalenie migdałków. Ale największe ryzyko stanowi wrodzony CMV.
Adam: Co grozi, gdy płód zarazi się w macicy?
Tereza: Może dojść do poważnego uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego — małogłowia, głuchoty, upośledzenia umysłowego. Ponadto zapalenia serca, wątroby i mnóstwo innych problemów. Dlatego tak ważna jest diagnostyka, na przykład z płynu owodniowego za pomocą PCR.
Adam: Dobrze, to brzmi poważnie. Przejdźmy do czegoś, co być może znamy z dzieciństwa. Co z tak zwaną piątą chorobą?
Tereza: Dokładnie tak. Tę powoduje parwowirus B19. To klasyczna choroba wieku dziecięcego, rozprzestrzenia się drogą kropelkową i przez kontakt. Większość dorosłych, ponad 60%, ma już przeciwciała, ponieważ przeszli ją w dzieciństwie.
Adam: Jak się objawia? Wysypka, prawda?
Tereza: Tak, typowa jest wysypka plamisto-grudkowa na tułowiu i kończynach, a przede wszystkim na twarzy, gdzie tworzy taki motylowaty wygląd. Plus gorączka. Dla dziecka to zazwyczaj nie jest dramat, ale problemem jest znowu infekcja w ciąży.
Adam: Czyli znowu ryzyko dla płodu?
Tereza: Niestety tak. Grozi ryzyko poronienia, śmierci płodu, zapalenia mięśnia sercowego i tak zwanego obrzęku płodu, czyli masywnego obrzęku. Na szczęście karmienie piersią nie jest już przeciwwskazane.
Adam: Przyjrzyjmy się teraz wątrobie. Zapalenia wątroby. Zaczniemy od tego najbardziej znanego, „choroby brudnych rąk”.
Tereza: Jasne, wirusowe zapalenie wątroby typu A. Powoduje je wirus RNA, który przenosi się drogą fekalno-oralną. Więc tak, higiena rąk to absolutna podstawa profilaktyki.
Adam: Dlatego ta nazwa. Jakie są objawy?
Tereza: Najpierw jest to takie niespecyficzne — zmęczenie, brak apetytu, nudności. Potem jednak następuje stadium żółtaczkowe. To oznacza żółtaczkę, ciemny mocz i jasny stolec. To już jasny sygnał, że wątroba jest uszkodzona.
Adam: A co z zapaleniem wątroby typu B? To przenoszone jest inaczej, prawda?
Tereza: Dokładnie tak. To wirus DNA i przenosi się płynami ustrojowymi — krwią, nasieniem, wydzieliną pochwową. Okres inkubacji jest znacznie dłuższy, aż do sześciu miesięcy.
Adam: Sześć miesięcy! Człowiek nawet nie musi wiedzieć, gdzie się zaraził. A przebieg?
Tereza: Może być ostry, z podobnymi objawami jak w typie A, ale u 5 do 10% ludzi przechodzi w formę przewlekłą. A to jest problem, ponieważ może prowadzić nawet do niewydolności wątroby.
Adam: A co jest najważniejsze w zapaleniu wątroby typu B?
Tereza: Profilaktyka! Jednoznacznie szczepienie. Noworodki matek z zapaleniem wątroby typu B są szczepione od razu po porodzie, co daje im ogromną ochronę. Bez szczepienia prawie 90% z nich stałoby się nosicielami wirusa na całe życie.
Adam: Istnieją też inne typy, prawda? Na przykład C i E?
Tereza: Tak. Zapalenie wątroby typu C jest podstępne, ponieważ zazwyczaj przebiega bezobjawowo i od razu przechodzi w formę przewlekłą, która może zakończyć się marskością lub rakiem wątroby. Przenosi się głównie przez krew.
Adam: A leczenie jest możliwe w ciąży?
Tereza: Niestety, w przypadku zapalenia wątroby typu C leczenie w ciąży i podczas karmienia piersią jest przeciwwskazane. To duża komplikacja. Potem mamy jeszcze zapalenie wątroby typu E, które przenosi się podobnie jak typ A, czyli drogą oralno-fekalną, i jest niebezpieczne głównie w ciąży, gdzie może spowodować niewydolność wątroby u matki.
Adam: Od wątroby przejdźmy teraz do dróg oddechowych. Grypa i oczywiście... COVID-19.
Tereza: Grypa to klasyka, którą znamy wszyscy. Powodują ją wirusy RNA, typy A i B wywołują te sezonowe epidemie. Gorączka, kaszel, ból całego ciała... a głównym powikłaniem są wtórne infekcje bakteryjne, takie jak zapalenie płuc.
Adam: A potem przyszedł COVID-19. Czym się różni?
Tereza: COVID-19 powoduje koronawirus SARS-CoV-2. Pojawił się w 2019 roku i szybko stał się pandemią. Przenoszenie jest kropelkowe, a objawy są podobne do grypy, ale typowa była utrata smaku i węchu. A przede wszystkim, ma znacznie szersze spektrum powikłań — od zapalenia płuc, przez zakrzepice, aż po uszkodzenie nerek i serca.
Adam: Przy COVIDzie dużo mówiło się o tym, jak długo wirus przeżywa na powierzchniach.
Tereza: Tak, to była duża sprawa. W aerozolu utrzymuje się godzinami, na plastiku i stali nawet dwa do trzech dni. To tylko podkreśla znaczenie higieny rąk i noszenia masek w czasie szczytu pandemii. Profilaktyka jest znowu kluczowa.
Adam: Tereso, to był niesamowity przegląd. Od bakterii, przez pasożyty, aż po wirusy. Gdybyś miała dać naszym słuchaczom jedną kluczową radę na koniec, co by to było?
Tereza: Prosta i najważniejsza rzecz: profilaktyka! Czy to higiena rąk, bezpieczny seks, czy szczepienia. Większości tych chorób można zapobiec i jest to znacznie łatwiejsze niż potem je leczyć.
Adam: Absolutnie się zgadzam. Czyli myć ręce, być odpowiedzialnym i zaszczepić się tam, gdzie to możliwe. Tym samym chronimy nie tylko siebie, ale i nasze otoczenie. Dziękuję ci bardzo, Tereso, za wszystkie te informacje.
Tereza: Ja dziękuję za zaproszenie, Adamie. Było świetnie.
Adam: A dziękujemy również wam, drodzy słuchacze, że byliście z nami w StudyFi Podcast. Mamy nadzieję, że dowiedzieliście się wielu nowych rzeczy. Trzymajcie się i słyszymy się znowu następnym razem. Do widzenia!
Tereza: Do widzenia!